Reklama

Model węgierski jest dla nas najlepszy

Rozmowa: Robert Gwiazdowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha, broni rządowych zmian

Publikacja: 09.03.2011 02:19

Robert Gwiazdowski

Robert Gwiazdowski

Foto: Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik

Rz: Dlaczego proponowane przez rząd zmiany w OFE są dobre dla przyszłych emerytów?

Robert Gwiazdowski: Ja postawiłbym pytanie inaczej, dlaczego otwarte fundusze emerytalne są dla przyszłych emerytów tak dobrym wyjściem, jak to próbują przedstawiać niektórzy? Jeśli fundusze są świetnym rozwiązaniem, to dlaczego są obowiązkowe? A jeśli są dobre dla przyszłych emerytów, a ludzie głupi i tego nie rozumieją, to może należy im dać więcej? Może należy podnieść składkę do OFE, a ograniczyć środki przekazywane do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych?

Pan zna odpowiedzi na te pytania?

Przecież wiadomo, że posunięcie rządu podyktowane jest koniecznością znalezienia pieniędzy na obniżenie deficytu finansów publicznych, i to tak szybko, jak się da.

Dlatego uważam, że tocząca się debata pomija najważniejszą sprawę – fakt, że gra nie toczy się o pieniądze podatnika, ale o sprawne zasypanie dziury budżetowej. Ani reforma emerytalna z 1989 roku, ani obecnie proponowane zmiany niczego tak naprawdę nie zmieniają dla obecnego podatnika. Tak naprawdę mają też znikomy wpływ na wielkość naszej przyszłej emerytury. To, ile pieniędzy idzie do ZUS, a ile do OFE, nie ma znaczenia.

Reklama
Reklama

Przecież tu chodzi o nasze pieniądze!

No właśnie – i dlatego tak zacięcie walczą o nie fundusze. To, jakie kwoty są przekazywane do OFE, a jakie do ZUS, liczy się przede wszystkim dla zarządzających funduszami. Dla mnie skandalem jest, że ZUS pod przymusem przekazuje moje pieniądze prywatnym osobom, które pobierają od nich horrendalne prowizje sięgające 10 proc. Ja się na to nie zgadzam.

Propozycja rządu ograniczająca składkę do OFE jest więc pana zdaniem idealnym rozwiązaniem?

Idealnym rozwiązaniem dla mnie byłoby wprowadzenie modelu węgierskiego. Z czystym sumieniem poparłbym dobrowolność w wyborze drugiego filara. Nie byłoby wtedy krzyków, że ktoś zabiera nasze pieniądze. Każdy sam decydowałby, co się dzieje z jego składkami, a tym samym sam wybrałby sobie rodzaj i może wysokość przyszłej emerytury. Przymus i obowiązkowość jakiegokolwiek rozwiązania zawsze będą wiązały się z protestami i podejrzeniami, że ktoś zabiera nasze pieniądze.

Opinie Ekonomiczne
Wiceszef Komisji Europejskiej dla „Rzeczpospolitej”: Apel o preferencje europejskie
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Piękny wzrost PKB, ale na sterydach
Opinie Ekonomiczne
Anita Błaszczak: Demograficzny efekt motyla
Opinie Ekonomiczne
Ekspert: Innowacje w świecie uzbrojonej globalizacji. Jaki kierunek dla Polski?
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Niezastępowalny konsument
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama