Reklama

Nie bójmy się prywatyzacji kopalń

Wychodzą na jaw kolejne elementy planu ratowania polskiego górnictwa. O tyle niepokojące, że przewidują docelowo utrzymanie prymatu państwa w powstającej Nowej Kompanii Węglowej – wedle formuły 50 proc. akcji plus jedna.

Publikacja: 04.05.2015 22:00

Krzysztof Adam Kowalczyk

Krzysztof Adam Kowalczyk

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała

Zapowiedź ta jest być może w roku wyborczym dla rządzących politycznie bezpieczna, ale dla projektu zabójcza.

Inwestorzy prywatni, którzy wedle planów skarbu mieliby wyłożyć połowę kapitału na Nową Kompanię Węglową, raczej nie stawią się tłumnie z gotówką. Bo nie dość, że przedsięwzięcie ryzykowne, to jeszcze doświadczenia z przeszłości złe. Brak końcowego akordu w postaci pełnej prywatyzacji utrzymał prymat polityki i związków w branży i zniweczył owoce udanego programu ratunkowego zainicjowanego przez rząd Jerzego Buzka.

W tej sytuacji na nową firmę górniczą będą musiały się w większym stopniu zrzucić – oczywiście „dobrowolnie" – państwowe firmy. A to ograniczy ich zdolność do inwestowania w okresie rozkręcającej się koniunktury.

Także z powodów politycznych przesunięta na koniec czwartego kwartału jest restrukturyzacja załóg górniczych. Nie ma przecież dobrego czasu na wylanie kogoś z pracy, tym bardziej przed wyborami do Sejmu... Po wyborach też wprowadzone zostaną zmiany organizacyjne, jak choćby sześciodniowy tydzień pracy. Pozwoli on lepiej wykorzystać maszyny, ale wymaga zmiany układu zbiorowego, co będzie trudne z powodu ograniczenia dochodów załóg z nadgodzin.

Cokolwiek by jednak mówić o czynnikach ryzyka projektu ratunkowego, trzymam patriotycznie kciuki za jego powodzenie. Jeśli w 2017 r. zgodnie z planem nowa firma stanie się zyskowna, pilotujący tę mission impossible wiceminister skarbu Wojciech Kowalczyk (zbieżność nazwisk przypadkowa – w Polsce jest 97 tys. Kowalczyków) dostanie medal, choć na Śląsku będzie pewnie znienawidzony.

Reklama
Reklama

Ale o prawdziwym nieodwracalnym sukcesie będzie można mówić tylko pod jednym warunkiem – jeśli minister poprowadzi nową firmę do przystanku „prywatyzacja". Inaczej znowu wyrzucimy miliardy w błoto.

Opinie Ekonomiczne
Piotr Arak: Zamiast zwalniać ludzi, AI dokłada im więcej pracy
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie Ekonomiczne
Maciej Stańczuk: Europie przydałby się ktoś w rodzaju Elona Muska
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Czy Brytania kiedyś powróci do Unii?
Opinie Ekonomiczne
Maciej Miłosz: Ile kosztuje nas głupota polityków
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama