Co roku obszar występowania szkodnika z rodziny bogatkowatych rośnie o 50 km. W USA, gdzie chrząszcz został zawleczony przed laty, powoduje straty wysokości 10 mld dolarów rocznie.
Po raz pierwszy w Europie wykryty został w okolicach Moskwy w 2007 roku. Naukowcy z Wielkiej Brytanii i Rosji szybko zorganizowali badania w terenie. Prześledzili rozprzestrzenianie się gatunku wokół rosyjskiej stolicy. Wyniki badań opublikowali na łamach magazynu „Forestry". Kiedy kończyli pracę, szkodnik dotarł 235 km na zachód od Moskwy i 220 km na południe.
Żarłoczne larwy
Naukowcy na miejscu przekonali się, że chrząszcz Agrilus planipennis jest śmiertelnym zagrożeniem dla jesiona wyniosłego. W kompleksach leśnych na południe od Moskwy (podobnie jak w wielu lasach na wschodzie Polski) jesion wyniosły jest gatunkiem dominującym. Zjadane przez robaki umierające jesiony to groźba degradacji dla całego ekosystemu leśnego.
„Bogactwo jesionów i ich równomierny rozkład w tych lasach oznacza, że A. planipennis ma znakomitą okazję do rozprzestrzeniania się bez przeszkód do innych krajów w Europie" – piszą autorzy w „Forestry".
Chociaż dorosły chrząszcz żyje tylko kilka tygodni, samica składa przeciętnie od 30 do 60 jaj. Larwy zjadają zewnętrzne warstwy drewna, odcinając gałęzie od składników odżywczych i powodują ich obumieranie.
Szkodnik oddalił się już znacznie od miejsc, skąd pochodzi – północno-wschodniej części Chin, Półwyspu Koreańskiego, Japonii, dalekiego wschodu Rosji. W swej ojczyźnie nie powoduje większych szkód, miejscowe gatunki jesionów uodporniły się na żarłoczne larwy.
To nie pierwszy przypadek, kiedy gatunek zwierząt w miejscu, gdzie występuje naturalnie, nie powoduje szkód, a przeniesiony w inne miejsce może spowodować spustoszenie. Tak było w przypadku pewnego płaza przywiezionego do Australii z Ameryki Środkowej. Ropucha olbrzymia, słynąca ze swojego apetytu na chrząszcze (miała powstrzymać plagę szkodników upraw), stała się przyczyną wymierania australijskich węży i krokodyli. Okazało się, że jest trująca, a zwierzęta, które próbowały się nią żywić, padają. Dziś ropucha opanowała już ponad milion km kw. Australii – m.in. Park Narodowy Kakadu, wpisany na listę UNESCO.
Na naszym kontynencie, według bazy danych o gatunkach inwazyjnych DAISIE, występuje ponad 11 tys. obcych gatunków zwierząt i ich liczba stale rośnie. Ponad 1300 to szkodniki.
Czarna wdowa w domu
„Księga gatunków obcych inwazyjnych w faunie Polski" wymienia 800 gatunków zwierząt roślin i grzybów przywleczonych do Polski z innych krajów. Zwierzęta przybywają do domów jako pupile, zwierzęta hodowlane lub nieproszeni goście w przesyłkach.
Tak było w przypadku czarnej wdowy – najsłynniejszego jadowitego pająka. Ich jad, neurotoksyna, jest 15 razy silniejszy od jadu grzechotnika. Ukąszenie pająka powoduje u człowieka zatrucie z silnymi bólami, w wyjątkowych przypadkach może wywołać śmierć.
Według nowych danych Instytutu Ochrony Przyrody PAN z Krakowa pająki te zostały zawleczone do Polski w samochodach prywatnie sprowadzanych z USA.
Stamtąd też pochodzi szop pracz. Sprowadzony został do Niemiec, a w latach 90. XX wieku przedostał się na tereny zachodniej Polski. Ten drapieżnik, często hodowany w domach, spotykany jest już na terenie całego kraju. Dzięki umiejętności wspinania się na drzewa niszczy gniazda ptaków i zjada pisklęta. Szopy są nosicielami niebezpiecznego dla ludzi pasożyta Baylisascaris procyonis.
Ostatnie badania ujawniły także występowanie na wolności w Polsce jaszczurki murowej, przybysza z południa Europy. Gatunek tego gada chętnie hodowany jest przez amatorów. Spowodował już spore szkody na Wyspach Brytyjskich. Wypiera ze środowiska zagrożone rodzime jaszczurki zwinki. W Polsce taka sytuacja może się powtórzyć.