Współpraca z TVP mogłaby być dla SES Astra szansą na rynkowy skok. Na razie satelitarna sieć oddała w Polsce pole konkurencyjnemu Eutelsatowi, który retransmituje sygnał wszystkich platform cyfrowych. Astra chciałaby zorganizować we współpracy z TVP cyfrową platformę satelitarną i przejąć całkowitą jej obsługę.

W ciągu dziesięciu lat trwania umowy miałaby zainkasować za to 114 mln euro – wynika z dokumentów, do których dotarła „Rz”. Dodatkowo TVP płaciłaby co najmniej 2,85 mln euro rocznie za usługę przesyłu sygnału przez satelitę sieci.

– Trudno ocenić umowę, nie znając dokładnego biznesplanu, ale platformę satelitarną można stworzyć już za kilkanaście milionów euro. Natomiast ceny przesyłu sygnału zaproponowane w projekcie są na poziomie rynkowym – ocenia były pracownik jednej z platform cyfrowych. Według niego nieporozumieniem jest całkowite oddanie platformy w obsługę zewnętrznej firmie.

– To oznacza udostępnienie najcenniejszych informacji biznesowych, czyli bazy abonentów – ocenia nasz rozmówca.Podobne zastrzeżenia są zgłaszane w TVP. Ale nie jednym głosem. Według nieoficjalnych informacji projekt porozumienia z Astrą forsowało dwóch członków zarządu telewizji, ale sprzeciwił się temu prezes Andrzej Urbański, uważając je za niekorzystne.

Astra odpiera zarzut, że w zaproponowanym przez nią kształcie umowy rola publicznej telewizji sprowadza się do bycia dojną krową. – Proponowaliśmy, żeby TVP we własnym zakresie zajęła się obsługą dowolnej części infrastruktury.

Ale niełatwo poczynić jakiekolwiek ustalenia z publicznym nadawcą – mówi Krzysztof Surgowt, szef SES Astra Polska. O współpracy z Astrą będzie rozmawiać dziś zarząd TVP. Trudno przewidzieć, czy przeważy na nim głos zwolenników czy przeciwników porozumienia. Trwa bowiem walka o kontrolę nad publicznym nadawcą, która może szybko doprowadzić do zmian w kierownictwie spółki.

Według nieoficjalnych informacji, które krążą po rynku, Andrzej Urbański może się spodziewać odwołania ze stanowiska szefa TVP. Żeby jednak do tego doszło, rada nadzorcza TVP musiałaby zacząć działać w pełnym składzie. Od czerwca, kiedy do zarządu spółki odszedł z niej Robert Rynkun-Werner, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie powołała na wakujące miejsce nowej osoby.

Jeśli podzielona politycznie KRRiT uzupełni wreszcie radę nadzorczą telewizji, odwołanie prezesa TVP będzie możliwe. Najnowsze posiedzenie KRRiT jest zaplanowane na dzisiaj.