Są takie wydarzenia, które zmieniają wszystko. Przechodzą do historii, bo wyznaczają granicę pomiędzy starym i nowym porządkiem. Takim wydarzeniem jest agresja rosyjska na Ukrainę. Choć wojna nie jest niczym nowym, to od niemal wieku nie mieliśmy do czynienia z takim szeregiem zjawisk na arenie międzynarodowej jak obecnie.

Po pierwsze, wojną, gdzie winny agresji jest jednoznacznie jeden, znacznie większy i silniejszy kraj, będący w absolutnym głównym nurcie polityki międzynarodowej, obecny w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, który jednocześnie brutalnie łamie prawo międzynarodowe i dopuszcza się zbrodni wojennych. Wojna w Ukrainie tak jaskrawo obnaża intencje i metody działania Rosji, że nawet Europie Zachodniej trudno jest udawać, że mamy do czynienia z normalnym, przewidywalnym i wiarygodnym partnerem. Ponadto liderzy Rosji potrafią w sposób zupełnie nieprawdopodobny kłamać, zaprzeczając oczywistym faktom, co znacznie utrudnia inicjację procesu pokojowego.

Nadszedł więc czas zmiany w stosunkach międzynarodowych. Jeśli ona wkrótce nie nastąpi, to niechybnie zaczną zachodzić na Zachodzie procesy racjonalizacji dotychczasowej polityki względem Rosji i zamiast wyciągania wniosków z błędów, będziemy świadkami próby pisania pod Putina nowych, znacznie obniżonych standardów stosunków międzynarodowych.

Czytaj więcej

PO wraca do wyjazdów w teren. PiS pyta o Grodzkiego

Na naszych oczach zrodziła się bezprecedensowa wspólnota państw, które pomimo znacznego dystansu geograficznego, uznały, że wolność ich społeczeństw będzie zagrożona, jeśli Rosja nie poniesie dotkliwych konsekwencji swojej agresji na Ukrainę. Są bowiem świadome, że inne autorytarne państwa uważnie obserwują i kalkulują, czy warto sięgać w przyszłości po instrument wojny w celu realizacji własnych interesów.

Fałszywym jest zatem waszyngtoński dylemat, który region powinien być traktowany jako priorytetowy przez USA, np. przy rozmieszczaniu sił zbrojnych. Europa bowiem i Indopacyfik to dwie flanki tego samego frontu i żadnego nie wolno odpuszczać. Stąd też pierwszym wnioskiem powinna być intensyfikacja polskiej globalnej, a nie tylko euroatlantyckiej polityki zagranicznej, czego zalążkiem były udane wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Australii, Nowej Zelandii, Korei Płd. czy premiera w Japonii.

Drugi wniosek dotyczy polityki obronnej. Nie sposób nie zauważyć, że ustawa o obronie ojczyzny autorstwa wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego i ministra Mariusza Błaszczaka jest wyjątkowo trafioną reformą, która porządkuje priorytety związane z obronnością. Zwiększenie liczebności armii do 300 tys., wzrost nakładów na obronność do 3 proc. PKB, nowe zakupy modernizacyjne to naturalna i konieczna kontynuacja naszych wysiłków od roku 2015, kiedy to zastaliśmy armię o 45 tys. mniejszą niż dzisiaj.

Czytaj więcej

Marek Kozubal: Gdzie jest ten schron?

Jako OdNowa w umowie koalicyjnej z września wpisaliśmy postulat podwojenia nakładów finansowych na polską armię. Teraz postulujemy utworzenie Agencji ds. Walki z Dezinformacją, wprowadzenie do programów nauczania szkół obowiązkowego przeszkolenia strzeleckiego, utworzenie sieci Centrów Szkoleń Proobronnych w każdym województwie, wprowadzenie możliwości przekazania 1 proc. podatku na cele proobronnościowe.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Wojna, choć zawsze jest tragedią i nigdy nie jest pożądana, stanowi moment otrzeźwienia, ułożenia priorytetów na nowo i szansę na reformy. Stąd trzeci wniosek, który dotyczy skutków, które niesie bezprecedensowa liczba przyjętych uchodźców dla pozostałych obszarów życia państwa. Przede wszystkim dla administracji, samorządów, służby zdrowia, opieki społecznej, rynku pracy i edukacji. Najwyższy czas odesłać do lamusa postulaty likwidacji urzędów wojewódzkich czy decentralizacji Polski. Potrzebujemy silnego państwa i także wokół niego musimy budować jak najszerszy konsensus społeczny i polityczny. Silne państwo jednak nie oznacza wszechwładnej biurokracji, lecz bezwzględną skuteczność w tych obszarach, gdzie państwa nikt nie wyręczy. Potrzebujemy zatem synergii społeczeństwa obywatelskiego, samorządu terytorialnego i administracji rządowej. Państwa, które skutecznie chroni obywateli, a jednocześnie pozwala na ich nieskrępowany rozwój w ramach samorządności i przedsiębiorczości.

O autorze

Marcin Ociepa

Autor jest posłem, wiceministrem obrony narodowej, liderem OdNowy RP