Niedawno zakończone wybory połówkowe (midterms) do amerykańskiego Kongresu były w Polsce uważnie obserwowane zarówno przez PiS, jak i opozycję. Oczywiście z pełnym zastrzeżeniem co do różnic między polskim a amerykańskim systemem wyborczym. Jakie wnioski płyną z amerykańskich wyborów w trakcie rozkręcającej się kampanii w Polsce?
Wnioski są co najmniej trzy. Po pierwsze, zgubna jest wiara w narracje, które nie są poparte uważnym spojrzeniem na rzeczywistość, dane i fakty, narracji podpartej starannie wybranymi pod budowanie politycznej tezy wynikami sondaży. Opowieść wykreowana przez republikanów o nieuchronnej „czerwonej fali” była na tyle nęcąca dla mediów, że częściowo jej uległy. To zaś spowodowało, że wynik wyborów z ubiegłego tygodnia jawił się jeszcze bardziej na korzyść demokratów, niż gdyby o „czerwonej fali” nie mówiły tak często media. To pokazuje, jak ostrożnie trzeba podchodzić do wszelkich „nieuchronności” w polskiej kampanii wyborczej, niezależnie od tego, której dotyczą strony politycznego sporu.