Krakowskie studio Future Reality Games kończy prace nad grą z gatunku tzw. rozszerzonej rzeczywistości (z ang. augmented reality). To jedna z pierwszych na świecie tego typu produkcja, która trafi na masowe rynki. Premiera „The ShootAR” planowana jest na początek sierpnia.
Nowa nisza
Augmented reality to system łączący świat rzeczywisty z generowanym komputerowo. Technologie tego typu od niedawna wykorzystywane są w celach marketingowych. Podejmowane też były próby ich adaptacji do gier.
– Gracze musieli nosić specjalne kostiumy lub znaczniki na ubraniach. To nie chwyciło – mówi Dariusz Żołna, prezes Future Reality Games.
Kierowana przez niego firma podeszła do tematu inaczej. – Skorzystaliśmy z możliwości, jakie dają smartfony i technologie GPS. Dołożyliśmy do tego własne know-how. Powstał z tego produkt, który powinien spodobać się fanom gier komputerowych – twierdzi.
Żeby zagrać w „The ShootAR”, gracz, podobnie jak i jego rywale, będzie musiał ściągnąć i zainstalować grę na swoim smartfonie. Aparat będzie musiał być podłączony do Internetu. Gracze będą mogli wybrać jeden z kilku rodzajów rozgrywki polegającej na strzelaniu do siebie, która odbywać się będzie w otaczającym ich świecie rzeczywistym. Smartfon zastąpi w tym przypadku pistolet lub inny rodzaj broni.
System stworzony przez krakowskie studio pozwala na rejestrowanie wirtualnych trafień. Celne strzały (aparat musi być nakierowany na przeciwnika) kończą batalię. Są sygnalizowane w aparacie wibracjami lub sygnałem dźwiękowym. Rywale mogą biegać i chować się za przeszkodami. – Staramy się jak najlepiej oddać klimat pola walki – mówi Żołna.
Uliczna bitwa na smartfony
Na razie „The ShootAR” powstał tylko w wersji na aparaty z systemem operacyjnym Android. Do końca roku na rynek trafi też wersja na iPhone’a z systemem iOS (Apple). Korzystanie z gry będzie bezpłatne (należy tylko płacić za transfer danych).
Producent chce zarabiać na sprzedaży dodatkowego, wirtualnego wyposażenia (na przykład lepszej broni). Liczy, że w ciągu kilku miesięcy tytuł ściągnie na komórki ok. 0,5 mln fanów.
Produkcja gry pochłonęła mniej niż 1 mln zł. Żołna przyznaje, że spółka potrzebuje kolejnych 2 mln zł na jej wypromowanie. Chce także zacząć produkcję kolejnych tytułów.
Darmowe gry z płatnymi dodatkami
Sukcesy CD?Projekt Red, który stworzył „Wiedźmina”, City Interactive („Sniper”) czy Techland („Dead Island”), sprawiły, że o polskich produkcjach zaczęto z uznaniem mówić na świecie. Tropem wymienionych firm podążają mniejsze studia deweloperskie z naszego kraju. Nie mając dużych pieniędzy (budżety największych polskich produkcji sięgają 20–30 mln zł),?szukają dla siebie nisz. Taką są m.in. gry na urządzenia przenośne. To najszybciej rosnący segment rynku gier. W USA w 2011 r. na komórkach (głównie smartfonach) grało 70 mln osób. W Europie było ich 50 mln. Do końca roku tylko na naszym kontynencie liczba graczy „smarfonowych” wzrośnie do 120 mln zł. Statystyki pokazują, że gracze chętnie wydają pieniądze na dodatkowe gadżety. W USA?tego typu zakupów dokonuje 36 proc. „mobilnych” graczy. W?Europie jest to 26 proc.