Sprawa spornej uchwały umożliwiającej działanie restauracyjnego ogródka trafiła na wokandę po tym, jak właścicielka mieszkania mieszczącego się w tym samym budynku miała dość głośnych gości restauracji.
Ogródek działał i rozrastał się, bo na to właścicielowi gastronomii zezwoliła uchwała podjęta przez wspólnotę mieszkaniową. Położony przy pasażu handlowo-usługowym sąsiadował w większości z lokalami, w których również prowadzono działalność gospodarczą. Jedynie dwa z nich zajmowali regularni mieszkańcy. Przesiadujący na zewnątrz, również wieczorami i weekendami, goście często zachowywali się głośno, a żeby opuścić budynek trzeba było mijać ich w bliskiej odległości. Pod klatką stawiano rowery i wózki, traktując ją jako część restauracji, a wokół krążyła obsługa nosząca dania.