Chodzi o lokale w budynkach odpłatnie przekazywanych przez przedsiębiorstwa państwowe i inne państwowe osoby spółdzielniom mieszkaniowym. Najwięcej jest ich na Śląsku.
Trybunał Konstytucyjny wydał wczoraj orzeczenie w sprawie wykupu mieszkań zakładowych. Była to odpowiedź na pytanie prawne Sądu Okręgowego w Radomiu. Dotyczyło ono konkretnie art. 48 ust. 1 i 2 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.
Przepisy te określają warunki, po spełnieniu których najemca dawnego lokalu zakładowego (lub osoba bliska najemcy) może wykupić zajmowany lokal na własność. Najpierw więc musi spłacić zaległy czynsz, a następnie wpłacić wkład budowlany w wysokości ustalonej przez zarząd spółdzielni.
W tej konkretnej sprawie zawisłej przed sądem wkład budowlany wyliczony na podstawie zaskarżonych przepisów wyniósł 920 zł.
Zdaniem pytającego sądu zaskarżone przepisy naruszają wyrażoną w art. 32 konstytucji zasadę równości, doprowadzając do nieuprawnionego faworyzowania najemców lokali w spółdzielniach mieszkaniowych w stosunku do innych osób, którym przysługują spółdzielcze prawa do lokali. Sąd wskazał, że ustalona wysokość wkładu budowlanego jest nieadekwatna do rynkowej wartości lokalu.
Ponadto w ocenie sądu zaskarżone przepisy stanowią ingerencję w przysługujące spółdzielni mieszkaniowej prawo własności, w szczególności ograniczają możliwość rozporządzania przedmiotem tego prawa. Wobec tego naruszają art. 64 konstytucji.
Trybunał Konstytucyjny nie podzielił obaw sądu z Radomia i uznał wymienione przepisy za zgodne z konstytucją w takim zakresie, w jakim dotyczą żądania przekształcenia prawa najmu do dawnych lokali zakładowych (znajdujących się w budynku odpłatnie przekazanym spółdzielni) w odrębne prawo własności. W pozostałym zakresie postępowanie umorzył (sygnatura akt P 27/10).
Trybunał uznał, że wykup na zasadach preferencyjnych jest dopuszczalny pod pewnymi warunkami. Trzeba też brać pod uwagę specyfikę tych praw. W tym konkretnym wypadku chodziło o lokale, które niejednokrotnie najemcy sami budowali za swoje pieniądze.
Poza tym – zdaniem Trybunału – nie wolno stawiać znaku równości pomiędzy najemcami a innymi osobami posiadającymi spółdzielcze prawa do lokali. Są to różne podmioty. Jedyne, co ich łączy, to roszczenie o wykup lokalu, z jakim mogą wystąpić. Trudno więc mówić o faworyzowaniu jednych najemców kosztem innych.