Zgodnie z zasadami wypracowanymi niedawno w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji (MPWiK) deweloper może odzyskać nawet 100 proc. zainwestowanych w kanalizację pieniędzy, ale pod warunkiem, że MPWiK uzna ją za „znaczącą”. Nie działa to automatycznie. W każdym przypadku wymaga to najpierw negocjacji, a potem jeszcze oceny rzeczoznawcy z MPWiK.
Deweloperzy uważają, że powinno to działać na zasadzie mechanizmu – ile deweloper zainwestował, tyle powinien odzyskać.
– Takie rozliczenia nie mogą działać na zasadzie mechanizmu, gdyż byłoby to pole do nadużyć – usłyszeliśmy w MPWiK. Poza tym, mimo obietnic, nie udzielono nam żadnej innej informacji o obowiązujących zasadach.
– Największym nadużyciem jest to, że takie mechanizmy nie działają. Nie wiadomo, dlaczego jednym udaje się wynegocjować mniej, a innym więcej. Poza tym jedyne nadużycie, jakie w tym przypadku może dotyczyć dewelopera, to zarzut, że wybudował za drogo, ale to przecież bardzo łatwo zweryfikować – mówi Jacek Bielecki z Polskiego Związku Firm Deweloperskich.
Jego zdaniem deweloperzy od początku wyręczają władze samorządowe w ich obowiązkach.
A za wybudowaną kanalizację jednym deweloperom udawało się odzyskać ok. 30 proc., a innym nawet połowę kosztów. Byli i tacy, którzy nic nie odzyskiwali.
Spośród warszawskich deweloperów najwięcej w kanalizację zainwestował ostatnio Dom Development i to ta firma ma pierwsza odzyskać 100 proc. zainwestowanego w kanalizację kapitału.
Chodzi o osiedle Regaty w Białołęce. Deweloper rozpoczął budowę 6,5 km kanalizacji wraz z pompownią, która będzie tłoczyła ścieki do oczyszczalni Czajka. Główna rura kanalizacyjna biegnie na głębokości 7 metrów pod Kanałem Żerańskim – powstaje jeden z większych kolektorów w tamtym rejonie.
Będzie to część miejskiego systemu kanalizacyjnego, który będzie służył także innym deweloperom. Chodzi bowiem o obszar Białołęki, gdzie docelowo zamieszka 100 tys. osób. W samym osiedlu Regaty będzie około 5 tys. mieszkańców.
Rozmowy z MPWiK firma zaczęła, kiedy tylko inwestycja ruszyła. Deweloper chce, by przedsiębiorstwo odkupiło wybudowaną kanalizację za 45 mln zł, bo tyle wynosi koszt inwestycji.
– W przypadku naszych inwestycji za wybudowaną przez nas kanalizację udaje nam się odzyskać około 30 proc. – mówi tymczasem Jerzy Zdrzałka, prezes zarządu J.W. Construction.
– Jeśli chodzi o nasze osiedla, w których budowaliśmy kanalizację, to do tej pory udawało nam się odzyskać od 30 do 50 proc. – dodaje Jerzy Ślusarski, dyrektor ds. inwestycji w Dom Development.
Zdaniem Jacka Bieleckiego taka sytuacja ma prawo rodzić różne podejrzenia. – To bardzo niepokojące, jeśli to, ile kto odzyska, zależy od uznaniowości urzędnika. To jest władza, którą trzeba prosić, o którą trzeba zabiegać. Jedni utargują więcej, inni mniej. To patologia – podkreśla Jacek Bielecki.
Deweloperzy podkreślają, że zapewnienie infrastruktury, w tym kanalizacji, należy do statutowych obowiązków gmin.
– Miasto nie może tłumaczyć się brakiem funduszy, ponieważ ma na to pieniądze – mówi Aldona Krasnodębska, prezes zarządu Barc Warszawa.
Tymczasem przedstawiciele samorządu uważają, że byłoby najlepiej, gdyby ten obowiązek scedować na deweloperów.
– Powinno być tak jak w krajach zachodnich, gdzie budowa niezbędnej infrastruktury jest obowiązkiem inwestorów. Często zresztą jest to dla nich bardziej opłacalne niż budowa samych mieszkań – mówi Jacek Kaznowski, burmistrz Białołęki.
Z kolei Jacek Bielecki twierdzi, że jest inaczej. – Na przykładzie Holandii mogę stwierdzić, że to samorząd ma tam obowiązek zapewnienia infrastruktury – przekonuje. – Obciążanie budową infrastruktury dewelopera to tak naprawdę obciążanie tymi kosztami nabywców mieszkań. Gdy deweloper nie odzyskuje zainwestowanych w infrastrukturę pieniędzy, musi przerzucić koszty na klientów. Czy o to chodzi? – pyta Jacek Bielecki.
Jego zdaniem najważniejsze jest to, aby MPWiK określało jasno, w jakim procencie, jeśli w ogóle, zwróci koszty np. kanalizacji. Wtedy deweloper by wiedział, ile doliczyć do ceny.
– Cena mieszkania powinna mieć dwie składowe, żeby klient wiedział, ile płaci za sam lokal, a ile za samorząd, który nie zapewnił infrastruktury – podkreśla Jacek Bielecki.