Mateusz Smoter: Co dalej z reformą rynku pracy?

Wiele osób czekało na reformę rynku pracy. Niestety, prace nad ustawą, która miała ją wprowadzić, utknęły. Ważne, żeby po wyborach wrócić do tematu i nie wyważać otwartych drzwi.

Publikacja: 24.10.2023 03:00

Wiele osób czekało na reformę rynku pracy

Wiele osób czekało na reformę rynku pracy

Foto: Adobe Stock

Projekt ustawy o aktywności zawodowej, która miała gruntownie przebudować system wsparcia osób bezrobotnych, powstał na jesieni 2022 roku. Zmiany były potrzebne, żeby dostosować prawo do realiów obecnego rynku pracy. Nowe przepisy zakładały modernizację urzędów pracy – miały one działać szybciej i bardziej efektywnie. Niestety, z dużymi reformami bywa czasem tak, że ze względu na liczne uwagi prace się przedłużają, by ostatecznie utknąć gdzieś na etapie niekończących się konsultacji i uzgodnień. Tak też stało się w tym wypadku i w efekcie projekt nie trafił do Sejmu przed wyborami. Ustawa w kończącej się kadencji Sejmu uchwalona zatem nie będzie. Kluczowe jest pytanie, co się z nią stanie dalej – czy trafi na półkę, jak to często bywa w takim przypadku? Czy może prace będą kontynuowane, a przynajmniej część rozwiązań zostanie uwzględniona po wyborach?

Diabeł tkwi w szczegółach

Pierwotny projekt zawierał kilka kierunków zmian, które wydawały się ciekawe. Zaliczyć do nich można m.in. rozszerzenie grupy klientów urzędów pracy o osoby nieaktywne zawodowo, czyli niepracujące i nieszukające zatrudnienia, oraz bardziej aktywne docieranie do tej grupy. W kontekście niskiego poziomu bezrobocia, zmian demograficznych i braku rąk do pracy sięgnięcie do tych zasobów mogłoby zwiększyć zatrudnienie oraz poprawić szanse na znalezienie pracy przez te osoby w przyszłości. IBS w swoich raportach pokazywał, że wśród osób młodych z tzw. kategorii NEET (niepracujących i nieuczących się) nawet 70 proc. to osoby nieaktywne zawodowo. Długotrwałe pozostawanie bez pracy w młodym wieku zmniejsza szanse na znalezienie pracy i odpowiednie zarobki na dalszych etapach życia, a tym samym przekłada się na gorszą sytuację po przejściu na emeryturę.

Nowe podejście

Kolejną innowacją miało być ułatwienie pracownikom urzędów pracy oferowanie niestandardowych form wsparcia oraz wydłużenie okresu monitorowania losów na rynku pracy bezrobotnych, którzy skorzystali z oferty urzędów pracy. Pierwsze rozwiązanie umożliwiało łączenie kilku form wsparcia, np. szkolenia z możliwością zdobycia doświadczenia zawodowego, co może mieć znaczenie w przypadku osób, które potrzebują bardziej kompleksowego i zindywidualizowanego podejścia.

Wydłużenie monitoringu to pierwszy krok w stronę bardziej precyzyjnego śledzenia losów na rynku pracy klientów urzędów. W tej kwestii czeka nas jeszcze dużo pracy. Możliwość łączenia różnych zbiorów danych, częstsze wykorzystywanie bardziej zaawansowanych metod oraz monitoring w dłuższym horyzoncie czasu pokazałyby, jak faktycznie wygląda skuteczność programów publicznych. Brak rzetelnych ewaluacji może skutkować błędnymi decyzjami i wiązać się z kosztami, jeśli inwestować będziemy w mało skuteczne programy, a pomijać te, które przynoszą dobre efekty.

Ruchy pozorne czy szkodliwe?

Ustawa zakładała również przekierowanie bezrobotnych, którzy rejestrują się w urzędach pracy jedynie po ubezpieczenie zdrowotne, a nie po pomoc, do ZUS. Szacuje się, że około 40 proc. bezrobotnych rejestruje się przede wszystkim po ubezpieczenie. Rozwiązanie to miało sprawić, że pracownicy urzędów będą mogli się skupić na osobach, które faktycznie potrzebują wsparcia. Wiele instytucji zajmujących się problematyką postuluje to od lat, choć takim rozwiązaniem można wylać dziecko z kąpielą. Jakby na to nie patrzeć, osoby idące do urzędów pracy jedynie po ubezpieczenie są potencjalnymi klientami tych instytucji, bo nie pracują. Z danych, które analizowaliśmy w IBS, wynika, że nawet oni czasem zmieniają zdanie i korzystają ze wsparcia. Warto zatem nie tracić ich z oczu.

Diabeł tkwi w szczegółach. Jedne pomysły wymagały doprecyzowania. Inne były dość osobliwe, jak np. ograniczanie funduszy na utworzenie stanowiska pracy zdalnej dla kilku wąsko zdefiniowanych grup, np. młodych rodziców i małżeństw. Niektóre dobre nie były, np. brak realnego wsparcia dla rodziców powracających na rynek pracy przez utrzymanie niskiego poziomu refundacji kosztów opieki czy uniemożliwienie wykonywania prac interwencyjnych na pół etatu. Niemniej zmiany oraz dyskusja na temat kierunków tych zmian były i są potrzebne.

Nie wyważać otwartych drzwi

Ze względu na gorący okres okołowyborczy niewiele osób się tą ustawą od dłuższego czasu interesuje. I jest to zrozumiałe czy raczej dobrze wszystkim znane. To smutny los wielu projektów, które żyją cyklem wyborczym. Jeśli nie zostaną wprowadzone na czas, trafiają na półkę. Tak może się stać również z ustawą o aktywności zawodowej. Inny przykład niewykorzystanej pracy. IBS przez kilka ostatnich lat brał udział w projekcie mającym na celu reformę systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami. Wiele pracy, wiele pomysłów, wielu partnerów pod egidą ministerstwa. Zmian nie udało się wprowadzić na czas. Istnieje zatem ryzyko, że i one trafią na półkę. Temat może wróci za jakiś czas i prace zaczną się od zera. Przez to, że zaczną się od zera, mogą nie zostać wprowadzone na czas... I koło się zamyka.

Mam nadzieję, że po wyborach prace nad reformą rynku pracy będą kontynuowane, a przynajmniej część dotychczasowych pomysłów powróci do debaty. Nie wszystkie projekty muszą żyć terminarzem wyborczym, bo niektóre zmiany są po prostu potrzebne.

Mateusz Smoter, analityk w Instytucie Badań Strukturalnych, gdzie zajmuje się ewaluacją programów rynku pracy skierowanych do osób bezrobotnych oraz realizacją badań w obszarze rynku pracy

Projekt ustawy o aktywności zawodowej, która miała gruntownie przebudować system wsparcia osób bezrobotnych, powstał na jesieni 2022 roku. Zmiany były potrzebne, żeby dostosować prawo do realiów obecnego rynku pracy. Nowe przepisy zakładały modernizację urzędów pracy – miały one działać szybciej i bardziej efektywnie. Niestety, z dużymi reformami bywa czasem tak, że ze względu na liczne uwagi prace się przedłużają, by ostatecznie utknąć gdzieś na etapie niekończących się konsultacji i uzgodnień. Tak też stało się w tym wypadku i w efekcie projekt nie trafił do Sejmu przed wyborami. Ustawa w kończącej się kadencji Sejmu uchwalona zatem nie będzie. Kluczowe jest pytanie, co się z nią stanie dalej – czy trafi na półkę, jak to często bywa w takim przypadku? Czy może prace będą kontynuowane, a przynajmniej część rozwiązań zostanie uwzględniona po wyborach?

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację