Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że umożliwienie obniżenia wieku przejścia w stan spoczynku urzędującym sędziom Sądu Najwyższego nie jest usprawiedliwione prawnie uzasadnionym celem i narusza zasadę nieusuwalności sędziów, która nierozerwalnie wiąże się z ich niezawisłością.

Co nas obchodzą emerytury sędziowskie i różnica w wieku emerytalnym kobiet i mężczyzn? Czemu wyrok TSUE jest tak ważny, skoro odnosi się jedynie do wskazanych w sentencji orzeczenia przepisów? Jakie wynikają z niego bezpośrednie i pośrednie konsekwencje dla Polski? Dla zwykłego obywatela? Te i inne pytania muszą się pojawić i wybrzmieć w debacie publicznej. Dotyczą bowiem kwestii fundamentalnych, choć dość odległych od codziennego spojrzenia ludzi niezajmujących się prawem zawodowo.

Czytaj też:

Unijny Trybunał twardo broni niezależności Temidy

Trybunał UE: polska ustawa o SN niezgodna z unijnym prawem

Rzecznik TSUE: Polska złamała prawo obniżając wiek emerytalny sędziów

Rzecznik generalny TSUE o przechodzeniu polskich sędziów w stan spoczynku

Komisja wkracza

Komisja wszczęła przeciwko RP (sprawa C?192/18) postępowanie dotyczące uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego na mocy art. 258 TFUE z dwóch powodów. Pierwszym jest określenie w ustawie o SN wieku emerytalnego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla sędziów i prokuratorów – mimo że wcześniej wiek ten wynosił 67 lat dla obu płci – co uznane zostało za naruszenie przez Polskę zakazu dyskryminacji wynikającego z art. 157 TFUE oraz art. 5 lit. a) i art. 9 ust. 1 lit. f) dyrektywy 2006/54/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 5 lipca 2006 r. Drugim jest naruszenie art. 19 ust. 1 TUE poprzez obniżenie wieku emerytalnego urzędujących sędziów, powiązane z przyznaniem przedstawicielowi władzy wykonawczej dyskrecjonalnego prawa do decydowania o przedłużeniu okresu czynnej służby poszczególnych sędziów. W konsekwencji Komisja uznała, że po tych zmianach prawo polskie systemowo uniemożliwia sądom stosującym prawo Unii zapewnienie skutecznej ochrony prawnej z uwagi na brak gwarancji nieusuwalności sędziego z urzędu – por. wyrok TSUE z 27 lutego 2018 r., Associaçao Sindical dos Juízes Portugueses (C 64/16), w którym wskazano, że art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE chroni sędziów przed usuwaniem z urzędu. Nieusuwalność sędziów to jedna z podstawowych gwarancji niezawisłości sędziowskiej. Zabezpiecza stałość pełnienia urzędu i wolność od wpływów z zewnątrz. Zapewnia ochronę osobie, której powierzono zadanie sądzenia. W pełni aprobuje to rzecznik generalny TSUE (20 czerwca 2019 r.). Było wcześniej sygnalizowane przez miażdżącą większość przedstawicieli doktryny, wybrzmiewało w pytaniach prejudycjalnych wielu sądów polskich, zwłaszcza SN. Znalazło tymczasową ochronę w postanowieniu TSUE z 19 października 2018 r. ws. Komisja vs. Polska (C-619/18R), które ze skutkiem bezpośrednim pozbawiło zakwestionowane przepisy mocy na czas trwania postępowania przed TSUE, a w efekcie doprowadziło do nowelizacji rezygnującej z rozwiązań przewidzianych w kwestionowanych przepisach.

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Budujemy miasto"

Samorządy i deweloperzy są skazani na współpracę przy realizacji inwestycji

OGLĄDAJ RELACJĘ

Poniedziałkowy wyrok TSUE nie zaskakuje. Dyskryminacja ze względu na wiek i obowiązkowy wiek zaprzestania działalności przez sędziów były przedmiotem podobnego rozstrzygnięcia TSUE wyroku z 6 marca 2012 r., Komisja/Węgry (C?286/12). Trybunał wyraźnie wskazał, że każde państwo członkowskie powinno na podstawie art 19 ust. 1 TUE zapewnić, by organy należące – jako „sąd" w rozumieniu prawa Unii – do systemu środków odwoławczych w dziedzinach objętych prawem UE odpowiadały standardom skutecznej ochrony sądowej. Dla zagwarantowania, by organ taki jak SN mógł sam zapewniać tę ochronę, kluczowe jest zachowanie przez ten organ niezależności, a zatem polskie przepisy zakwestionowane przez Komisję mogą stanowić przedmiot kontroli pod kątem ich zgodności z art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE.

Jak wskazał TSUE, niezależność SN wiąże się z wolnością sędziów od ingerencji lub nacisków z zewnątrz, gwarantowaną przez ich nieusuwalność osoby. Nieusuwalność wymaga, by sędziowie mogli sprawować urząd do emerytury, a funkcję do upływu kadencji. Mimo że ta zasada nie ma charakteru absolutnego, może – przy zachowaniu proporcjonalności – doznawać wyjątków. Jednak w przypadku polskiej ustawy o SN nie występują zdaniem TSUE nadrzędne i prawnie uzasadnione względy. Przedłużenie prawa do orzekania uzależniono od nieobwarowanej obiektywnym i weryfikowalnym kryterium decyzji prezydenta RP, niewymagającej umotywowania i niezaskarżalnej. Opinia Krajowej Rady Sądownictwa ogranicza się do przekazania rekomendacji, czy to pozytywnej, czy negatywnej, albo bez jakiegokolwiek uzasadnienia, albo z uzasadnieniem czysto formalnym, co nie może przyczynić się do dostarczenia obiektywnych informacji pomocnych prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej przy wykonywaniu uprawnienia.

Niedostosowany standard

Trybunał odrzucił argument, że wcześniejszy wiek emerytalny sędziów SN to dostosowanie do standardu w Polsce. Wskazał, że uzasadnienie projektu ustawy o SN, mechanizm zezwalający prezydentowi na dyskrecjonalną decyzję o przedłużeniu skróconej czynnej służby sędziego oraz fakt, że rozpatrywane przepisy objęły blisko jedną trzecią urzędujących sędziów tego sądu, w tym pierwszą prezes SN, której skrócono wynikającą z konstytucji sześcioletnią kadencję, w ocenie TSUE, mogą wzbudzać poważne wątpliwości co do rzeczywistych celów reformy. Ponadto przepisy te – jak wskazuje TSUE – nie są ani właściwe dla osiągnięcia deklarowanych celów, ani proporcjonalne.

Poniedziałkowe orzeczenie dowodzi, że padające zewsząd przestrogi były zasadne. Wymiaru sprawiedliwości nie można reformować w ten sposób – na siłę i za wszelką cenę, nie oglądając się na prawne ograniczenia. Koszty rozwiązań siłowych są tak duże, iż same rozwiązania stają się przeciwskuteczne. Myśląc o tym, warto wziąć pod uwagę niedziałający Trybunał Konstytucyjny, niereprezentatywną Krajową Radę Sądownictwa i politycznie podporządkowaną prokuraturę. W tym kontekście pojawić się musi pytanie, czy obywatel, dochodząc swoich praw przed obliczem fasadowych organów, ma jakąkolwiek szansę wygranej z państwem? Sądy są przecież ostatecznym arbitrem w sporach pomiędzy obywatelem a państwem. Gwarancja niezależności od innych organów władzy publicznej, we wszystkich sferach, ma w przypadku sądów szczególne znaczenie. W tej sprawie w ogóle nie chodzi o emerytury czy dyskryminację sędziów, lecz o konstytucyjne prawo obywatela do rzetelnego procesu przed niezawisłym i niezależnym sądem. Możliwość usunięcia sędziego z urzędu przez polityka jest dla obywatela najpoważniejszym zagrożeniem. Jeśli bowiem można sędziego arbitralnie usunąć z urzędu, można także na niego wpłynąć. Wówczas w sporach z państwem obywatel może uzyskać ochronę swoich praw jedynie, gdy towarzyszyć temu będzie polityczne przyzwolenie. To jednak sprawia, że sądy przestają pełnić funkcję arbitra w sporach między obywatelem a państwem. Nawet gdyby dotyczyło to niewielkiej ilości przypadków, niweluje konstytucyjną funkcję sądów. Znosi podstawy rządów prawa, których gwarancją są niezawisłe i niezależne sądy.

Są i inne pytania

Przed Trybunałem toczy się obecnie kilka innych spraw dotyczących wadliwych rozwiązań przyjętych za podstawę zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości. Pytania prejudycjalne w tych sprawach zadały Sąd Najwyższy (sprawy C?522/18, C?537/18, C?585/18, C?624/18, C?625/18 i C?668/18), Naczelny Sąd Administracyjny (C?824/18) i sądy niższej instancji (C?558/18, C?563/18 i C?623/18). I w tych przypadkach problemy prawne dotyczą konkretnych rozwiązań, z których nad każdym z osobna należy się zastanowić. Wszystkie razem składają się na niezwykle groźny obraz chybionej reformy wymiaru sprawiedliwości, dokonanej w ostatnich czterech latach. Opartej na koncepcie wymiany kadr, politycznych decyzji, partyjnego zwierzchnictwa, omnipotencji jednolitej władzy państwowej, podległości władzy sędziowskiej większości parlamentarnej, formalizmu rygoryzmu i represyjności. To droga wprawdzie znana z historii, lecz z czasów, na których nie chcemy się wzorować. Na wyrok TSUE należy więc patrzeć jak na kolejne ostrzeżenie. Tym razem bezpośrednio wiążące w polskim porządku prawnym. Zobowiązujące polski rząd do pewnej refleksji. Do przemyślenia, czy droga wschodnich demokratur to rzeczywiście wzorzec godny naśladowania? Czy nie lepiej spróbować, korzystając z zachodnich wzorców i eksperckiej pomocy, zreformować wymiar sprawiedliwości w nowoczesny sposób? Dając ludziom mądre, empatyczne, sprawiedliwe i samodzielne sądy. Jeśli istotnie o obywatela chodzi, odpowiedź jest oczywista.

Autorzy są adwokatami i profesorami