Reklama

Jazgot biurokratów

Jaka podstawowa zasada przyświeca wielu polskim urzędnikom? Konstytucja? Dobro społeczne? Duch prawa? Interes obywateli? – pyta prezydent Pracodawców RP.

Publikacja: 09.02.2015 04:47

Jazgot biurokratów

Foto: __Archiwum__

Obserwując to, co się dziś dzieje, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że taką naczelną zasadą przyświecającą wielu polskim urzędnikom staje się raczej ta często powtarzana w PRL, a przypisywana stalinowskiemu prokuratorowi Wyszyńskiemu: „dajcie człowieka, a paragraf się znajdzie". Próba jej odrzucenia wywołuje urzędniczy jazgot. Taki, jaki powstał wokół nowego prawa o działalności gospodarczej zaprojektowanego przez resort Janusza Piechocińskiego, a mającego być swoistą konstytucją dla przedsiębiorców.

Ustawa kończy, przynajmniej formalnie, z urzędniczym widzimisię podczas kontroli firm. Jak na konstytucję przystało – zapewnia jedno z podstawowych praw: domniemanie niewinności. To, że w przypadku niejasnych przepisów, będą one interpretowane na korzyść przedsiębiorcy.

Na razie interpretacja jest dowolna, czyli w praktyce zawsze jest niekorzystna dla kontrolowanego. Tym samym planowana zmiana kieruje nas na powrót w stronę cywilizacji łacińskiej, a w kierunku przeciwnym niż azjatyckie stepy.

I to się urzędnikom nie podoba. Zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść przedsiębiorców? Do tego dopuścić nie można!

Bo przecież do tej pory prawo było wyłącznie dla nich. Oni przecież też mieli swoją niepisaną konstytucję. To wynaturzenia biurokracji według charakterystyki Maxa Webera: koncentrowanie się tylko na interesie własnym, a nie ogółu; nakierowanie tylko na samych siebie; porzucenie misji, dla której w ogóle się działa. Bo przecież urząd jest po to, by ściągać pieniądze, a przedsiębiorca po to, by być podejrzanym.

Reklama
Reklama

Ministerstwo Rolnictwa wylicza już, że „nieprawdą jest, że 99 procent przedsiębiorców jest niewinnych", i szacuje, ilu jest winnych. A zasada domniemania niewinności nakazuje zakładać, że każdy, sto procent, jest niewinny, dopóki nie dowiedzie się komuś winy. Inaczej zaczyna się dobieranie winnych spośród niewinnych.

Założenia do konstytucji dla przedsiębiorców stały się tarczą, do której się strzela: Komisja Nadzoru Finansowego ostrzega, że wprowadzenie nowego prawa będzie oznaczało paraliż tej instytucji. Ministerstwo Finansów grozi, że efektem zmian będzie nierówne traktowanie konsumentów i firm na niekorzyść tych pierwszych.  Mało tego – swoje uwagi do założeń zgłosiły też Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, Ministerstwo Środowiska, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Argumenty urzędnicze, jak to przy jazgocie, są różne, czasem sprzeczne. Ale jeden się przebija. I to o niego tak naprawdę chodzi.

Celem tego jazgotu jest po prostu wdeptanie ustawy w ziemię. Jej likwidacja po to, by było jak dawniej i by nic nie zmieniać. Urzędom przeszkadza nawet to, że kontrolowani mają być dokładnie informowani o planowanej decyzji w sprawie nakładanej na nich kary. Spowoduje to rzekomy „paraliż administracyjny". Jeśli przy tym rozroście administracji ma to ją paraliżować, to nie jest to również świadectwem jej zdrowia w tej chwili. A przecież ustawa rodzi też ryzyko, że nowe przepisy trzeba będzie projektować w sposób przejrzysty i jednoznaczny, że część dotychczasowych trzeba będzie zmienić. To dopiero będzie paraliż! Intelektualny.

A jeśli ustawy się nie da zadeptać? Urzędnicy mają swój plan B.

Proponują, by wprowadzać zmiany metodą drobnych kroczków. Czym to się ma skończyć? Albo obstrukcją, czyli tym, że będziemy na temat „konstytucji dla przedsiębiorców" debatować tyle co, nie przymierzając, na temat in vitro. Albo tym, że drobne kroczki doprowadzą do tego, że nic się zmieni.

Reklama
Reklama

Oczywiście najważniejszym drobnym kroczkiem ma być ten, który będzie wielkim krokiem dla biurokratów: wyrzucenie z ustawy zapisu o domniemaniu niewinności kontrolowanego. Z perspektywy gnębionych kontrolami firm, przedsiębiorców obłożonych niesprawiedliwymi domiarami i ofiar urzędniczych interpretacji to będzie rzeczywiście drobny kroczek, ale nad przepaścią i w kierunku jej otchłani.

Jeśli politycy ulegną temu jazgotowi, jeśli staną w obronie egoistycznej kasty broniącej tylko własnego interesu, to współczuję lustrom, w które później będą spoglądać.

Opinie Ekonomiczne
Wiceszef Komisji Europejskiej dla „Rzeczpospolitej”: Apel o preferencje europejskie
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Piękny wzrost PKB, ale na sterydach
Opinie Ekonomiczne
Anita Błaszczak: Demograficzny efekt motyla
Opinie Ekonomiczne
Ekspert: Innowacje w świecie uzbrojonej globalizacji. Jaki kierunek dla Polski?
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Niezastępowalny konsument
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama