Reklama

prof. Michał Romanowski: Każdy udziałowiec zasługuje na ochronę

Rozmowa | prof. Michał Romanowski, Uniwersytet Warszawski, kancelaria Romanowski i Wspólnicy

Publikacja: 05.05.2016 09:03

prof. Michał Romanowski

prof. Michał Romanowski

Foto: materiały prasowe

Rz: Naruszenia proceduralne zwoływania walnych zgromadzeń tylko wtedy skutkują nieważnością uchwał, gdy mogły mieć wpływ na wynik głosowania – orzekł Sąd Najwyższy. Czy nie jest to sprowadzenie wspólnika mniejszościowego do roli wspólnika papierowego?

Michał Romanowski: Owszem, jest. Ta sprawa jest dowodem, jak w praktyce wspólnik mniejszościowy może być sprowadzony do roli wspólnika papierowego w sposób rażąco sprzeczny z dobrymi obyczajami. W orzecznictwie Sądu Najwyższego obowiązuje trafna koncepcja, którą określam zasadą pragmatycznego formalizmu. Nie można jednak jej stosować w sposób, który naruszałby cel i naturę naruszanego obowiązku lub zakazu prawnego oraz prowadził do rażącego pokrzywdzenia wspólnika.

Duży może więcej, ale nie wszystko?

Sąd Najwyższy nie dostrzegł, że wymagania formalne dotyczące np. terminu zwoływania zgromadzeń, określenia ich przedmiotu służą ochronie elementarnych stosunków wewnętrznych w spółce między wspólnikami. Mają bowiem zagwarantować wspólnikom mniejszościowym forum do dyskusji o ważnych sprawach spółki, zaplanowanie udziału z wyprzedzeniem i czas na specjalistyczne przygotowanie się do obrad. Jednocześnie umożliwiają wspólnikowi podjęcie decyzji, czy jego obecność na zgromadzeniu jest konieczna.

Jak zatem mniejszościowy wspólnik ma się bronić, a najlepiej zabezpieczyć?

Reklama
Reklama

W praktyce wspólnik mniejszościowy ma bardzo ograniczone możliwości ochrony swoich interesów. W razie powzięcia wiedzy o podjęciu uchwały powinien z ostrożności konstruować alternatywne roszczenie o jej uchylenie, o ustalenie nieistnienia uchwały lub występować z pozwem o odszkodowanie w trybie art. 415 kodeksu cywilnego. Są to jednak wszystko środki dość złożone odwołujące się do słuszności, która w świetle zaprezentowanego przez SN formalizmu  może się okazać nieskuteczna. Obowiązuje bowiem zasada, że wadliwa uchwała zachowuje moc do czasu jej prawomocnego wzruszenia wyrokiem sądowym.

Czy w spółkach akcyjnych mamy te same problemy?

Tak, mamy te same problemy. Oczywiście w spółkach, w których występuje akcjonariusz bądź akcjonariusze większościowi.

Może więc prawo niedostatecznie chroni mniejszych wspólników?

Sądzę, że trzeba pochylić się nad reformą środków zaskarżania uchwał zgromadzeń udziałowców.

Co pan proponuje ?

Reklama
Reklama

Należałoby jasno przesądzić, jaki charakter ma orzeczenie sądu stwierdzające nieważność uchwały, wprowadzić naruszenia kwalifikowane, które będą dyskwalifikować uchwałę, oraz zamiast dwóch ścieżek zaskarżania uchwał wprowadzić jedną, gdyż ich skutek jest taki sam.

—rozmawiał Marek Domagalski

Opinie Prawne
Sędzia Piotr Mgłosiek odpowiada profesorom: „Anarchia w systemie już jest”
Opinie Prawne
Piotr Szymaniak: PiS nie usunął art. 212, a teraz grzmi o reżimie
Opinie Prawne
Gutowski, Kardas: To nie chwalebne intencje są podstawą orzeczeń sądowych
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Są niezależni, niezawiśli, bezstronni i nie czują żenady
Opinie Prawne
Ziobro przed Trybunałem Stanu? Adwokat o „legalnym fortelu”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama