[b]Rz: Czy pana zdaniem można już zapomnieć o spowolnieniu w gospodarce?[/b]

[b]Waldemar Pawlak:[/b] Należy się raczej obawiać jego drugiej fali, bo pierwszy okres, który był na świecie wspomagany środkami budżetowymi, przeminął. I pytanie, czy w budżecie amerykańskim czy niemieckim pojawią się środki na kolejne poprawianie płynności systemu finansowego. Ten rok będzie trudnym sprawdzianem – czy gospodarka światowa odzyska impet, czy dostanie zadyszki.

[b]A my? Kryzysu nie będzie?[/b]

Na szczęście polska gospodarka jest różnorodna i oparta o popyt krajowy. Możemy więc dość optymistycznie myśleć o bieżącym roku. Ale jeśli np. Grecja popadnie w większe tarapaty, należy się spodziewać osłabienia złotego i podwyższenia kosztów zaciągania długu. Emisje, które minister finansów zrobił na rynkach międzynarodowych w obligacjach denominowanych w euro, dały bardzo dobry efekt. I pożyczanie pieniędzy za granicą do budżetu jest w tej chwili potrzebne. Bo najgorzej byłoby, gdyby budżet ostro konkurował o pieniądz na rynku krajowym.

[b]Pełną wersję wywiadu przeczytasz w czwartkowym wydaniu "Rzeczpospolitej"[/b]

[ramka] Waldemar Pawlak jest od 2007 r. wicepremierem i ministrem gospodarki. Urodzony w 1959 r. polityk PSL. Dwukrotny premier – w 1992 r. oraz w latach 1993-1995. Absolwent Wydziału Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki Warszawskiej. Posiada gospodarstwo we wsi Kamionka k. Pacyny (17 ha). Prywatnie – pasjonat internetu. [/ramka]