Po 13 latach bezwzględnego panowania w Europejskim Banku Centralnym Niemca Juergena Starka przyszedł czas na zmiany. We wtorek, 3 stycznia Stark zrezygnował, a głównym ekonomistą EBC zostanie 62-letni Belg Peter Praet.
Praet będzie pierwszym głównym ekonomistą w 13-letniej historii EBC, który nie jest Niemcem
Do tego stanowiska miał silnych konkurentów – m.in. Niemca Joerga Asmussena, który wprawdzie nie został głównym ekonomistą, ale w zarządzie EBC będzie się zajmował stosunkami zewnętrznymi. Powszechnie uważa się, że jest to dla niego najwłaściwsza funkcja, ponieważ ma długie polityczne doświadczenie, które zdobył w Ministerstwie Finansów Niemiec.
Doskonałe kwalifikacje
O stanowisko głównego ekonomisty Europejskiego Banku Centralnego starał się jeszcze były urzędnik francuskiego Ministerstwa Finansów Benoit Coeure. Ostatecznie obydwaj znaleźli się w zarządzie banku 1 stycznia bieżącego roku.
Asmussen, za którym silnie lobbowali Niemcy, w tym minister finansów Wolfgang Schaeuble, nie próbował nawet kontestować wyboru belgijskiego kolegi. – To najlepszy człowiek na tym stanowisku. Ja sam jestem bardzo zadowolony z przydzielonej mi funkcji i razem z prezesem Mario Draghim zajmiemy się natychmiast opanowaniem kryzysu – mówił Asmussen. Ma on rzeczywiście do tego doskonałe kwalifikacje, także doświadczenie międzynarodowe, uczestniczył praktycznie we wszystkich kryzysowych szczytach Unii Europejskiej i strefy euro. Z kolei Coeure zaproponowano nadzór nad systemami informatycznymi i operacjami rynkowymi.
Dobry odbiór na rynku
Zmiany w banku centralnym strefy euro zostały bardzo dobrze przyjęte przez analityków z rynku bankowego. Jedynym zastrzeżeniem było to, że funkcjonowanie ekonomisty narodowości innej niż niemiecka może być trudne, ponieważ struktura EBC jest wzorowana na Bundesbanku. A tam tradycyjnie liczy się przede wszystkim walka z inflacją i duszenie jej wszelkimi metodami oraz całkowita niezależność od władzy politycznej. Te cechy Bundesbanku zresztą bardzo pomogły Niemcom w powojennej odbudowie gospodarki.
Praet będzie pierwszym głównym ekonomistą w 13-letniej historii EBC, który nie jest Niemcem. Jego koledzy z banku żartowali wczoraj, że ratuje go miejsce urodzenia – Herchen w Niemczech oraz fakt, że doskonale mówi po niemiecku.
Nowy szef analityków w EBC jest doskonale znany w Brukseli. Z wykształcenia jest ekonomistą (Universite Libre de Bruxelles), tam też zdobył tytuł doktorski z ekonomii. Na początku kariery zawodowej zajmował stanowisko szefa działu badań i analiz na uniwersytecie, potem wykładał ekonomię. Ma również doświadczenie w pracy w sektorze prywatnym oraz w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, gdzie pracował w latach 1978 – 1980.
W latach 1987 – 1999 był głównym ekonomistą w Fortis Banku. Przepracował także kilka lat w banku centralnym, a w zarządzie EBC znalazł się w lipcu ubiegłego roku.
Wtedy zwyciężył w rywalizacji z jedyną kobietą kandydującą do tego stanowiska, Słowaczką Eleną Kohutikovą, byłą wiceprezes banku centralnego Słowacji, która podobno fatalnie wypadła na przesłuchaniu kandydatów. Nieoficjalnie jednak we Frankfurcie przyznawano, że oprócz nie najwyższych kwalifikacji Kohutikovą pogrążyło bardzo niechętne odnoszenie się słowackiego banku centralnego do stworzenia pakietu pomocowego dla Grecji.
Ostatecznie Praet zastąpił w zarządzie EBC Austriaczkę Getrude Tumpel-Gugerell. Zresztą to stanowisko tradycyjnie przyznawano kobiecie. Poprzedniczką Tumpel-Gugerell była Finka Sirkke Hamalainen.
Ważna integracja
Jak jednak podkreślił przewodniczący eurogrupy Jean Claude Juncker, Peter Praet zwyciężył jednogłośnie. Wtedy odpowiadał za kadry banku, budżet i bilanse płatnicze. Latem 2011 startował również na stanowisko wiceprezesa EBC, ale przegrał tam z Portugalczykiem Vitorem Constancio. Ostatnio zasiadał również w Bazylejskim Komitecie Nadzoru Bankowego. Teraz to on właśnie będzie otwierał każde comiesięczne posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, na którym przedstawiane są analizy bieżącej sytuacji gospodarczej, prognozy inflacyjne, które z kolei stanowią podstawę do podjęcia decyzji w sprawie stóp procentowych.
Wcześniej Praet chętnie wypowiadał się na tematy związane z polityką pieniężną krajów UE. O Polsce tak mówił „Rz" w grudniu 1998 r. – W ciągu pięciu, dziesięciu lat wytworzy się praktyka podejmowania w ramach eurolandu najbardziej istotnych decyzji dotyczących UE. Dopóki Polska nie przystąpi do unii walutowej, pozostanie na obrzeżach europejskiej integracji. Jednak starając się o szybkie przyjęcie do strefy euro, kraj powinien przede wszystkim zwracać uwagę na konkurencyjność gospodarki, a nie kryteria stabilności finansowej z Maastricht – podkreślał.