W tekście Mateusza Morawieckiego wybija się postulat, by Unia Europejska odstąpiła od polityki klimatycznej i skoncentrowała się na innych priorytetach. Na utrzymaniu polityki społecznej (państwo dobrobytu, welfare state), którą dotychczas prowadziła. Na polityce obronnej rozumianej jako bezpieczeństwo militarnie związane z rozwijaniem potencjału i przemysłu obronnego. Oraz na polityce technologicznej, zwłaszcza w dziedzinie sztucznej inteligencji.
Jednocześnie w tle tego rozumowania jest teza o niespełnialnym trylemacie, w którym można spełnić dwa z trzech zadań, ale nigdy wszystkie trzy. Polemizuję z tą myślą przewodnią, choć nie każdą z tez zawartych w tekście byłego premiera odrzucam.
Czym jest myślenie strategiczne
Na początek dwa odniesienia. Po pierwsze, czym jest myślenie strategiczne? I kiedy nabiera szczególnego znaczenia? Trzeba je oddzielić od zwykłego programowania działań, w tym działań rozwojowych, bo ono jest podstawą prowadzenia jakiejkolwiek polityki publicznej. Na ogół polega na tym, że się wyznacza kolejny kamień milowy na drodze, którą się już podążało. Kontynuujemy tę drogę, ale chcemy osiągnąć ambitniejsze cele.
Czytaj więcej
Czy kraje unijne powinny zrezygnować z kolejnego fragmentu suwerenności na rzecz działań wspólnyc...
Kiedy ważne jest myślenie strategiczne? W sytuacji, która wymaga wyboru nowej trajektorii. Kiedy już nie można podążać tą samą, znaną drogą. Kiedy jej kontynuacja nie przynosi już efektów, tracimy potencjał rozwojowy i uzyskaną już międzynarodową pozycję. Wtedy trzeba myśleć inaczej. Koncentrować uwagę na najważniejszych wyzwaniach, zagrożeniach. Ważne jest to, czemu będziemy musieli sprostać, a nie jaki zrobić kolejny krok. Przy czym nie możemy wybierać wyzwań rozwojowych. One po prostu są. Albo się je trafnie rozpoznaje, albo nie. To nie jest menu, z którego bierzemy, co nas interesuje, a pomijamy to, co nam nie odpowiada. Ci, którzy wyzwaniom rozwojowym potrafią sprostać, zapewniają sobie i bezpieczeństwo, i rozwój. Właśnie to znaczy myśleć strategicznie.