Rz: Kiedy koncerny prezentują nowe modele aut, często odwołują się do emocji. To właśnie one wpływają na cenę. Podczas prezentacji S90 nic o tych emocjach nie słyszałam. Dlaczego więc warto dopłacić, by mieć S90?
Hakan Samuelsson: Bo to auto eleganckie, łatwo rozpoznawalne, ma wiele funkcjonalnych rozwiązań, a nie 55 przycisków. Przy 400-konnym silniku nadal jest przyjazne dla środowiska. Za to wszystko klienci chętnie płacą, a nie za ten cały chrom na grillu i gadżety w środku. My Szwedzi też mamy emocje. Ale w Volvo traktujemy je inaczej.