Po pierwsze, należy rozmawiać z każdym, a nie tylko z przychylnym wyborcą w odgrodzonej przez ochroniarzy sali w Warszawie, Pcimiu czy Płońsku. Kluczowa jest rozmowa z tymi wyborcami, którzy kiedyś głosowali na partie demokratyczne, a w ostatnich latach oddali głos na Konfederację, Kukiza albo PiS. Dobrą okazją do rozmowy są prawybory.

Po drugie, rozmowa z utraconym wyborcą wymaga szacunku dla jego rozsądku. Nie znaczy to, że trzeba akceptować argumentację drugiej strony, lecz nie należy używać epitetów w rodzaju populiści czy ksenofobowie. Stwierdzenie, że wyborca dał się oszukać tanimi obietnicami socjalnymi, nie jest dobrym wstępem do dialogu.

Kolejnym ważnym punktem jest wiarygodność. Poprzednie rządy popełniły wiele błędów, które przesądziły o przejęciu władzy przez PiS. Z tych błędów należy się politycznie rozliczyć. Nie wystarczy mglisty apel o „rachunek sumienia". Program na przyszłość też musi być wiarygodny. Nie można obiecywać zwiększenia wydatków na publiczne szkoły, transport i szpitale, a jednocześnie zapowiadać niskie podatki i walkę z inflacją. Wyborca wie, że służba zdrowia nie wyleczy się za darmo.

Czytaj więcej

Donald Tusk nie chce radykalizacji PO i przesunięcia partii na lewo i wzmacnia prawą flankę
Donald Tusk wyznacza nowy kierunek Platformy Obywatelskiej

Rozmowa z wyborcą nie może się też ograniczać do argumentu, że my zrobimy coś lepiej niż PiS. Słyszymy od opozycji na przykład: uszczelnimy granice skuteczniej i etyczniej, niż to robi obecny rząd. Rzadziej słyszymy argument, że skuteczna polityka migracyjna wymaga pomocy gospodarczej biednym Afrykańczykom czy Arabom, wygaszenia konfliktów zbrojnych rozkręcanych przez naszych sojuszników, a także rozwiązania problemu deficytu siły roboczej. Zwalczanie populizmu populizmem nie służy interesom umiarkowanych partii na lewicy czy prawicy.

Rozmowa z wyborcą musi dotyczyć obywatelskich nadziei, a nie tylko lęków. PiS sugeruje wyborcom, że zwycięstwo opozycji nie poprawi ich losu, bo inne partie też kłamią i kradną. Dlatego opozycja musi pokazać, że lepsza jakość polityki jest możliwa, że warto głosować za lepszą Polską, a przekaz oparty na lękach jest zgubny. Trzeba pokazać, że bezpieczeństwu państwa lepiej służą kompromis i współpraca aniżeli walka ze wszystkimi o wszystko. Trzeba zbudować wizję Polski zasobnej, zdrowej i wolnej od zanieczyszczeń środowiska. Wreszcie trzeba pokazać, najlepiej na własnym przykładzie, że polityka może być etyczna.

Obywatel nie tylko oczekuje od polityków ambitnej wizji, lecz również konkretnych propozycji poprawienia państwa i jego własnego życia. Wyborca wie, że koniec rządów PiS nie oznacza końca problemów z zaniedbanym lokalnym szpitalem czy szkołą, brudną wodą i smogiem, żółwim tempem postępowań sądowych, nierównym rozwojem miast i wsi, agresywną polityką Rosji czy podzieloną Unią Europejską. Jeśli chcemy odzyskać straconych wyborców, to należy wyjść poza slogany w rodzaju „poprawimy obraz Polski w świecie" czy „przywrócimy praworządność".

Jan Zielonka

Autor jest profesorem na uniwersytetach w Wenecji i Oksfordzie