Szykuje się rewolucja w unijnym wsparciu na świadczenie usług w Internecie, o które ubiegają się rocznie tysiące początkujących firm. Obok dotychczasowych kryteriów, uważanych powszechnie za łatwe do spełnienia, pojawią się nowe wymogi dotyczące innowacyjności, przełomowości w skali międzynarodowej czy znaczące zmiany, niezagospodarowane nisze itp.

Inaczej mówiąc, projekty oklepane, powielające znane rozwiązania i schematy, nie będą miały szans na dotacje. Tak wynika z projektu nowych kryteriów, do których dotarła „Rz”. Witold Dróżdż, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, wyjaśnia, że wobec ogromnego zainteresowania dotacjami na e-usługi chodzi o wyłonienie najlepszych jakościowo i ekonomicznie projektów. – O przyznaniu dofinansowania przy przekroczeniu budżetu na dany konkurs decydować będzie nie, jak obecnie, kolejność wpływu wniosku, lecz jego jakość merytoryczna – mówi.

[wyimek][srodtytul]3,5 mld zł[/srodtytul] o tyle e-dotacji ubiegały się firmy w latach 2008 – 2009 [/wyimek]

Zgodnie z obecnie obowiązującymi regułami wnioski o granty oceniane są według zasady zero-jedynkowej. Albo spełniają wszystkie wymogi i kwalifikują się do wsparcia, albo nie spełnią chociaż jednego i odpadają. Taki system się sprawdza, gdy popyt na dotacje odpowiada puli pieniędzy do podziału. Gorzej, gdy zapotrzebowanie jest kilkakrotnie wyższe. W takiej sytuacji konieczne jest albo różnicowanie wniosków pod względem kolejności ich zgłaszania (co jest rozwiązaniem bezsensownym), albo przyznawanie wsparcia wszystkim pozytywnie ocenionym. Dotychczas urzędnicy decydowali się na to drugie rozwiązanie.

Nowe propozycje mają przewrócić ten system do góry nogami. Wprowadzane mają zostać kryteria, za spełnienie których będzie można dostać w sumie 100 pkt. Najistotniejsze z nich (50 pkt) dotyczy innowacyjności proponowanej e-usługi, która powinna się okazać przełomowa w skali krajowej lub międzynarodowej. Przełomowa to znaczy, że ma się przyczynić do znaczących zmian w rozwoju danej branży lub nawet doprowadzić do powstania nowej. Projekt powinien też zagospodarowywać nisze rynkowe (20 pkt), jego głównym źródłem przychodów nie są reklamy (20 pkt), a e-usługa będzie świadczona także dla odbiorców zagranicznych (10 pkt). By dostać dotację, trzeba będzie uzyskać co najmniej 60 pkt. Dodane mają też zostać nowe kryteria dostępu dotyczące sukcesu rynkowego i rentowności.

Minister Dróżdż podkreśla, że nowe kryteria to na razie tylko propozycje i będą one jeszcze dyskutowane. We wtorek projektem ma się zająć tzw. komitet monitorujący programu „Innowacyjna gospodarka”.

– Nie chciałbym komentować szczegółowych propozycji. Ale pomysł, by oceniać projekty pod kątem ich zawartości merytorycznej, uważam za dobry. Może to pomóc w podwyższeniu jakości dofinansowywanych z Unii projektów – komentuje Wojciech Stachełek ze spółki AB Industry SA. Pomysł jego firmy – aplikacja online do pomiaru i optymalizacji zużycia mediów – wygrał konkurs na najbardziej innowacyjne e-usługi, które już otrzymały dotacje.

Podobne zdanie mają eksperci. Pomysł im się podoba, ale mają pewne zastrzeżenia. – Obawiam się uznaniowości w ocenie projektów – mówi Jarosław Petz z firmy doradztwa europejskiego Spindoc. – Naprawdę trudno jest udowodnić obiektywnie, czy dana e-usługa jest przełomowa w branży – wytyka. – Jak ocenić, który projekt ma szansę stać się przebojem i tym samym osiągnąć sukces finansowy – zastanawia się Paweł Tynel z Ernst & Young.

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.cieslak@rp.pl]a.cieslak@rp.pl[/mail][/i]

Autopromocja
BLACK WEEKEND

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ