Rozmowy w stolicy Tajlandii poprzedzają spotkanie w Katowicach, które jest zaplanowane na grudzień. Ministrowie z całego świata mają się wówczas spotkać, aby uzgodnić zasady dotyczące porozumienia klimatycznego z Paryża w 2015 roku - pisze agencja Reuters.

Prezydent USA Donald Trump, który w przeszłości określił zmiany klimatyczne jako mistyfikację, wycofał Stany Zjednoczone z Porozumienia Paryskiego w 2017 roku, mówiąc, że układ faworyzował inne kraje i był niekorzystny dla Stanów Zjednoczonych.

Porozumienie Paryskie wyznaczyło cel, jakim jest zakończenie epoki paliw kopalnych w tym stuleciu. Jednak jego tekst nie był zbyt szczegółowy.

Bainimarama, przewodniczący 23. sesji Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP23), powiedział, że bez szczegółowych wytycznych państwa "ryzykują chaos w Katowicach i możliwość kolejnego opóźnienia w pilnej walce ze zmiana klimatu".

- Za trzy miesiące będziemy w Katowicach i, szczerze mówiąc, nie jesteśmy przygotowani. Nie sądzę, aby to oświadczenie mogło zaskoczyć kogokolwiek w tym pomieszczeniu - powiedział w mowie otwierającej rozmowy w stolicy Tajlandii.

Po tym, jak nie osiągnięto postępów w Bonn w maju, szczyt w Bangkoku jest widziany jako ostatnia szansa na uzgodnienia przed Katowicami. - To nie jest tylko dodatkowa sesja. To pilna sesja - stwierdził Bainimarama.

- Czy ktokolwiek z nas chciałby powrócić do naszych obywateli i powiedzieć im, że mieliśmy szansę zrobić coś naprawdę wielkiego i naprawdę potrzebnego dla świata, który przekażemy naszym dzieciom, ale że zabrakło nam woli, aby to zrobić? - pytał.

- Zmiany klimatyczne w naszym świecie stają się coraz bardziej widoczne i dotkliwe. Żaden kraj ani region nie jest oszczędzany, a efekty z jednego regionu są odczuwalne także w innych - dodał.