Chyba tylko bajki o upływie czasu mogą być tak magiczne. Przedstawiają różne aspekty jego upływu, niekoniecznie związane z kalendarzem i tarczą zegara.
Oto „Szalony zegar" Agnieszki Taborskiej, z malarskimi, trochę przerażającymi ilustracjami mistrza Antoniego Boratyńskiego. Fabuła? W skrócie taka: pewien król nakazał zbudowanie czarodziejskiego zegara. Zegar miał przyspieszać, gdy czas był niedobry, a zwalniać, gdy czasy są szczęśliwe. W ten sposób poddani długo mogli pławić się w szczęściu, a nieszczęścia mijały im szybko. Do czasu. Zegar bowiem zyskał duszę i zaczarował całe królestwo. Mała księżniczka z pomocą przybysza z innej krainy, dobrej czarownicy, ogrodnika i czarodziejki, próbuje odzyskać królestwo.
W ten sposób, wykorzystując konwencje klasycznych bajek, Taborska stworzyła urokliwą, filozoficzną opowieść o szczęściu, samotności i przemijaniu. Królewna, chłopiec z naszego świata, zamieniony w lustrzane odbicie dwór, samotny zegar i podróżująca na prosiaku dobra czarownica przeżywają przygody, które uczą, że wygórowane ambicje prowadzą do niebezpieczeństw.
Agnieszka Taborska jest romanistką, historykiem sztuki. Jej bajki dla dzieci ukazały się już w Niemczech, Japonii i Korei. Antoni Boratyński jest uznanym w świecie grafikiem i ilustratorem książkowym, jednym z twórców tzw. polskiej szkoły ilustracji. Mistrz. Jego nazwisko figuruje na Międzynarodowej Honorowej Liście im. H.Ch.Andersena.
A skoro o mistrzach ilustracji mowa, to trzeba wspomnieć o niedawno wydanej, a też dotyczącej czasu książce Iwony Chmielewskiej „Cztery strony czasu". Opowiada o historii Torunia, jednego z najstarszych miast w Polsce. Ale radości i smutki jego mieszkańców są takie same jak ludzi na całym świecie, jest to więc opowieść uniwersalna (pewnie dlatego książka bardzo dobrze przyjęła się w Korei). I tu jednym z bohaterów jest zegar. Na starym mieście, na środku rynku stoi ratuszowa wieża z czterema tarczami zegara skierowanymi w cztery strony świata. Po czterech stronach rynku stoją kamienice, a w nich kuchnie i salony, pokoje dziecięce i pracownie, w których nieustannie toczy się życie (mimo upływu czasu). Ratuszowy zegar jest świadkiem wielu wydarzeń. Przez stulecia przez miasto przetoczą się wojny, epidemie i powodzie, czasy urodzajów i czasy głodu, ale zwykli mieszkańcy kamienic będą dzielić te same troski i te same radości, co ludzie urodzeni 100, 200 i 600 lat po nich. Mimo, że pokoje tych mieszkańców będą różnić się sprzętem i wystrojem.
Niełatwo wytłumaczyć dzieciom, czym jest czas. Najmłodszym polecam w tym celu książkę „Leon i kotka. Czyli jak rozumieć mowę zegara". Napisana przez Grażynę Ruszewską, a zilustrowana przez wielokrotnie nagradzanego malarza Piotra Fąfrowicza, opowiada o leniwym kocie i małej, ciekawskiej kotce, dla których czas ma specjalne względy, traktując każdego z nich inaczej. Czas jest tu prostym zagadnieniem. Czas to pory posiłków. Zamiana nocy z dniem, i następowanie po sobie pór roku. Czas to... stałość.
„Kot Leon otworzył oczy i odetchnął z ulgą. Wszystko było na swoim miejscu. Siedział na ulubionej poduszce, na kanapie pod oknem. Obok stał stół, przy którym jego przyjaciółka Ada zawsze rano piła kakao. Spojrzał na ogromny zegar w rogu pokoju. Zegar, jak zwykle, drzemał, posapując cichutko: "tik tak, tik tak, tik tak, tik tak...".
Monika Janusz-Lorkowska
„Leon i kotka, czyli jak rozumieć mowę zegara"
Grażyna Ruszewska
il. Piotr Fąfrowicz
Wydawnictwo:
FRO9 , Łódź 2006
„Cztery strony czasu",
Iwona Chmielewska,
Wydawnictwo Media Rodzina
Poznań 2013
„Szalony zegar"
Agnieszka Taborska
il. Antoni Boratyński
Wydawnictwo Książkowe Twój Styl,
Warszawa 2008