- Jesteśmy w sposób naturalny przygotowani do koncentrowania się na tym, co nam zagraża — tłumaczy Wood. — W konkursie rzutów karnych zagrożeniem dla piłkarza jest bramkarz i to na nim, na jego ruchach, wykonujący strzał najbardziej się koncentruje.

Błąd. Patrzenie na to, co robi bramkarz tylko rozprasza zawodnika. — Piłkarz musi się skupić na tym, jak uderzyć piłkę i zupełnie zignorować bramkarza — przekonuje naukowiec.

Żeby dojść do takiego wniosku zespół naukowców z Uniwersytetu Exeter wyposażył piłkarzy ligi uniwersyteckiej w urządzenia do śledzenia ruchu gałek ocznych. Kazano im strzelać karne. Im bardziej zawodnik skupiał wzrok na bramkarzu, tym większe było ryzyko, że trafi w bramkarza lub tuż obok niego. Wyniki tych analiz mają ukazać się w „Journal of Sports Sciences”.

Z brytyjskich badań płynie też nauka dla bramkarzy. Wszelki ruchy mające rozproszyć zawodnika podchodzącego do piłki, machanie ręką, kołysanie się na nogach — są rzeczywiście skuteczne. Sprawiają, że wykonawca karnego zatrzymuje dłużej wzrok na bramkarzu, a to powoduje, że obrona strzału będzie łatwiejsza.

Wyniki badań Grega Wooda potwierdzają boiskowe przypadki m.in. słynnego Bruce Grobbelaara, czy Jerzego Dudka. - Moim najwspanialszym wspomnieniem jest pląsanie na linii bramkowej w konkursie rzutów karnych w meczu z Romą podczas Pucharu Europy w 1984 roku — mówi Grobbelaar. — Ludzie mówili wtedy, że nie mam szacunku dla przeciwnika, a ja po prostu testowałem ich koncentrację. Nie zdali tego testu.

Tę samą metodę wykorzystał też Jerzy Dudek podczas finału Ligi Mistrzów Liverpool — Milan. - Czy przebieranie nogami, czy machanie rękami, Grobbelaar wiedział co robi — podsumowuje Wood.