– Nie przeszkodzą nam wyroki – w cudzysłowie – sądów, które zakazują nam, na przykład ostatnio ministrowi Ziobrze, by wypowiadać się w sprawie tego filmu – stwierdził Jarosław Kaczyński. – To jest po prostu całkowicie sprzeczne z konstytucją. W Polsce konstytucja gwarantuje wolność słowa – powiedział, w reakcji na wyrok warszawskiego sądu, który zabronił Zbigniewowi Ziobrze "łączenia nazwiska Agnieszki Holland i jej twórczości ze zbrodniczymi reżimami autorytarnymi", w swoich wypowiedziach.
Czytaj więcej
Zbigniew Ziobro nie będzie mógł wypowiadać się na temat filmu Agnieszki Holland "Zielona Granica" i łączyć jej twórczości ze zbrodniczymi reżimami...
To kolejna ostra reakcja Kaczyńskiego pod adresem sądów. Jednak ta ostatnia to retoryczne pójście po bandzie. Pytanie na ile w tych słowach tylko kampanii wyborczej, a ile rzeczywistego przekonania.
Jeżeli słowa te politycy prawicy będą wdrażać w życie, w myśl "pawlakowskiej" zasady, uznajemy tylko te wyroki, które uważamy za słuszne- będzie to jednokierunkowy kurs w stronę zanegowania systemu sądowniczego w Polsce. Bo w ślad za tym pójdą niezadowoleni z wyroków obywatele, biorąc przykład z rządzących, uznając orzeczenie tzw. sądów za niesprawiedliwe i sprzeczne z ich rozumieniem konstytucji.
Czytaj więcej
Zbigniew Ziobro nie będzie mógł wypowiadać się na temat filmu Agnieszki Holland "Zielona Granica" i łączyć jej twórczości ze zbrodniczymi reżimami...
Oczywiście wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego ma szersze tło. Konflikt z sądownictwem przeplata się przez sporą część jego politycznej kariery. Sądy wielokrotnie stawały mu na drodze do osiągnięcia politycznych celów, a sama próba rozprawy z sądownictwem, rozpoczęta w 2015 roku, zakończyła się jedynie połowicznym sukcesem. Nie udało się dokonać pełnego resetu kadrowego ani w sądach powszechnych ani w Sądzie Najwyższym. Sędziowie nie tylko próbują podważać jego reformy orzeczeniami i skargami do TSUE, ale ostro krytykują działania PiS w debacie publicznej. W efekcie dla Jarosława Kaczyńskiego orzeczenie, które nie jest po jego myśli, jest traktowane, jako polityczny pocisk wystrzelony w kierunku jego ugrupowania, a przepisy prawa nie mają tu żadnego znaczenia.
Takie podejście do sądów i sędziów jako wyłącznie przeciwników, strony w politycznym sporze jest niebezpieczne, gdyż może przekreślać zasadę trójpodziału władzy w Polsce.