Podczas gwałtownego ochłodzenia temperatury spadły o około 10 stopni Celsjusza w ciągu roku lub nawet krótszego czasu i utrzymywały się na takim poziomie przez około 1200–1400 lat. Opinie badaczy na temat tego, co było przyczyną ochłodzenia, są podzielone. Część uważa, że nie miała w tym udziału żadna kometa, a za wszystkim stały topniejące lodowce, które doprowadziły do osłabienia prądów oceanicznych transportujących ciepłą, tropikalną wodę na północ. Jednym z głównych argumentów za odrzuceniem tezy o uderzeniu komety jest brak krateru, który potwierdziłby, że faktycznie doszło do uderzenia.
Naukowcy sprawdzają kontrowersyjną teorię
Zwolennicy teorii zakładającej udział komety uważają natomiast, że uderzenie w Ziemię jej fragmentów mogło spowodować rozległe pożary lasów i gwałtowne ochłodzenie klimatu oraz doprowadzić do zakłócenia równowagi w ekosystemach. To wydarzenie miało zapoczątkować fazę młodszego dryasu i powrót do warunków zbliżonych do lodowcowych.
Hipoteza ta do tej pory była poparta dowodami pochodzącymi jedynie z osadów lądowych i rdzeni lodowych. Aby wypełnić tę lukę, Christopher Moore z University of South Carolina oraz jego współpracownicy przeanalizowali rdzenie dna morskiego z Zatoki Baffina w pobliżu Grenlandii. Datowanie radiowęglowe sugerowało, że zawierają one osady pochodzące z początków młodszego dryasu. Odkrycia badaczy zostały opisane w czasopiśmie PLOS One.
Czytaj więcej
Nowe badania sugerują, że po erupcji Wezuwiusza w 79 r. n.e. niektórzy ocaleni wrócili do zniszczonych Pompejów.
Analiza osadów oceanicznych dostarczyła dowodów na uderzenie komety
Rdzenie analizowane przez naukowców zawierały warstwy osadów dna morskiego, które osadzały się przez tysiąclecia. Pozyskano je z miejsc, które są wolne od skażeń antropogenicznych, czyli zanieczyszczeń spowodowanych działalnością człowieka. Do określenia wieku poszczególnych warstw naukowcy wykorzystali datowanie radiowęglowe. Następnie zastosowali technikę znaną jako spektrometria mas ze wzbudzeniem w plazmie indukcyjnie sprzężonej oraz analizę czasu przelotu pojedynczych cząstek.
Badania ujawniły obecność cząsteczek pyłu metalicznego o składzie chemicznym pasującym do składu materiałów pozyskanych z pozostałości po kometach i meteorytach. Niektóre z tych cząsteczek zawierały żelazo o niskiej zawartości tlenu i wysokiej zawartości niklu oraz mikrosferule bogate w żelazo i krzemionkę. Te ostatnie składają się głównie z materiału pochodzącego z Ziemi, ale zawierają również domieszkę materiału pochodzącego z komety, co sugeruje, że mikrosferule mogły powstać, gdy fragmenty komety eksplodowały tuż nad Ziemią lub w momencie uderzenia w nią. Dowodem na uderzenie była również obecność stopionego szkła. Poza tym analiza ujawniła jeszcze mniejsze nanocząstki o wysokiej zawartości platyny, irydu, niklu i kobaltu, które mogą mieć pozaziemskie pochodzenie.
Czytaj więcej
Homo sapiens oraz neandertalczycy są niemal identyczni na poziomie genetycznym. Istnieją jednak różnice, które zadecydowały o ewolucyjnym sukcesie...
„Kolizje Ziemi z kometami prowadziły do katastrof powodujących zmiany klimatyczne oraz upadek cywilizacji. Jednym z takich wydarzeń była katastrofa, która miała miejsce około 12 800 lat temu. Badając szczegółowo mikroskopijne ślady tej katastrofy w Zatoce Baffina, udało nam się znaleźć liczne ślady materii kometarnej, zidentyfikowane na podstawie morfologii i składu znalezionych mikrocząsteczek” – powiedział Vladimir Tselmovich, jeden z autorów badania.
Najnowsze odkrycia wskazują na wystąpienie anomalii geochemicznej w okresie, który zapoczątkował fazę młodszego dryasu. Nie stanowią jednak bezpośredniego dowodu potwierdzającego hipotezę uderzenia. Naukowcy przyznają, że potrzebne są dalsze badania, aby można było potwierdzić, czy w naszą planetę faktycznie uderzyła kometa i jednoznacznie powiązać to wydarzenie z ochłodzeniem klimatu. Badacze mają teraz w planach pobranie rdzenie morskie ze wszystkich oceanów.