Czy i jakie przewagi nad tradycyjnym stawianiem budynków wielorodzinnych i użyteczności publicznej mają drewniane moduły – głównie w kontekście kosztów i mającej coraz większe znaczenie w czasach ESG ekologii?

Budownictwo modułowe oparte na szkielecie drewnianym pozwala na szybszą realizację inwestycji i emituje dużo mniej CO2 niż przy technologii tradycyjnej. Znaczna część prac wykonywana jest w kontrolowanych warunkach fabryki, co umożliwia dokładne opomiarowanie zużycia energii, surowców i czasu, dzięki czemu można optymalizować cały proces produkcyjny. Przekłada się to na zmniejszenie kosztów – stosowane przez nas technologie nie wymagają tak wielkich ilości energii niezbędnych do wytworzenia, jak beton czy stal, które w przeciwieństwie do drewna nie są odnawialne.

Przygotowanie w fabryce modułów z wykończeniem pod klucz znacząco przyspiesza czas realizacji całej inwestycji. Należy zauważyć, że na długość budowy wpływ ma oczywiście m.in. stopień skomplikowania projektu, ale nie zmienia to faktu, że inwestycja modułowa może powstać do trzech razy szybciej niż realizowana w tradycyjny sposób. Średni czas budowy w drugim wypadku to około 18 miesięcy, a budynek szkieletowy – drewniany – może powstać już w pół roku. Najwięcej czasu zajmuje przygotowanie i wykończenie modułów, ale sam montaż na budowie trwa już zaledwie dwie–trzy noce.

Moduły to nie tylko budownictwo mieszkaniowe wielorodzinne – jakiego jeszcze rodzaju budynki stawiacie?

Nasza technologia sprawdzi się w praktycznie każdych warunkach. Moduły odznaczają się dużym stopniem modyfikowalności, więc już w fabryce możemy je szczegółowo dostosować do wymogów projektu.

Przykładem niemieszkalnej inwestycji, którą zrealizowaliśmy, jest Suntago Village, gdzie przygotowaliśmy 92 domy wypoczynkowe przeznaczone dla turystów odwiedzających Park of Poland.

Nasze rozwiązania sprawdziły się również w inwestycjach publicznych, czego dowodzą dwie placówki opiekuńczo-wychowawcze, które postawiliśmy w Gdańsku. Oprócz tego mamy opracowane koncepcje modułowych hoteli, biurowców, przedszkoli, żłobków, akademików czy nawet szpitali.

W jakim stopniu jesteście dostawcą modułów, a w jakim uczestniczycie w przedsięwzięciach deweloperskich?

Uczestniczymy w inwestycjach od początku do końca. Projektujemy i realizujemy kompletne inwestycje, zatem nie jesteśmy jedynie dostawcą. Na placach budów zawsze przebywają nasi kierownicy kontraktów i kierownicy budów, którzy pilnują fachowej realizacji. Bierzemy także udział w większych, publicznych projektach, jak np. w szwedzkim programie mieszkaniowym Allmännyttans Kombohus.

Jak pandemia wpłynęła na popyt na moduły i jak wygląda pod tym względem sytuacja po napaści Rosji na Ukrainę?

Pandemia była szokiem dla całego sektora budowlanego, ale po trzech miesiącach dużych spadków dość szybko nastąpił powrót na stare tory. Nie można jednak nie zauważyć, że zarówno sama pandemia, jak i spowodowane nią zerwanie łańcucha dostaw oraz coraz silniejsze negatywne efekty zmian klimatu mocno wpłynęły na ceny materiałów budowlanych, w tym drewna. Spowolnienie gospodarcze, inflacja spowodowana obudzonym popytem oraz wysokie ceny energii przyczyniają się do wzrostu kosztów, ale trzeba zauważyć, że ilość realizowanych przez nas projektów nie spada, co daje nadzieję na przyszłość.

Wartość portfela zamówień Unihouse to niemal 350 mln zł. Jak rozkłada się ona na poszczególne kluczowe regiony: Norwegię, Szwecję i Niemcy?

Rynek skandynawski pozostaje głównym obszarem naszego działania z portfelem zamówień na 168 mln, ale coraz większe perspektywy otwierają się na rynek niemiecki, gdzie wolumen sprzedaży wynosi już 143 mln. Dotychczas wybudowaliśmy tam 155 mieszkań, a w trakcie projektowania jest kolejnych 431. Naszą sztandarową inwestycją w tym rejonie jest realizacja mieszkań dla pracowników kliniki w Stuttgarcie. W Norwegii pracujemy obecnie nad 108 lokalami, a w Szwecji nad 146, ale wiemy, że w kolejnych miesiącach pojawią się nowe realizacje.

Czy jest szansa, by budownictwo modułowe przyjęło się na większą skalę w Polsce? Zarówno jeśli chodzi o komercyjnych deweloperów, jak i różnego rodzaju programy – macie na koncie pojedyncze kontrakty z Polskimi Domami Drewnianymi, spółkami budownictwa społecznego…

Jak najbardziej. Od początku naszej działalności pokazujemy, że drewno jest wytrzymałym, bezpiecznym i w pełni odnawialnym surowcem, nie tylko poprzez nasze inwestycje, ale również przez wykłady, konferencje i spotkania, w których uczestniczą nasi eksperci. Chcemy upowszechniać budownictwo drewniane w Polsce, ale wiemy, że nie stanie się to z dnia na dzień. Każdą zakończoną sukcesem inwestycją na rynku zagranicznym pokazujemy, że drewniane moduły nie tylko zapewniają wysoki komfort mieszkania, ale również są w stanie, przynajmniej częściowo, rozwiązać problemy trapiące polski rynek mieszkaniowy poprzez szybki czas realizacji. Technologia modułowa może również, jak pokazuje przykład Szwecji, stać się podstawą publicznych programów budowlanych. Obecnie posiadamy wszystkie niezbędne materiały i technologie do realizacji większej ilości inwestycji w Polsce.

Jak pandemia i wojna wpłynęły na biznes pod względem kosztów, łańcuchów dostaw i kanałów sprzedaży? Skąd pozyskujecie drewno, jak wysyłane są moduły z fabryki w Bielsku Podlaskim, czy umowy zawierają klauzule waloryzacyjne?

Tak jak wspominałem, pandemia, wojna w Ukrainie i zmiany klimatu przemodelowały rynek budowlany. Problemy są złożone, ale wspólnie z kontrahentami i dostawcami cały czas pracujemy nad ich rozwiązaniem. Pomimo wysokich cen materiałów budowlanych udaje się nam utrzymać wysoką liczbę zamówień i cały czas pracujemy nad pozyskiwaniem kolejnych.

Drewno do produkcji modułów pozyskujemy wyłącznie z lasów gospodarowanych w sposób zrównoważony i cały czas dbamy o zalesianie. Ekologia i ochrona środowiska są dla nas kluczowymi wartościami, dlatego robimy wszystko, żeby używane przez nas surowce wywierały jak najmniejszy wpływ na środowisko, a także prowadzimy działania kompensacyjne w tej materii.

Ze względu na trudną sytuację rynkową dbamy, żeby podpisywane przez nas umowy zawierały klauzule waloryzacyjne, tym bardziej w warunkach galopującej inflacji. Zauważyliśmy, że łatwiej negocjuje się z podmiotami prywatnymi, które rozumieją obecny stan rzeczy i chętniej godzą się na zawarcie tego typu klauzuli w umowie niż klienci publiczni.

Moce fabryki to około 2 tys. modułów rocznie. Czy w planach jest zwiększenie potencjału?

Nasz plan na 2022 r. to utrzymać wiodącą pozycję na rynku budownictwa modułowego drewnianego. Nie wykluczamy, że w sytuacji zwiększonej ilości zamówień i pozyskania nowych klientów, np. w Polsce, będziemy zwiększać nasz potencjał produkcyjny, ale mówimy o perspektywie wieloletniej. Na pewno cały czas pracujemy nad udoskonalaniem obecnie stosowanych rozwiązań i opracowywaniem nowych, co niewątpliwie będzie pomocne, gdy będziemy chcieli rozszerzyć nasze usługi. Pamiętamy o trudnościach, ale patrzymy w przyszłość z optymizmem i nadzieją.

CV

Marcin Gołębiewski jest prezesem Unihouse od początku tego roku, od 2019 r. był członkiem zarządu. Ze spółką – wcześniej oddziałem giełdowego Unibepu – związany jest od zakończenia studiów, czyli od 2006 r. Karierę rozpoczynał jako majster, potem był kierownikiem budowy, kierownikiem robót montażowych i kierownikiem kontraktu na budowach w Polsce i w Norwegii. Sprawuje nadzór wykonawczy i finansowy nad projektami prowadzonymi w Skandynawii. Absolwent Politechniki Białostockiej.