Paweł Machcewicz: Ojciec Kolbe i rodzina Ulmów jako „oręż historyczny”

Jestem zawiedziony stanowiskiem Donalda Tuska w sprawie ostatniej odsłony sporu wokół Muzeum II Wojny Światowej. Nie stanął on w obronie autonomii historii i kultury. Ale czy Michał Szułdrzyński ma rację, że premier w przeciwieństwie do historyków ma „społeczny słuch”?

Publikacja: 09.07.2024 04:30

Uczestnik gdańskiego protestu przeciwko usunięciu z Muzeum II Wojny Światowej polskich Bohaterów: św

Uczestnik gdańskiego protestu przeciwko usunięciu z Muzeum II Wojny Światowej polskich Bohaterów: św. Maksymiliana Kolbe, błogosławionej Rodziny Ulmów oraz rotmistrza Pileckiego.

Foto: PAP/Andrzej Jackowski

Czy jest jakiś związek między rodziną Ulmów i ojcem Maksymilianem Kolbem oraz kształtem wystawy Muzeum II Wojny Światowej a wizytą kanclerza Niemiec Olafa Scholza w Warszawie? Według Michała Szułdrzyńskiego najwyraźniej tak. „Udzielając wywiadu tuż przed niewygodną dla Tuska wizytą Scholza, prof. Machcewicz miał bardzo zły timing”. Redaktor „Rzeczpospolitej” odniósł się w ten sposób do mojego wywiadu dla „Gazety Wyborczej”, w którym opowiadałem się za przywróceniem oryginalnego kształtu wystawy w Gdańsku i usunięciem z niej zmian wprowadzonych pod dyktando polityków PiS.

Podejście do historii, które stosował PiS, wciąż włada umysłami Polaków

Czy przyczyniłem się w ten sposób do osłabienia pozycji negocjacyjnej naszego rządu, pomniejszenia kwoty zadośćuczynienia, którą Niemcy byli gotowi wypłacić polskim ofiarom? Tego Szułdrzyński nie wyjaśnia, ale jego rozumowanie jest przykładem instrumentalnego, politycznego podejścia do historii, które stosował PiS i które wciąż włada umysłami znacznej części klasy politycznej i świata mediów, nawet po odsunięciu tej partii od władzy, i również wśród ludzi z tą partią się nieidentyfikujących. Dokładnie takie samo podejście zaprezentował szef PSL: „Rodzina Ulmów może być naszym wielkim orężem historycznym na cały świat” – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz w wywiadzie dla „Polsat News”. Swoją drogą, czy jest jakiś inny kraj, u którego granic toczy się wojna, a jego minister obrony przez wiele dni zajmuje się pisaniem tweetów i udzielaniem wywiadów, w których dyktuje to, co ma się znajdować na wystawie historycznej?

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Czego nie rozumieją historycy za plecami Tuska

Przypomnijmy podstawowe fakty. Wbrew temu, co głoszą politycy PiS, nie ma w Polsce żadnego innego muzeum, które poświęcałoby tyle miejsca polskiemu heroizmowi i cierpieniu w czasie II wojny światowej co muzeum w Gdańsku. Przyzna to każdy, kto obejrzy jego wystawę z otwartą głową. I nie miało znaczenia, że nie było tam Kolbego (było wiele innych przykładów duchownych zamordowanych przez Niemców) ani Ulmów (były inne rodziny ratujące Żydów). Wystawa muzealna nie jest encyklopedią, zawsze jest oparta na pewnym wyborze postaci i wydarzeń, nie wszyscy i nie wszystko może się na niej znaleźć, nawet jeżeli chodzi o przykłady największego bohaterstwa.

Dlaczego instalacja dotycząca rodziny Ulmów fałszowała historię?

Czy o tym wyborze mają decydować politycy? Moim zdaniem nie. Robili to w czasach PRL i chcieli robić za rządów PiS, co jest zaprzeczeniem fundamentalnej zasady autonomii historii i kultury, będącej jedną z podwalin demokratycznego państwa prawa, które zostało w Polsce wprowadzone w 1989 r. Michał Szułdrzyński pisze, że „wystawa to nie seminarium historyczne, tylko element polityki historycznej państwa, bo wszak utrzymywana jest przez podatników i ma edukować społeczeństwo”. Za pieniądze podatników ja i inni polscy historycy pisaliśmy swoje książki. Czy to oznacza, że i na ich kształt politycy powinni mieć wpływ?

Istotą polityki historycznej PiS było właśnie wypieranie tej gorzkiej prawdy, a miało temu służyć między innymi szkalowanie i zastraszanie badaczy zajmujących się stosunkami polsko-żydowskimi

Nie chodzi przy tym o „wymazywanie” rodziny Ulmów z polskiej historii, ale o to, że dotycząca ich instalacja fałszowała historię zgodnie z założeniami polityki historycznej PiS. I nie tylko dlatego że podawała nieprawdziwe informacje, mające wyolbrzymiać nasze bohaterstwo, że tylko w okupowanej Polsce groziła kara śmierci za pomoc Żydom i że Polacy mogli uratować ponad 100 tys. Żydów. Ta ostatnia liczba wywodzi się z moczarowskiej propagandy lat 60., a wojnę na okupowanych polskich ziemiach w rzeczywistości przeżyło – według najbardziej wiarygodnych ustaleń – nie więcej niż 30 tys. Żydów. Przede wszystkim jednak dodany fragment wystawy jednoznacznie miał wskazywać, że tak jak Ulmowie zachowała się większość Polaków (o tym ma świadczyć sam tytuł instalacji: „Polacy wobec Zagłady”). Niestety nie jest to prawda. Ratujący Żydów byli garstką odważnych, wspaniałych ludzi, których trzeba upamiętniać – i Muzeum II Wojny Światowej to robi. Nie można jednak ich używać do „zakrywania” obrazu, który wyłania się z badań prowadzonych w ciągu ostatnich ponad 20 lat, dokumentujących masową w polskim społeczeństwie skalę wrogości i przemocy wobec Żydów.

Jako społeczeństwo musimy się zmierzyć z historią mordowania Żydów przez Polaków

Istotą polityki historycznej PiS było właśnie wypieranie tej gorzkiej prawdy, a miało temu służyć między innymi szkalowanie i zastraszanie badaczy zajmujących się stosunkami polsko-żydowskimi. Swoją drogą nie wiem, dlaczego Szułdrzyński zakłada, że przyjmuję za Janem Grabowskim liczbę 200 tys. Żydów zabitych przez Polaków w czasie wojny. Uważam ją za przesadzoną, a przynajmniej niemożliwą do udowodnienia. Były to jednak zapewne dziesiątki tysięcy ofiar zamordowanych i wydanych Niemcom przez Polaków, co i tak jest przerażającym faktem, z którym jako społeczeństwo musimy się zmierzyć.

Czytaj więcej

Polityka historyczna. Bolesna lekcja od Niemiec

Michał Szułdrzyński pisze o mnie jako o historyku „będącym na zapleczu obecnej władzy”. Nie sprawuję żadnej funkcji politycznej i nie mam takich planów. Stanowiskiem Donalda Tuska w sprawie ostatniej odsłony sporu wokół Muzeum II Wojny Światowej jestem zawiedziony. Nie stanął on w obronie autonomii historii i kultury wobec świata polityki. Rozumiem strategię polityczną za tym stojącą. Nie tylko w Polsce liberalne centrum próbuje przejmować retorykę i część programu prawicowych populistów. Czy pozwoli to pozyskać wyborców PiS i czy rzeczywiście premier ma w przeciwieństwie do historyków „społeczny słuch”, jak napisał Szułdrzyński? To się dopiero okaże przy kolejnych wyborach. Na razie nic nie wskazuje na przepływ elektoratu w stronę partii, które odniosły zwycięstwo w październiku 2023 r., wybory europejskie pokazały coś przeciwnego. Myślę za to, że część wyborców, którzy na nie właśnie oddali swoje głosy, zrobiła to m.in. dlatego, że chciała zerwania z upolitycznieniem i ideologizacją historii i kultury, a także stosowaniem szantażu patriotycznego i wykorzystywaniem przeszłości do walki z wrogami, wewnętrznymi czy zewnętrznymi.

Czy jest jakiś związek między rodziną Ulmów i ojcem Maksymilianem Kolbem oraz kształtem wystawy Muzeum II Wojny Światowej a wizytą kanclerza Niemiec Olafa Scholza w Warszawie? Według Michała Szułdrzyńskiego najwyraźniej tak. „Udzielając wywiadu tuż przed niewygodną dla Tuska wizytą Scholza, prof. Machcewicz miał bardzo zły timing”. Redaktor „Rzeczpospolitej” odniósł się w ten sposób do mojego wywiadu dla „Gazety Wyborczej”, w którym opowiadałem się za przywróceniem oryginalnego kształtu wystawy w Gdańsku i usunięciem z niej zmian wprowadzonych pod dyktando polityków PiS.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Kosiniak-Kamysz nie chce być wasalem Tuska, więc walczy o tożsamość koalicji
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Opinie polityczno - społeczne
Mariusz Błaszczak: Nie stać nas na polityczną walkę w kwestiach bezpieczeństwa
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Decyzja sądu nie uniewinnia Romanowskiego. Dowody są twarde
Opinie polityczno - społeczne
Zuzanna Dąbrowska: PSL-u miłe miejsce, po prawej od wejścia do Sejmu
Opinie polityczno - społeczne
Patriotyzm po polsku. Czym jest polskość w XXI wieku?