Grezgorz Brodziak: Krzywda dzierżawców państwowej ziemi

Czy wywołujący protesty obowiązek okresowego ugorowania 4 proc. gruntów rolnych to większy problem niż bezwzględne wywłaszczenie dzierżawców z 30 proc. gruntów?

Publikacja: 08.03.2024 03:00

Grezgorz Brodziak: Krzywda dzierżawców państwowej ziemi

Foto: Fotorzepa/ Urszula Lesman

Ekonomiczne, polityczne i społeczne aspekty polityki rządu wobec dzierżawców gospodarstw rolnych pokazuje zaprezentowany niedawno raport Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN (IWRiR) i Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej (EFRWP) „Skutki polityki państwa realizowanej wobec dzierżawców wielkoobszarowych gospodarstw rolnych utworzonych w wyniku przekształceń byłych PGR-ów”.

Stopniowa parcelacja gospodarstw wielkotowarowych...

Już w latach 90. następowały wyłączenia części dzierżawionych („popegeerowskich”) gruntów z wielkotowarowych gospodarstw rolnych, które powstały na nieruchomościach tzw. Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Deklarowany cel wyłączeń: poprawa struktury obszarowej gospodarstw rodzinnych. Proces ten został nagle przyspieszony w 2011 r. przez nie w pełni przemyślaną ustawę, która wzbudziła poważne wątpliwości co do zgodności z Konstytucją RP.

Zastosowanego rozwiązania nie poddano rzetelnej ocenie prawnej, co pozwoliło „twórczo” je rozwinąć w ustawach przygotowanych przez kolejną ekipę rządzącą. W efekcie kontrolowane wyłączenia dzierżawionych gruntów przerodziły się w stopniową parcelację wielkotowarowych gospodarstw rolnych, ze szkodą dla ich efektywności.

Trwają właśnie protesty rolników, którzy jako jedną z przyczyn niezadowolenia wymieniają obowiązek ugorowania 4 proc. gruntów. To jest warunek otrzymania dopłat unijnych (notabene, ugorowanie, jako dobra praktyka rolnicza, znana przynajmniej od czasów średniowiecza, pozwala utrzymać glebę w dobrej kondycji i zapewnić wysoką jej produktywność). Tymczasem narzucone ustawą z 2011 r. trwałe wyłączenie z wielkich gospodarstw dzierżawców 30 proc. gruntów uprawnych (często najlepszych) stanowiło wręcz zamach na ich integralność, choć nie wywołało to wówczas masowych protestów, prawdopodobnie z uwagi na mniejszą liczebność dotkniętych tym producentów rolnych. Środowisko to zresztą preferowało inne, jak się okazuje, mniej skuteczne niż obecne blokady, metody: dialog, argumenty prawne.

...jest motywowana ideologicznie

W ocenie autorów raportu IRWiR parcelacja wielkotowarowych gospodarstw rolnych prowadzonych przez dzierżawców, które powstały na gruntach Skarbu Państwa, ma przesłanki czysto ideologiczne: dążenie do „powrotu polskiej ziemi w polskie ręce” oraz przeświadczenie o konieczności wspierania „rolnictwa rodzinnego”. Obie przesłanki są wątpliwe, zwłaszcza w zderzeniu z obecną praktyką dowodzącą, że u podstawy działań prowadzących do parcelacji leży niejednokrotnie najzwyklejszy polityczny cynizm.

Wnioski z raportu

Zarówno ustawa z 2011 r. nakazująca dużym gospodarstwom dzierżawiącym grunty rolne Skarbu Państwa, jak i ustawa z 2016 r. ograniczająca możliwości zakupu ziemi rolnej (i późniejsze przedłużenia tych ograniczeń), okazują się w przypadku kilku uregulowań sprzeczne z Konstytucją RP. Powodują erozję zaufania do państwa oraz nadwątlają i tak już słabe tkanki społeczeństwa obywatelskiego.

Ustawa z 2011 r. pogarsza strukturę agrarną, a tym samym obniża potencjał produkcyjny rolnictwa. Jednocześnie w wielu przypadkach prowadzi do osłabienia lub wręcz zaniku lokalnych relacji gospodarczych, gdy zostaje ograniczona lub wyeliminowana współpraca dużych gospodarstw z miejscowymi rolnikami, dla których były one nabywcami lokalnych płodów rolnych i ośrodkami transferu innowacji oraz wiedzy rolniczej.

Ustawa ta działa wbrew wymogom zrównoważonego rolnictwa, zakłócając potrzebny stały postęp w jego ekologizacji, w znacznej mierze wprowadzany przez duże gospodarstwa wykorzystujące innowacyjny dorobek nauki i zdolne do sprostania zaostrzającym się wymogom środowiskowym.

Rezultatem likwidacji dużych gospodarstw dzierżawiących grunty Skarbu Państwa lub zmniejszenia skali ich działalności są (i dalej będą) napięcia na lokalnych rynkach pracy, powodujące często powrót strukturalnego bezrobocia lub nasilenie wyludniania się niektórych obszarów już dotkniętych procesami depopulacji.

Ograniczenie działalności dużych gospodarstw rolnych prowadzi do zmniejszenia, a nawet eliminacji ich roli w kształtowaniu lokalnego życia społecznego i kulturalnego. To skutek zmniejszenia wpływów z ich podatków do budżetów lokalnych, jak i wycofywania się wielkich gospodarstw z partycypacji w lokalnych przedsięwzięciach i inicjatywach.

Wprowadzenia ustawy w życie nie mogło zaspokoić popytu na ziemię. W wielu lokalnych środowiskach rolnych często jej realizacja miała skutki wręcz przeciwne, powodując lokalne konflikty, a nawet stymulując działalność przestępczą i korupcyjną.

Jak uchronić duże gospodarstwa przed likwidacją

Autorzy raportu rekomendują zmianę przepisów kształtujących sytuację prawną dzierżawców – tak by wyeliminować negatywne skutki naruszeń Konstytucji RP. Ustawodawca powinien usunąć naruszające ją konsekwencje art. 4 ustawy z 2011 r. Przywrócona też powinna zostać sprzedaż gruntów jako możliwa forma zagospodarowania nieruchomości rolnych Skarbu Państwa. Zwracają także uwagę, że trzeba umożliwić dzierżawcom wyrównanie poniesionych strat majątkowych.

Należy mieć nadzieję, że raport i zawarte w nim rekomendacje uchronią przed likwidacją przynajmniej kilkadziesiąt bardzo dobrze zorganizowanych gospodarstw rolnych – z korzyścią dla lokalnych społeczności i gospodarki, a także bezpieczeństwa żywnościowego kraju.

Grzegorz Brodziak jest członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację