Francuzi nie wysilali się w meczu z Tunezją i za to zapłacili. Didier Deschamps wystawił rezerwowy skład, ale nie docenił Tunezyjczyków, którzy w drugiej połowie strzelili bramkę i mogli mieć nadzieję na awans.

Dopiero wtedy Deschamps wpuścił na boisko najlepszych graczy. Antoine Griezmann strzelił wyrównującą bramkę w ósmej minucie doliczonego czasu, ale nie została ona uznana. Mistrz świata przegrał z afrykańską drużyną.

Dania musiała pokonać Australię i bardzo się o to starała. Jednak żaden z jej urozmaiconych ataków nie zakończył się sukcesem. Australijczycy bardzo dobrze się bronili i groźnie kontratakowali. Po jednej z takich kontr Mathew Leckie strzelił bramkę. Duńczycy mieli ponad pół godziny na odrobienie straty, ale nie zdołali nawet wyrównać.

Czytaj więcej

Awantury w Brukseli psują atmosferę wokół Maroka

Dania jest bodaj najlepszą drużyną spośród tych, które już odpadły. Awans Australijczyków stanowi sporą niespodziankę, ale bardzo na niego zapracowali. Jeśli reprezentacja Polski wyjdzie z grupy (spotkania Polska – Argentyna i Meksyk – Arabia Saudyjska zakończyły się po zamknięciu gazety), to właśnie Australijczycy lub Francuzi będą naszymi przeciwnikami w 1/8 finału.

Nie było sensacji w ostatnich meczach grup A i B. Walijczycy tylko w pierwszej połowie dotrzymywali kroku Anglikom. W drugiej dwie bramki strzelił Marcus Rashford, jedną Phil Foden. Na boisku oglądaliśmy głównie zawodników z klubów Premier League. Anglicy grają w tych lepszych.

Walia zakończyła turniej z jednym punktem, zdobytym w spotkaniu z USA, i jedną bramką, strzeloną przez Garetha Bale’a z rzutu karnego. Spodziewano się po niej znacznie więcej.

Czytaj więcej

Cnota porządku po japońsku. Podopieczni trenera Moriyasu w świetle reflektorów

Anglicy wbili przeciwnikom aż dziewięć goli, ale wśród ich zdobywców nie ma króla strzelców mundialu w Rosji – Harry’ego Kane’a. Trzy gole padły jednak z jego podań.

Heroiczna walka Amerykanów przyniosła im zwycięstwo w pojedynku z Iranem. Mecz miał podteksty polityczne, ale żadnych widocznych tego objawów nie dostrzegliśmy. W roku 1998, kiedy reprezentacje obydwu krajów spotykały się na mundialu we Francji, stosunki polityczne między nimi też były napięte. Piłkarze Iranu „rozbroili” wtedy Amerykanów, wręczając im przed meczem kwiaty, a na boisku wygrali.

Tym razem żadnych demonstracji nie było. W bardzo wyrównanym spotkaniu Amerykanie wygrali 1:0, po golu Christiana Pulisicia. Po strzale wpadł na bramkarza, odniósł kontuzję i musiał opuścić boisko. Kiedy koledzy walczyli o utrzymanie wyniku, on przechodził w szpitalu badania.

To zwycięstwo i awans Amerykanów ma ogromne znaczenie, nie tylko ze względu na to, że pokonanym był Iran. Kiedy powiedziano o tym prezydentowi Joe Bidenowi, na spotkaniu w stanie Michigan z trybuny natychmiast poinformował zebranych o wyniku.

To ważne także w kontekście kolejnych mistrzostw świata, które za cztery lata odbędą się w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Amerykanie mają bardzo młodą drużynę. Kilku z jej członków zapewne zobaczymy na turnieju w roku 2026.

Czytaj więcej

Historyczny moment: Kobieta poprowadzi mecz na mundialu

Reprezentacje, które zagrały w meczu otwarcia turnieju w Katarze, już z niego odpadły. Co do gospodarzy – nikt nie miał złudzeń, że tak właśnie się stanie. To zdecydowanie najsłabszy uczestnik mundialu.

Ekwadorczycy dobrze zaczęli, w drugim meczu zremisowali z Holandią, ale w trzecim, decydującym, zagrali z Senegalem bez wiary. Afrykański zespół nie gra olśniewająco, ale zasłużenie zajął drugie miejsce w grupie.

Znacznie poniżej oczekiwań prezentuje się też Holandia. Oczywiście pokonała Katar 2:0, ale nawet w starciu z tak słabym przeciwnikiem nie zaimponowała niczym szczególnym.

Nieoczekiwanie najlepsze wrażenie robi 23-letni pomocnik PSV Eindhoven Cody Gakpo, który strzelił trzy z pięciu bramek dla Holandii.