Piotr Zaremba o Tomaszu Jastrunie

Cytat z blogu Tomasza Jastruna:

Aktualizacja: 08.09.2011 20:32 Publikacja: 08.09.2011 20:27

Piotr Zaremba

Piotr Zaremba

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński

"Dzwoni Wojtek Maziarski, szef  "Newsweeka": czy czytałem w "Rzeczpospolitej". (...) Wczoraj Piotr Zaremba (ceniłem go trochę, zanim nie wszedł do smoleńskiej sekty) duży tekst o mnie. Oskarża mnie, że ja oskarżam Prezesa Kaczyńskiego, że ten  współżyje ze swoim kotem. Super!  Prosi, abym coś może o tym w felietonie... Jasne, to będzie uczta dla ducha".

Dla ducha? Będzie to uczta podobna do tej, którą uwiecznił w "Widmie wolności" Luis Bunuel. W tekście o przemyśle pogardy, tylko inspirowanym przypadkiem Jastruna, przewidziałem zresztą taki obrót sprawy. Dowiem się teraz, że "chromolenie kotów" to wyrafinowana metafora, której jako ograniczony fanatyk, a może i człowiek mający kłopot z własną seksualnością, nie pojąłem. Jeśli ktoś mnie tu smuci, to wymieniony Wojtek Maziarski, na którego łamach ta "uczta" trwa od miesięcy. Ale rozumiem, że też to lubi.

Ktoś spytał mnie z kolei, dlaczego szukam przemysłu pogardy tylko po jednej stronie. Już tłumaczyłem – jak się widzi dwóch bijących się ludzi, ważne jest, kto zaczął. I kto silniejszy, kto słabszy.

Posłużę się przykładem. W "Gazecie Polskiej" pan Jacek Kwieciński obwieszcza jednym zdaniem, że napisałem "głupi tekst o Hooverze, Roosevelcie i wielkim kryzysie". Ot, taki zwięzły wykład racji. Ale ponieważ pan Kwieciński lubi wracać do tematu, doczekam się jeszcze gradu inwektyw, którymi mnie zwykle obrzuca. "Wymądrza się", "idiota" – to jego zwyczajowe argumenty.

Gdybyśmy siedli do debaty, ja sypnąłbym liczbami i faktami, on oblałby mnie gorącą kawą. Ponieważ nie bawi mnie to, wspominam o nim pierwszy  i ostatni raz. A pan Kwieciński tak rozmawia z całym światem.

Obaj, Kwieciński i Jastrun, są kimś,  kogo Amerykanie nazywają hater.  A dlaczego zwykle zajmuję się tylko tym drugim? Publicysta "Gazety Polskiej" nie usiłuje dowcipkować z czyjegoś życia prywatnego, ale to nie jest jedyny powód. Po prostu uważam, że środowisko pana Kwiecińskiego ma sto powodów do ostrych traum, nawet jeśli wyżywa się na mnie.

Środowisko Jastruna to zaś w ich własnym mniemaniu nowa szlachta.  To szlachectwo objawia się tym, że czasem obije się kogoś szpicrutą.  Nawet ewidentni szaleńcy mają  do tego prawo, byle nasi. Mierzi  mnie to. Bardziej od bezsilnego wygrażania tych, co przegrali – i w PRL,  i w III RP.

Opinie polityczno - społeczne
Pytania, na które Karol Nawrocki powinien odpowiedzieć podczas debaty prezydenckiej
felietony
Marek A. Cichocki: 80 lat po wojnie Polska staje przed olbrzymią szansą
analizy
Włoski historyk Massimiliano Signifredi: Obiecujący początek papieża Leona XIV
Opinie polityczno - społeczne
Jędrzej Bielecki: Wybór Friedricha Merza może przynieść Europie nadzieję
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: O wyższości 11 listopada nad 3 maja
Materiał Promocyjny
Między elastycznością a bezpieczeństwem