[b]Rz: W sondażu „Rzeczpospolitej” zapytaliśmy Polaków, kto jest mężem stanu. Duży wzrost wskazań odnotował Aleksander Kwaśniewski, duży spadek – Kazimierz Marcinkiewicz. Na czym polega problem Marcinkiewicza?[/b]

Andrzej Rychard: Gdybym chciał być złośliwy, powiedziałbym, że opinia publiczna uważa, iż aby być mężem stanu, najpierw trzeba być dobrym mężem. Niewątpliwie aktywność mediów obszernie informujących o osobistych problemach tego polityka wpłynęła na jego wizerunek. To jest w mojej opinii czynnik główny takiego spadku postrzegania jako męża stanu, ale nie jedyny. Z całą pewnością nieczytelne dla społeczeństwa były też jego odejścia i powroty na scenę polityczną, czynione na dodatek w sposób nieudolny. Najpierw deklaracja o porzuceniu polityki, a po jakimś czasie informacje o porozumieniu z Platformą Obywatelską i planowanym powrocie. Brak kon- sekwencji i niezdecydowanie nie są cechami, które kojarzą się z mężem stanu.

[b]A Kwaśniewski?[/b]

Aleksander Kwaśniewski jest dowodem na to, że nieobecność w polityce nie zawsze musi szkodzić wizerunkowi. Bez wątpienia zajmowanie najwyższych stanowisk w państwie i podejmowanie trudnych decyzji zmniejsza sympatię społeczną. Gdy jest się na politycznej emeryturze, nie podejmuje się takich decyzji, ale pozostaje legenda, która z upływem czasu zawiera coraz mniej elementów negatywnych.

[b]Kto to jest, według pana, mąż stanu?[/b]

Mąż stanu to ktoś, kto się kieruje jakąś wizją przyszłości państwa. Strategią. To polityk, który na pewno nie kieruje się wynikami różnego rodzaju sondaży. Zresztą to nie sondaże decydują o tym, kto jest mężem stanu – one mówią tylko, czy ktoś jest popularny.

W ogóle trudno jest stwierdzić, komu taki tytuł się należy.

Samo określenie „mąż stanu” brzmi nieco archaicznie w dobie Internetu, globalizacji i Unii Europejskiej. Moim zdaniem mężów stanu kreują okresy przełomu, kryzysu. Winston Churchill był mężem stanu, a z czasów nam bliższych Ronald Reagan zasługuje na takie miano. W Polsce może to być Lech Wałęsa, z oczywistych powodów. Polityków może być wielu, w przeciwieństwie do mężów stanu.

[b]Czy mąż stanu może starać się być popularny i kokietować wyborców? W końcu aby zostać mężem stanu, najpierw trzeba wygrać demokratyczne wybory.[/b]

Mąż stanu to ktoś postrzegany jako przywódca gotowy podejmować niepopularne decyzje bez oglądania się na sondaże opinii publicznej. To polityk, który potrafi położyć na szali swoją popularność, patrząc w przyszłość dalszą niż termin następnych wyborów. Znani są z historii mężowie stanu, którzy w takiej sytuacji tracili poparcie społeczne. Ale historia nie zapomniała o nich.