Chcielibyśmy wiedzieć, co z polityką fiskalną w 2017 roku. Komisja Europejska w ostatnio opublikowanym, wyważonym, ale zarazem trafiającym w sedno problemów, Country Report 2016 twierdzi, że deficyt sektora finansów publicznych w 2017 roku wyniesie 3,4 proc. PKB. Na udokumentowaną odpowiedź rządu przyjdzie nam zapewne poczekać do kwietnia, kiedy Polska powinna przedłożyć KE kolejną aktualizację programu konwergencji. Wtedy się dowiemy, co rząd zamierza po stronie dochodów, podatków i jakiej ścieżki konwergencji fiskalnej ma zamiar się trzymać. Mgła się trochę rozrzedzi, będzie można podyskutować o konkretnych liczbach.
Brak wiedzy o elementarnych przedsięwzięciach wpływających na sytuację fiskalną w krótkim i długim okresie, choćby zmiany kwoty wolnej od podatku, wysokości bazowej stawki VAT, ulg i zwolnień podatkowych, nowych danin lub wyłączeń, wysokości składek społecznych, wieku emerytalnego – nie tylko zwiększa niepewność funkcjonowania podmiotów gospodarczych, ale też zasadniczo utrudnia prognozowanie makroekonomiczne.
Modele z dużą wagą czynnika cyklicznego, na których pracują ekonomiści z sektora komercyjnego, nie mogą być odpowiednio doważone przez wprowadzenie do nich jakościowej oceny skutków zmian instytucjonalnych i regulacyjnych. Bo nie wiemy, co to będą za zmiany. Pytanie, czy zmiana kwoty wolnej albo inne zmiany podatkowe mają wpływ na popyt krajowy, jest przecież pytaniem retorycznym. Brak informacji o planowanych zmianach w finansach publicznych naraża nas na poważne błędy w prognozach, bo tym sposobem czynnik cykliczny musi w nich zyskiwać na wadze, co powoduje monotoniczne zwyżki lub spadki poszczególnych wskaźników.
Nie jest to sytuacja komfortowa dla żadnej osoby ani instytucji krajowej czy zagranicznej zajmującej się profesjonalnie prognozowaniem makroekonomicznym.
Plan Morawieckiego, czyli problem ze spójnością
Naszej luki w wiedzy o polityce gospodarczej wybiegającej poza rok 2016 raczej nie wypełnia wieloletni plan zarysowany przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego.