O ile w podsumowaniach ewentualne różnice są efektem innej metodologii dobierania danych albo są spowodowane ludzkim błędem, o tyle w prognozach zgodność jest ewenementem, a wszelkie różnice można tłumaczyć np. tym, jak bardzo optymistycznie nastawiony do świata jest autor.

Podsumowywać i prognozować można w zasadzie wszystko. Dla mnie najciekawsze jest zawsze podsumowanie prognoz, czyli pokazanie, co się sprawdziło, a co nie. Takie podsumowanie to jednak dobro rzadkie i zazwyczaj obejmuje jedynie najbardziej rażące odchylenia prognoz od rzeczywistości.

Swoista prognoza została przedstawiona tuż przed świętami przez znajdujące się w upadłości układowej PBG wraz z syndykiem masy upadłościowej Hydrobudowy Polska w likwidacji. Dwie firmy z niegdysiejszej czołowej grupy budowlanej postanowiły powalczyć o pieniądze ze swym byłym podwykonawcą – Imtechem Polska – z którym budowali Stadion Narodowy. Jak wynika z komunikatu opublikowanego w wieczór wigilijny, 23 grudnia do sądu wpłynął stosowny pozew.

Do wojen i wojenek firm budowlanych przyzwyczaiłem się i pewnie ten pozew uznałbym za przejaw swoistego folkloru, gdyby nie zapisana w nim kwota, którą prawnicy nazywają fachowo wartością przedmiotu sporu. Otóż wynosi ona 564 mln 495 tys. 73 zł i 18 gr. Duża kwota zawsze robi wrażenie. Duża kwota wyliczona co do grosza zawsze budzi mój podziw dla perfekcyjności rachmistrzów.

Jak zapewniono w komunikacie PBG, „kwota dochodzona pozwem została wyliczona w oparciu o postanowienia umowy zawartej pomiędzy stronami i jest oparta na rzetelnie przygotowanej dokumentacji dowodowej". Już w następnym zdaniu znalazł się element chłodzący nastroje. Brzmi: „spółka nie jest w stanie na obecnym etapie ocenić, w jakim zakresie wniesione powództwo zostanie uwzględnione przez Sąd".

Firmy budowlane od co najmniej dwóch lat toczą w sądach wojny i wojenki. Samo PBG nie tylko pozywa, ale także jest pozywane. Jednym z tych, którzy żądają od spółki pieniędzy, jest Imtech Polska. Chodzi o 115 mln zł za prace wykonane przy budowie Stadionu Narodowego. Jak ta wojna się zakończy, nie wiem. Widzę jednak wielką dysproporcję wartości pozwów.    Autor jest publicystą ekonomicznym