Czytaj także: Rozwody po polsku: adwokaci o najczęstszych przyczynach rozstań małżonków

Media internetowe obiegła niedawno informacja, że popularna gra online gatunku battle royale jest przyczyną co najmniej 5 proc. rozwodów w Wielkiej Brytanii. Zanim zapytam o tego rodzaju skrajne przypadki w Polsce, proszę powiedzieć, czy sprawy rozwodowe toczą się według jednego schematu, czy można je jakoś posegregować?

Monika Małecka-Mroziewska: Małżonkowie, którzy chcą się rozwieść, muszą wystąpić z wnioskiem do sądu, ponieważ w Polsce zarówno zawarcie małżeństwa, jak i jego ustanie pozostają pod kontrolą państwa.

Sąd ustala w pierwszej kolejności, czy między małżonkami nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia, następnie bada, czy nie ma przeszkód uniemożliwiających orzeczenie rozwodu i jeśli stwierdzi jego dopuszczalność, wydaje wyrok rozwiązujący małżeństwo. Sąd może orzec rozwód bez orzekania o winie albo uznać winę jednego lub obojga małżonków.

I to jest ten zasadniczy podział?

Tak. Trzeba pamiętać, że sąd może rozwiązać małżeństwo przez rozwód bez orzekania o winie tylko wtedy, gdy oboje małżonkowie wyrażą na to zgodę. Gdy zgody nie ma, sąd ustala, który z małżonków ponosi winę za rozkład pożycia i takie stwierdzenie zawiera następnie w wyroku.

I który wariant małżonkowie wybierają częściej?

Rozwód bez orzekania o winie.

Czyli ten łagodniejszy. Jak więc sprawa rozwodowa toczy się dalej?

W tym przypadku sprawa może zakończyć się na jednej rozprawie. Małżonkowie oświadczają, że chcą rozwodu bez orzekania o winie, a jako przyczynę rozpadu ich relacji podają najczęściej „niezgodność charakterów".

Za tym ogólnym sformułowaniem kryją się pewnie konkretne powody, których małżonkowie z różnych powodów nie chcą podawać przed sądem. Rozwód to chyba jednak nie Wersal, skąd te grzeczności?

Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy małżonkowie wolą szybko zakończyć sprawę, gdy nie chcą „prać brudów" i kulturalnie się rozejść, czy też ze względu na dobro dzieci. Ale także z powodu braku twardych dowodów na winę współmałżonka czy niechęci do prowadzenia długiego postępowania, w trakcie którego konieczne byłoby przesłuchanie jako świadków członków rodzin, przyjaciół, znajomych.

Z rozmów z klientami wiem, że owa „niezgodność charakterów" nie zawsze jest faktyczną przyczyną rozpadu małżeństwa.

Czy sąd nabiera się na tę śpiewkę o niezgodności charakteru i nie szuka realnej przyczyny albo pozorności rozwodu? Bo takie sytuacje chyba też się zdarzają.

Sąd w każdej sprawie ustala przyczynę rozpadu związku, ale trudno oczekiwać, że będzie bawił się w śledczego i, nie mając ku temu podstaw, sprawdzał, czy złożone oświadczenia małżonków są prawdziwe, zwłaszcza gdy ci zgodnie deklarują, że nie chcą być razem, na pewno razem nie będą i nie widzą szans na ratowanie związku.

A zdarza się odmowa wydania wyroku rozwodowego?

Oczywiście. Gdy sąd ustali, że nie doszło do zupełnego i trwałego rozkładu pożycia, czyli że nadal istnieje więź uczuciowa, fizyczna lub gospodarcza, albo gdy rozwód byłby sprzeczny z dobrem dzieci i zasadami współżycia społecznego – oddali powództwo.

Wskazanie winnego rozwodu daje jednak pewno zabezpieczenie drugiemu małżonkowi. Na czym ono polega i czy gra warta jest świeczki, bo przecież taki proces jest trudniejszy i boleśniejszy?

To zależy. Jeżeli małżonek udowodni winę współmałżonka, a jednocześnie wykaże, że wskutek rozwodu nastąpi znaczne pogorszenie jego sytuacji majątkowej, może domagać się alimentów od winnego. W tej sytuacji orzeczenie o winie ułatwia otrzymanie wsparcia finansowego. Ma to szczególne znaczenie dla kobiet, które przez lata nie pracowały zawodowo i zostają opuszczone przez zamożnych mężów, a ze względu na wiek i brak doświadczenia, nie mogą znaleźć pracy. W sytuacji jednak, gdy rozwód dotyczy ludzi młodych i w średnim wieku, zdrowych, podobnie zarabiających, którym rozwód nie zmieni sytuacji majątkowej, nie ma podstaw do przyznania zabezpieczenia finansowego. Trzeba jednak pamiętać, że rozwodu z winy współmałżonka domagają się nie tylko osoby, które wysuwają roszczenia alimentacyjne.

Chcą dopiec temu drugiemu?

Nierzadko pojawiają się klienci, którzy żądają udowodnienia winy, bo chcą „wymierzenia sprawiedliwości" za krzywdę, której doznali. Są też osoby, które chcą mieć zapisane, że winy za porażkę życiową, jaką jest rozpad rodziny, nie ponoszą. W grę wchodzi wtedy wyłącznie czynnik emocjonalny. Proces z orzekaniem o winie na pewno jest trudniejszy, bo trzeba tę winę małżonka udowodnić. Wiąże się to z koniecznością przesłuchiwania świadków, gromadzenia dokumentów, a postępowanie zdecydowanie dłużej trwa.

Jakie są główne przyczyny rozwodów?

W zdecydowanej większość spraw, które prowadzę, powodem rozpadu związku jest zdrada małżeńska, i to niezależnie od tego, czy toczy się sprawa o rozwód bez orzekania o winie czy z orzeczeniem winy.

Nie wierzę, że nie ma innych przyczyn rozwodu niż tylko niewierność.

Owszem, jest ich wiele.

Wśród powtarzających się powodów pojawiają się: nadużywanie alkoholu, pracoholizm, brak czasu dla rodziny, oszustwa finansowe, np. założenie dodatkowego konta bankowego, o którym małżonek nie wiedział, i wyprowadzenie na nie wspólnych oszczędności, zakup na siebie nieruchomości ze środków pochodzących z majątku wspólnego i wiele innych.

A wyjazdy służbowe, praca za granicą?

Jak najbardziej. Długotrwała rozłąka w związku z pracą za granicą często powoduje oddalenie się małżonków, osamotnienie. Powodem jest też chorobliwa zazdrość drugiego, choć, aby się ona ujawniła, nie trzeba wyjazdu zagranicznego ani dłuższej rozłąki. Zazdrość generuje kolejne pola konfliktu: kontrolowanie współmałżonka, telefonu, wydatków, spotkań ze znajomymi.

Konflikty z prawem w rodzinie pewnie też trafiają do sali rozprawy rozwodowej?

Owszem. Prowadziłam bardzo trudne rozwody, których powodem były: gwałt na współmałżonku, przemoc, znęcanie się nad rodziną, korzystanie z usług licznych prostytutek, dewiacje seksualne, molestowanie. To są najgorsze sprawy, zwłaszcza gdy dotykają dzieci.

A czy są jakieś nowe przyczyny rozwodów, np. nowe przyzwyczajenia czy nałogi internetowe?

Obserwuję, że często dochodzi do nawiązania i rozwoju pozamałżeńskiej relacji przez internet i media społecznościowe. Nieraz słyszałam historię pana/pani, którzy na Naszej Klasie, Facebooku czy GoldenLine, odnaleźli kolegę/koleżankę ze szkoły podstawowej, liceum, swoją pierwszą miłość, i od słowa do słowa, wciągnęli się w prowadzenie korespondencji, spotkania, aż koleżeńska relacja wymknęła się im spod kontroli. Kiedy klient opowiada, że jego małżonek nie rozstaje się z telefonem, zabiera go do łazienki i przesiaduje tam godzinami, w nocy ciągle świeci się ekran jego komórki, pozmieniał hasła do komputera, na ogół sprawdza się scenariusz, że w grę wchodzi relacja z inną osobą.

A więc wracamy do zdrady?

Trzeba pamiętać, że winą jest już stworzenie pozorów zdrady, nawet gdyby do fizycznej zdrady nie doszło. Dlatego taka relacja, choćby nieintymna, może stanowić powód rozwodu z winy małżonka.

Technika pojawia się pewnie podczas zbierania dowodów do rozwodu, szczególnie przy orzekaniu o winie?

Od kilku lat bardzo często pojawia się elektroniczny materiał dowodowy: zdjęcia z Facebooka, wymiana komentarzy, a nawet przechwycona korespondencja z trzecią osobą. Dostęp do internetu ułatwił nawiązanie pozamałżeńskich relacji, ale dał broń współmałżonkom, którzy zdradę odkryli i mogą ją w ten sam sposób przed sądem udowodnić.

A zbiera się dowody na wszelki wypadek?

Zdarza się, że materiał taki zbierany jest na wszelki wypadek, kiedy małżonek na etapie pozyskiwania dowodów nie wie jeszcze, czy będzie domagał się rozwodu z orzekaniem o winie, ale chce mieć asa w rękawie. Taki materiał nie musi być zresztą wykorzystany w sądzie, ale może służyć do wynegocjowania innych korzyści, np. przy podziale majątku.

Jaką sprawę zapamięta pani na całe życie?

Rozwodziłam klientkę, której mąż był o nią tak chorobliwie zazdrosny, że nie pozwalał jej chodzić do pracy w spódnicy do kolan, mimo że to był uniform służbowy, a gdy żona wyjeżdżała na szkolenie, dzwonił do niej co kilkadziesiąt minut i kazał jej włączać telewizor na określonych kanałach, które sam w domu w tej samej sekundzie oglądał, sprawdzając, czy jest w pokoju hotelowym i czy nie poszła na zabawę integracyjną.

Da się niewiernego małżonka upilnować?

Opowiem inną autentyczną historię. Żona przyłapała męża z kochanką w pokoju hotelowym nad morzem. Mąż nie chciał jej wpuścić i ona przez całą noc siedziała pod drzwiami ich pokoju. Rano na korytarzu zobaczyła brata swojego męża, który udawał, że przyjechał nad morze ze swoją dziewczyną i bratem, ale rozdzielili się wieczorem i on został sam na całonocnej zabawie na plaży, a jego brat wraz z jego dziewczyną wrócili do pokoju i są za wspomnianymi drzwiami. W toku sprawy udowodniłyśmy, że szwagier przyjechał do hotelu nad ranem, wezwany przez brata, a dziewczyna w pokoju hotelowym romansowała z jej mężem już od pewnego czasu.

To są trudne sprawy na tle innych?

Dla rozwodzącego się małżonka postępowanie rozwodowe to jego życiowa sprawa, najważniejsza i najtrudniejsza. Jak pokazują badania, rozwód to jedno z najbardziej traumatycznych zdarzeń w życiu. Dlatego sprawy o rozwód są dla małżonków tak bardzo stresujące. Prawie dla każdego rozwodzącego się rozpad rodziny to życiowa porażka, zwłaszcza gdy ze związku pochodzą małoletnie dzieci, którym odbiera się możliwość życia w pełnej rodzinie. W tym upatruję trudności w prowadzeniu tych spraw – w emocjach.

A jak można chronić dzieci?

Dużo zależy od mądrości życiowej rozwodzących się małżonków. Myślę, że każde dziecko chciałoby się wychowywać w pełnej i zgodnej rodzinie. Dlatego rozwód jest dla dzieci na ogół smutnym i trudnym przeżyciem. Rodzice powinni pomóc dziecku przejść przez ten ciężki czas, będąc wsparciem, zapewniając poczucie bezpieczeństwa oraz wyjaśniając, że to im jako dorosłym nie wyszło, ale nie dotyczy to dziecka, że to nie jego wina. Powinni deklarować swoją miłość oraz zapewniać, że tę miłość dziecko ma od obojga rodziców. Obserwuję, że największe problemy są z dziećmi wciąganymi przez rodziców w konflikt, stawiane przed wyborami, których nie powinny dokonywać. Dla rodziców priorytetem powinno być wyłączenie dzieci z konfliktu. Gdy dziecko widzi, że rodzice się rozstają, ale oboje się szanują, nie ograniczają się nawzajem w wykonywaniu praw czy kontaktów, są zgodni w kwestiach wychowawczych, łatwiej mu przeżyć ich rozwód. Dziecko musi mieć poczucie, że rodzice rozstają się ze sobą, a nie z nim. Gdy jednak przedkładają swoje interesy nad dobro dzieci, wciągają je w konflikt, manipulują, może to się dla wszystkich źle skończyć.

Czy dzieci odgrywają jakąś rolę tonującą w sprawach rozwodowych?

Kiedy dla rozwodzących się rodziców autentycznie najważniejsze jest dobro dziecka, myśl o tym może tonować konflikty, spory i być podwaliną pod wypracowanie wspólnego stanowiska we wszystkich kwestiach, które trzeba uregulować w sprawie rozwodowej. To jednak wymaga dojrzałości i mądrości życiowej, oddzielenia urazów i żalu do współmałżonka od spraw dotyczących dzieci. Nie każdemu się to udaje.

Jeśli dzieci już dorosły, rozwód jest łatwiejszy?

Gdy dzieci są pełnoletnie, rozwód bezpośrednio ich nie dotyczy, ponieważ sąd w wyroku rozwodowym orzeka o władzy rodzicielskiej, kontaktach i alimentach tylko wobec dzieci małoletnich. Dzięki temu często te pełnoletnie są w łatwiejszej sytuacji. ©?

Monika Małecka-Mroziewska jest adwokatem z Poznania, zajmuje się m.in. rozwodami