Głównym bohaterom tego dramatu przez przypadek miałem okazję przyjrzeć się miesiąc temu. Po zakończeniu pierwszego dnia szczytu „Partnerstwa Wschodniego" w Rydze postanowiono, że Aleksis Cipras, Angela Merkel i Francois Hollande spotkają się w hotelu Radisson Blu, tym samym, w którym akurat mieszkałem. Już wówczas mówiono, że to rozmowa ostatniej szansy.
Gdy wracałem do pokoju, zobaczyłem Ciprasa. Choć godzina była późna, grecki premier, jak zawsze bez krawata, wyprostowany, z nogami w dość mocnym rozkroku, stał przed budynkiem i przyglądał się bardzo szerokiej w tym miejscu Dźwinie.