Choć o wyborze lokalu decyduje przede wszystkim jego cena, kupujący coraz większą uwagę zwracają na wysokość czynszu, jaki przyjdzie im co miesiąc płacić. – Zbyt duże stawki eksploatacyjne potrafią skutecznie zniechęcić do transakcji – zapewnia Małgorzata Czerwińska, właścicielka biura Trend & Home Nieruchomości.
Małe powierzchnie
Ponieważ dziś transakcje zawierane na rynku pierwotnym są ściśle związane z programem „Rodzina na swoim", a więc mieszkania kupowane są głównie na kredyt, osoby szukające lokali w pierwszej kolejności sumują wysokość miesięcznych rat, jakie będą płacić, oraz czynszu. Dzięki temu mogą oszacować, czy zakup wybranego M w ogóle jest realny.
– Z kolei rynek wtórny przyzwyczaił klientów do większych czynszów, łącznie z funduszem remontowym stanowiącym często duży udział kosztów eksploatacyjnych. Opłaty za użytkowanie mieszkania na rynku wtórnym są dość często akceptowane ze względu na przeświadczenie, że taki jest czynsz i nic tego już nie zmieni – zauważa Jarosław Majka, pośrednik z biura nieruchomości Home Broker.
Jednak i w tym przypadku coraz częściej wygórowane koszty eksploatacji stają się barierą nie do przejścia dla osób poszukujących lokali używanych.
Zdaniem Grzegorza Maja, pośrednika z Home Broker, w przypadku atrakcyjnych nieruchomości, klienci są w stanie zaakceptować czynsz wyższy o ok. 10–15 proc. od przeciętnych opłat eksploatacyjnych.
– Jeśli jednak koszty administracyjne będą odbiegać np. o 50 czy też więcej procent od standardowych, klient prawdopodobnie zrezygnuje z kupna – zaznacza Grzegorz Maj.
Ponieważ koszty eksploatacji wiążą się z wielkością mieszkania, lokale dwupokojowe o powierzchni do 50 mkw. i trzypokojowe do 60 mkw. są popularne nie tylko ze względu na niskie ceny, lecz także niezbyt wysokie czynsze.
Nawet w segmencie lokali z wyższej półki, gdzie miesięczny czynsz w wysokości 2 tys. zł za 200-metrowe mieszkanie nie jest niczym niezwykłym, nabywca może wahać się przed podjęciem decyzji o inwestycji właśnie z tego powodu. – Nasi klienci zrezygnowali z zakupu luksusowego apartamentu na Mokotowie o pow. ok. 180 mkw., ponieważ czynsz wynosił prawie 3 tys. zł. A lokal miał zostać zakupiony pod wynajem i inwestor po prostu doszedł do wniosku, że nie jest to opłacalne – tłumaczy Ewa Jankowska-Elhadi, pośredniczka z agencji Maxon Nieruchomości.
Stawki nie do przyjęcia
Według wyliczeń pośredników z Home Broker nabywcy najchętniej zainwestowaliby w lokal, którego czynsz nie przekracza ok. 8 zł za mkw. miesięcznie. Czyli w przypadku 50-metrowego lokalu miesięczna opłata wyniosłaby ok. 400 zł.
– Jeśli w grę wchodzi ładnie odrestaurowana przedwojenna kamienica lub apartamentowiec z dużym oczkiem wodnym i terenem zielonym, nabywcy są w stanie miesięcznie wydawać ok. 10 zł za metr na opłaty – wylicza Jarosław Majka. – Z kolei klienci „niskobudżetowi" nie chcą płacić co miesiąc więcej niż ok. 6–7 zł za mkw. – dodaje.
Tymczasem dwa pokoje o pow. 40–50 mkw. w śródmieściu Warszawy mają miesięczny czynsz 9–10 zł za mkw. (np. na lokal 50-metrowy będziemy wydawać co miesiąc ok. 500 zł).
- Kupując mieszkanie w nowym osiedlu z ochroną oraz podziemnym ogrzewanym garażem, klienci liczą się z czynszem na poziomie 10 zł–11 zł za metr. W tej stawcie jest już zaliczka na fundusz remontowy oraz zaliczka z tytułu ogrzewania oraz ciepłej i zimnej wody z sieci miejskiej – wylicza Małgorzata Czerwińska. Według niej nie do przyjęcia jest miesięczna kwota w wysokości od 13 zł za mkw. wzwyż.
Zdaniem pośredników klient, który jest w stanie płacić miesięcznie 500 zł za 50-metrowe mieszkanie (czyli 10 zł za mkw.), przy czynszu w wysokości 650 zł będzie się już poważnie zastanawiał nad zakupem takiego mieszkania, mimo że w skład tych opłat wchodzić będzie należność za administrowanie, ochronę, garaż, sprzątanie, wywóz śmieci, minimalna zaliczka na fundusz remontowy, ciepłą i zimną wodę, kanalizację oraz ogrzewanie z sieci miejskiej. Jeśli dodamy do tego koszt Internetu w mieszkaniu, telewizji, prądu oraz podatek od nieruchomości czy opłatę za użytkowanie wieczyste – koszty utrzymania mieszkania wzrosną o kolejne 200–250 zł, czyli do ok. 1 tys. zł miesięcznie.
– Jeśli nabywca mieszkania zaciąga kredyt na 25 lat, w wysokości 300 tys. zł, i miesięczna rata kredytu sięga niemal 2 tys. zł, całkowity koszt utrzymania dwupokojowego M to ok. 3 tys. zł miesięcznie. Zakup mieszkania traci w tym przypadku sens. Tańszy będzie jego wynajem – tłumaczy Małgorzata Czerwińska.
Jak dodają pośrednicy z Home Broker, wątpliwości wśród klientów może wzbudzić kupno 2-pokojowego lokum o pow. 40 mkw. z czynszem sięgającym 550 zł, czyli ponad 13 zł za mkw. miesięcznie.
W oparciu o wykaz
W przypadku ofert w starszych budynkach do przyjęcia są miesięczne opłaty na poziomie najwyżej 8–9 zł za metr. Na dwa pokoje o pow. 40 mkw. nabywca chce wydawać co miesiąc góra 360 zł.
– Niestety w starych blokach często stawka na fundusz remontowy jest tak wysoka, że wysokość czynszu skutecznie zniechęca do zakupu. Jednak ten problem może pojawić się również w nowej zabudowie, gdzie wprawdzie nie trzeba mieć aż tak dużego zapasu na fundusz remontowy, ale trzeba płacić za inne udogodnienia, np. ochronę, basen, siłownię – wylicza Ewa Jankowska-Elhadi.
Zdaniem pośredników Home Broker po przeliczeniu kosztu miesięcznego utrzymania mieszkania i w starym, i nowym budownictwie klienci mimo wszystko decydują się na nowsze lokale. Dotyczy to jednak budownictwa popularnego, bo oferty o podwyższonym standardzie (nie luksusowym) coraz częściej budzą wątpliwości potencjalnych nabywców. Np. pośrednicy z Trend & Home Nieruchomości mają w swej bazie dwupokojowe lokum w al. Jana Pawła II, liczące ok. 10 lat. Czynsz za nie sięga 850 zł, przez co oferta praktycznie jest nie do sprzedaży.
– Na rynku pojawiają się także mieszkania w kameralnych kamienicach z lat 30., gdzie całkowita modernizacja budynku pociągnęła za sobą znaczny wzrost funduszu remontowego, nawet o 5–10 zł na każdym metrze, co oznacza, że np. przy 60-metrowym mieszkaniu na sam fundusz remontowy będziemy płacić 300–600 zł miesięcznie – opowiada Małgorzata Czerwińska.
Pośredniczka radzi klientom, by dokładnie sprawdzili składniki przyszłego czynszu, opierając się np. na wykazie opłat czynszowych pobranym ze spółdzielni czy wspólnoty.
Czasem jednak trudno oszacować, ile w rzeczywistości będziemy wydawać na nasze M. Np. jak podają pośrednicy Trend & Home Nieruchomości, na Stegnach jest do kupienia kawalerka o pow. 31 mkw. z lat 70. Miesięczny czynsz, w tym zużycie wody i ogrzewania, wynosi dziś 300 zł. Jest więc niezbyt wygórowany, ale tylko pozornie. Oferowane lokum stoi bowiem puste, więc jego eksploatacja jest praktycznie zerowa. Jeśli właściciel zacznie z niego faktycznie korzystać, będzie miesięcznie płacić prawdopodobnie nawet ok. 450 zł, czyli znacznie przekroczy 8–9 zł za mkw.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki