Globalna gospodarka znajduje się pod wpływem rozbieżnych kierunków polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych i w pozostałej części świata. Olbrzymi wpływ na prognozy ma też niepewność co do kształtowania się cen ropy naftowej. Rozpoczęcie cyklu podwyżek stóp procentowych przez Fed oraz perspektywa utrzymania się niskiej ceny pieniądza w Europie, Japonii i Chinach przesądza o kierunku przepływu kapitału i wycenie aktywów. Przed nami jednak mnóstwo znaków zapytania. Źródłem większej niż zazwyczaj niepewności staje się polityka. Mamy dużo ognisk ostrych konfliktów rozsianych po całym świecie, w tym również bardzo blisko nas, bo w Europie.
Fed się ruszył i co dalej?
Grudniowa podwyżka stóp w Stanach, dobrze przygotowana i doskonale zakomunikowana, została przyjęta – jak każde wyczekiwane wydarzenie – z ulgą. Wywołała też początkowo euforię na rynku finansowym. Czego jednak wciąż nie wiemy?
Po pierwsze – jak wobec perspektywy kontynuacji cyklu podwyżek o niepewnej skali zachowywać się będzie tym razem dolar? Historyczne doświadczenia z cyklem dolara (pięć przypadków w ostatnich 30 latach: 1986, 1994, 1999, 2004, 2013) wskazują, że wzmacniał się on średnio o 3 proc. wobec ważonego handlowo koszyka walut na cztery miesiące przed pierwszą podwyżką stóp, później w ciągu roku rósł o kolejne 5,2 proc., a następnie spadał aż o 9,1 proc. Nie wiemy, jak będzie tym razem, bo podwyżki stóp następują w sytuacji nietypowej, po okresie niekonwencjonalnej polityki monetarnej, która wytworzyła olbrzymie bąble na wielu kategoriach aktywów w całym świecie. Fed jest doskonale zorientowany, jak bardzo wrażliwy na kurs dolara jest cały segment rynków wschodzących. W moich prognozach nie ma w każdym razie dojścia dolara do parytetu z euro.
Po drugie – rynek ma problem z oceną skuteczności Fedu, jeśli chodzi o podnoszenie rynkowych stóp procentowych. Fed stosuje nietypowe dla siebie instrumentarium w postaci programu overnight reverse repurchase (RRP). Bank centralny ściąga z rynku nadpłynność, pożyczając od autoryzowanych uczestników (banki, fundusze rynku pieniężnego) gotówkę pod zastaw obligacji, z umową oddania następnego dnia. Banki dostają za to 0,25 proc., płynność na rynku spada, rynkowe stopy idą w górę, bo pożyczkodawcy konkurują cenami z bankiem centralnym. Za sprawą RRP bezpośrednio po pierwszej podwyżce efektywna rynkowa stopa procentowa wzrosła do 0,37 proc. Problem polega na tym, że w dłuższym okresie Fed musi tak kontrolować jej wysokość, żeby zwyżki były łagodne, ale ciągłe i zbiegające do poziomu ceny pieniądza preferowanej przez niego. Nie wiemy, czy to się uda.
Po trzecie – otwarta pozostaje kwestia długich stóp procentowych. Fundusze zarządzające aktywami mają dziś w portfelach dużo papierów o odległych terminach wykupu, dających wyższą stopę zwrotu. W przypadku USA każde 100 punktów bazowych wzrostu długich stóp generuje straty rzędu 214 mld dol. dla funduszy inwestycyjnych.