Zwolennicy liberalnej demokracji w Europie dość dawno już, gdzieś od czasu kryzysu finansowego, porzucili przekonanie, że skonsolidowany system polityczny można utrzymać drogą konsensualną. W sytuacji rosnącej polaryzacji i społecznego poparcia dla partii definiujących się w opozycji do establishmentu w wielu europejskich stolicach górę wzięła tak zwana strategia kordonu sanitarnego, a więc odseparowania od udziału we władzy tych, których uznaje się za zagrożenie dla demokracji i państwa.

Wydaje się jednak, że ta strategia zaczyna poważnie się kruszyć. We Włoszech nie powstrzymała ona przecież powstania rządu Giorgi Meloni, stojącej na czele partii Bracia Włosi, ani w Szwecji rządu Ulfa Kristerssona popieranego przez Szwedzkich Demokratów. Zwycięstwo w wyborach Geerta Wildersa i jego Partii Wolności oraz możliwość współtworzenia rządu w Holandii to kolejny przykład przełamywania kordonu sanitarnego, do którego trzeba dorzucić jeszcze niedawne zwycięstwo Roberta Fico i jego partii SMER na Słowacji.

Wszystko to można było jednak traktować jeszcze jako „wypadki przy pracy” i pocieszać się tym, że skonsolidowana wokół Francji i Niemiec Unia Europejska będzie mogła dalej podążać wytyczonym torem. Jednak coraz bardziej odczuwalne społecznie skutki polityki klimatycznej Brukseli, niekończący się kryzys migracyjny, wreszcie wojna w Ukrainie sprawiają, że nawet we Francji i w Niemczech coraz trudniej jest utrzymać strategię kordonu sanitarnego. Kolejne badania francuskiej i niemieckiej opinii publicznej pokazują, że zarówno Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen, jak i Alternatywa dla Niemiec (AfD) przestają być traktowane jako polityczni pariasi i zwiększa się akceptacja dla ich udziału we władzy. Wraz z tym rośnie także wyborcze poparcie. Wyraźnie pojawia się też obawa, że zbliżające się w 2024 roku wybory do Parlamentu Europejskiego mogą stać się dla zwolenników partii antyestablishmentowych jakimś znaczącym momentem przekroczenia psychologicznej bariery.

Czytaj więcej

Odebrać prawa wyborcze, by nie było premiera z AfD. Kto popiera petycję ws. Björna Höckego

Załamywanie się strategii kordonu sanitarnego przynosi już pewne widoczne skutki. Z jednej strony partie centroprawicowe próbują odzyskać wyborców, decydując się na ostrzejszy kurs w sprawie migracji i wycofując się z bardziej radykalnych celów polityki klimatycznej. Z drugiej jednak rośnie pokusa, by po prostu zdelegalizować tych, których nieskutecznie objęto kordonem.

Marek A. Cichocki

Autor jest profesorem Collegium Civitas