Do TK wpłynęła skarga osoby, której dom znajduje się zaledwie kilkadziesiąt metrów od kopalni odkrywkowej. Mimo to marszałek województwa uznał, że nie może być ona stroną w postępowaniu o wydanie koncesji na wydobycie granitu.
Powołał się na art. 41 ust. 2 prawa geologicznego i górniczego. Przepis ten ogranicza krąg osób, które mogą uczestniczyć w postępowaniu o wydanie koncesji na odkrywkową kopalnię granitu. Zgodnie z nim stronami nie mogą być właściciele (użytkownicy wieczyści) nieruchomości znajdujących się poza granicami projektowanego albo istniejącego obszaru górniczego lub miejscami wykonywania robót geologicznych.
Właścicielka nieruchomości uważa, że wspomniany przepis narusza konstytucję, a konkretnie dwie zasady wynikające z ustawy zasadniczej: po pierwsze – prawa do sądu (art. 45 ust. 1), a po drugie – demokratycznego państwa prawa (art. 2 konstytucji).
Zdaniem zainteresowanej uregulowanie z ustawy – Prawo geologiczne i górnicze jest też sprzeczne z art. 28 kodeksu postępowania administracyjnego. Przewiduje on, że stroną postępowania administracyjnego może być każdy, czyjego interesu prawnego lub obowiązku dotyczy postępowanie.
Skarżąca wykazała istnienie swojego interesu prawnego zarówno w postępowaniu administracyjnym, jak i przed sądem administracyjnym. Udowodniła bowiem, że odkrywkowa eksploatacja złoża granitu z użyciem materiałów wybuchowych zagraża jej życiu oraz mieniu. Na jej nieruchomość spadają bowiem odłamki granitu. Dochodzi również do wstrząsów sejsmicznych wywołanych robotami strzałowymi prowadzonymi w pobliżu jej domu. Ponadto przeszkadzają jej hałas i zapylenie.
Z uzasadnień zaskarżonych przez nią decyzji oraz wyroków sądowych jasno jednak wynika, że prawo geologiczne, choć nie wprost, wyłącza stosowanie definicji strony z kodeksu postępowania administracyjnego. Z tego właśnie powodu marszałek województwa oraz sądy oddaliły jej skargę.
W skardze właścicielka nieruchomości zarzuciła też, że art. 41 ust. 2 prawa geologicznego zawiera nieostre kryteria. Powierzchnię i granice obszaru górniczego ustala się bowiem dopiero w decyzji kończącej postępowanie koncesyjne.
Jej zdaniem w aktualnym stanie prawnym o tym, kto jest stroną, przesądza nie szczegółowy przepis prawa ani rozstrzygnięcie organu, lecz wola wnioskodawcy, który jednostronnie i władczo „projektuje" obszar górniczy w taki sposób, by maksymalnie ograniczyć krąg uczestników postępowania.
W rezultacie skarżąca nie miała żadnej szansy obrony swoich interesów w postępowaniu koncesyjnym prowadzonym przez marszałka województwa.