Program „Moja woda" bije rekordy popularności. Ruszył 1 lipca, a do 20 lipca zarejestrowano 9833 wnioski na łączną kwotę dofinansowania ponad 48,4 mln zł. Na razie decyzji zostało wydanych niewiele, ale to dopiero początki tego programu.

Właściciele domów zamierzają budować oczka wodne nie tylko ze względów estetycznych.

Czytaj także:

5 tys. zł dotacji na oczko wodne - szczegóły programu Moja Woda

Nie ku ozdobie ogrodu

O programie zrobiło się głośno za sprawą Andrzeja Dudy, który w kampanii wyborczej dużo mówił o budowie oczek za publiczne środki. Mają pomóc w walce z suszą, która w związku ze zmianą klimatu pogłębia się w Polsce.

W naszym kraju susza to nic nowego. Problem w tym, że dokucza coraz częściej. W latach 1951–1981 było sześć susz, średnio co kilka lat; w 1982–2011 było już 18 susz. Od 2013 r. występuje ona co roku.

Z rządowego programu „Moja woda" można uzyskać maksymalnie 5 tys. zł dotacji na przydomową instalację, zatrzymującą wody opadowe lub roztopowe. Ubiegać się o nią mogą właściciele domów jednorodzinnych. Taka dotacja może pokryć do 80 proc. kosztów, resztę trzeba wyłożyć samemu. Pieniądze na ten cel posiada Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dzieli je między wojewódzkimi funduszami ochrony środowiska i gospodarki wodnej. I to do nich kierowane są wnioski o dotację.

Wniosek składa się na Portalu Beneficjenta (znajduje się na stronie WFOŚiGW) oraz poprzez ePUAP przy użyciu kwalifikowanego podpisu elektronicznego czy podpisu potwierdzonego profilem zaufanym. Można też wersję papierową przesłać pocztą tradycyjną.

Autopromocja
SZKOLENIE ONLINE

Prawne uwarunkowania prowadzenia e‑sklepu w 2022 roku

WEŹ UDZIAŁ

W programie „Moja woda" znajduje się 100 mln zł, za które można wykonać m.in. 20 tys. instalacji zatrzymujących i zagospodarowanie wody opadowej (w ilości 1 mln m sześc./rok).

– Najwięcej wniosków o dofinansowanie wpłynęło do wojewódzkich funduszy w: Katowicach – 1173, Krakowie – 914, Poznaniu – 730 oraz Warszawie – 674 – wyjaśnia Donata Bieniecka z NFOŚiGW.

Okazuje się, że większość właścicieli nieruchomości aplikuje o maksymalne wsparcie, czyli zarówno na zakup zbiorników, jak i instalacji umożliwiających zagospodarowanie wód opadowych. Składane są również wnioski na instalację rozsączające i inne urządzenia służące zagospodarowaniu zatrzymanej wody.

Wnioski do poprawy

Wojewódzkie fundusze wydały do 20 lipca 114 decyzji o udzieleniu dotacji na łączna kwotę wsparcia ponad 570 tys. zł.

– Jesteśmy na początku drogi, jeżeli chodzi o weryfikację wniosków. Część wymaga korekty lub uzupełnienia, więc trudno w tej chwil wskazać, jaki będzie średni czas rozpatrywania wniosków – tłumaczy Andrzej Grzana z WFOŚiGW w Szczecinie.

– Większość wniosków wymaga poprawy, dlatego nie przyznaliśmy jeszcze dofinansowania. Najczęstszym błędem jest brak spójności pomiędzy kwotami z wniosku a tymi wskazanymi w załączniku, którym jest zakres rzeczowo-finansowy – mówi Marek Wieczerzak z WFOŚiGW w Lublinie.

Inne błędy, jakie popełniają składający wnioski, to brak uporządkowania własności nieruchomości, zbyt mała minimalna pojemność zbiorników lub konieczność zagospodarowania całej wody opadowej i roztopowej w obrębie nieruchomości. Bywa, że na działce nie ma domu jednorodzinnego. Wnioskodawcy zapominają też, że można złożyć wniosek poprzez portal beneficjenta. Wysyłają je tylko papierowo lub elektronicznie.

Do czego wykorzystuje się wodę z takiego zbiornika?

Mniej zużywa się kranówki do podlewania ogrodu. Jeżeli w domu wykonało się instalację tzw. szarej wody, można deszczówkę wykorzystać również do spłukiwania toalet – tłumaczy Mariola Berdysz, architekt, dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana.

Dobry kierunek, ale...

Program „Moja woda" może pomóc w walce z suszą, pod warunkiem że będzie popularny i powszechny. I dzięki niemu masowo będą powstawać przydomowe zbiorniki retencyjne z dobrej jakości materiałów, zbierające deszczówkę. To nie mogą być ozdobne oczka wodne w ogrodach, do których dolewa się kranówki, bo nie o to chodzi w walce z suszą – uważa Wojciech Słomka, ekspert w dziedzinie zieleni inwestycyjnej i ochrony środowiska. – Walka z suszą to przede wszystkim magazynowanie wody opadowej oraz jej racjonalne wykorzystanie w obrębie gospodarstwa domowego, ale i w skali kraju – podkreśla Wojciech Słomka.

Mariola Berdysz przypomina też, że od 19 września obowiązuje nowelizacja prawa budowlanego, która przewiduje uproszczone formalności w budowie zbiorników retencyjnych na terenach rolnych oraz leśnych, co ma zachęcić do inwestycji w walkę z suszą.