Orzeczenie Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Niemiec zapadło na kilka godzin przed tym, jak odchodząca kanclerz Angela Merkel i jej następca Olaf Scholz planowali odbyć rozmowy na temat sytuacji z szefami krajów związkowych.

Eksperci i politycy wielokrotnie domagali się wprowadzenia ostrzejszych obostrzeń, ale zmiana rządu w Niemczech spowodowała spowolnienie procesu decyzyjnego.

Sąd uznał, że najbardziej kontrowersyjne przepisy zawarte w federalnej ustawie o "hamulcu bezpieczeństwa", która obowiązywała od kwietnia do końca czerwca, były zgodne z konstytucją. Obejmowały one godzinę policyjną od 22.00 do 5.00 oraz zamknięcie szkół na obszarach o wysokim wskaźniku zakażeń koronawirusem.

Orzeczenie sądu wywołało nowe apele o wprowadzenie ostrzejszych przepisów, wzorem innych państw zachodnich.

Czytaj więcej

Nowy wariant koronawirusa - Omikron wykryty w Holandii wcześniej niż w RPA

- Potrzebujemy teraz hamulca bezpieczeństwa, który działa w całym kraju na jednolitych zasadach - powiedział agencji informacyjnej dpa szef sztabu Merkel, Helge Braun. - Wyrok jasno pokazuje, że wiążące jednolite działania są możliwe. W obecnej, trudnej sytuacji jest to również konieczne - dodał.

We wtorek siedmiodniowy wskaźnik zakażeń w Niemczech spadł po raz pierwszy od ponad trzech tygodni, ale wyniósł 452,2 nowych przypadków na 100 000 mieszkańców i był niewiele niższy od poniedziałkowego rekordu 452,4. Instytut Roberta Kocha poinformował że w ciągu ostatnich 24 godzin potwierdzono 45 753 nowe przypadki. Zanotowano kolejnych 388 zgonów.

Co najmniej 68,4 proc. 83-milionowej populacji jest obecnie w pełni zaszczepionych, ale to poniżej minimalnego progu 75 proc., na który liczył rząd.