Rz: Zawód adwokata przypomina zawód lekarza. Przychodzi klient, pan już z telefonu coś tam wie o jego sprawie, ale po drodze załatwiał pan kilka innych. Klient zaczyna mówić. Kiedy pan wkracza?
Jerzy Naumann: Zadaniem lekarza jest zdiagnozowanie choroby i wdrożenie leczenia, przy czym niebagatelną rolę odgrywa dbałość o pacjenta, któremu trzeba zapewnić komfort psychiczny. Dlatego mówimy o pomocy medycznej i opiece lekarskiej. Choć pracę lekarza sprowadzono do poziomu świadczenia usług, to wymiaru powołania i służby lekarskiej nie da się pomniejszyć. Z kolei zadaniem adwokata jest udzielenie klientowi pomocy prawnej, która polega na obronie jego szeroko rozumianych interesów w warunkach budzących zaufanie, że są doglądane właściwie i sumiennie. Tak więc pomoc adwokacka polega nie tylko na umiejętnym prowadzeniu sprawy, ale także na wytworzeniu swoistej więzi wzajemnego zaufania między adwokatem a klientem.
W jaki sposób?
Potrzebna jest uczciwość w przedstawieniu szans, czasu trwania procesu, kosztów, a przede wszystkim – faktycznej sytuacji prawnej i tego wszystkiego, co może zagrażać oczekiwanemu przez klienta pomyślnemu finałowi. Różnica między lekarzem a adwokatem polega na tym, że uczciwie pracujący adwokat nie dysponuje żadnym placebo, za pomocą którego może poprawiać samopoczucie klienta, jednocześnie korzystnie wpływając na stan sprawy. W tym aspekcie lekarze mają lepiej.
Lekarz ma pod ręką badania specjalistyczne, adwokat musi liczyć na siebie. Czy pierwsze spotkanie wystarczy, czy już wtedy pan wie, jak prowadzić sprawę? Jaka daleko trzeba wybiec myślą i wyobraźnią?