W ciągu poprzednich czterech lat miał festiwal swoje gwiazdy i swoje odkrycia. Niektórzy pianiści potwierdzili klasę, inni zaskoczyli nieoczekiwanymi umiejętnościami. Wielu powraca do Warszawy niejednokrotnie po to, by po pierwszym występie pokazać się z zupełnie innej strony.
W tym roku też będzie okazja do ponownych spotkań. Znów zagra starszy o rok, 14-letni obecnie Jan Lisiecki, którego ubiegłoroczny występ okazał się absolutną sensacją. Koncert f-moll Chopina zagrał z taką kulturą, naturalnością i wdziękiem, że publiczność zerwała się z miejsc w spontanicznym aplauzie. W tym roku będzie można go posłuchać w drugim z Chopinowskich koncertów.
Młodziutkiego Polaka, mieszkającego na stałe w Kanadzie, przywiózł rok temu brytyjski pianista i dyrygent Howard Shelley. Prowadził orkiestrę Sinfonię Varsovia tak, by Jan Lisiecki w pełni mógł ukazać ogromny talent. A sam Howard Shelley także dał dowód swego artyzmu, gdy porywająco zinterpretował wirtuozowski, a zapomniany koncert Henri Herza, niemieckiego kompozytora osiadłego w Paryżu, w którego twórczości dostrzec można wpływy Chopina.
Howard Shelley pojawi się w Warszawie ponownie jako dyrygent towarzyszący Janowi Lisieckiemu, ale przygotowuje niespodziankę. Zagra koncert fortepianowy, starszego o dwa lata od Chopina, Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, który nauki pobierał u tego samego co Fryderyk nauczyciela, Józefa Elsnera.
Firmową specjalnością festiwalu są interpretacje muzyki romantycznej na XIX-wiecznych fortepianach. Wymaga to od pianistów szczególnych umiejętności, a przede wszystkim wyczucia specyfiki starych instrumentów. Posiadł tę sztukę Alexander Mielnikov, który w 2008 r. zaprezentował się w wieczorze schubertowskim solo oraz ze skrzypaczką Isabellą Faust i flecistą Martinem Sandhoffem. W sierpniu wystąpi na koncercie inauguracyjnym, z Concerto Köln zagra I koncert Mendelssohna.
Powróci do Warszawy też inny festiwalowy gość, Argentyńczyk Nelson Goerner. Polska publiczność darzy go sympatią od Konkursu Chopinowskiego w 1995 r., kiedy w sposób dla wszystkich nieoczekiwany jurorzy nie dopuścili go do finału. Potem przyjeżdżał wielokrotnie z różnorodnym repertuarem. Na festiwalu udowodnił, że stary instrument nie ma dla niego tajemnic. Teraz szykuje odkrycie z innej epoki – koncert nieznanego w Polsce Giuseppe Martucciego. W tym roku przypada bowiem 100. rocznica śmierci tego włoskiego kompozytora, dla którego artystycznym idolem był Niemiec Richard Wagner.
Czy można zaś sobie wyobrazić festiwal bez Orkiestry XVIII wieku i jej szefa Fransa Brüggena? Ten międzynarodowy zespół muzyków jest obecny w Warszawie od pierwszej edycji, prezentował zaskakujące interpretacje symfonii Beethovena czy Schuberta, które dzięki dawnym instrumentom nabrały nowych barw brzmieniowych. Towarzyszył też pianistom w utworach Chopina.
Orkiestry XVIII wieku więc nie zabraknie. Ale zespołów rozwijających stylowe wykonawstwo muzyki XVIII i XIX stulecia będzie obecnych więcej. Powraca na festiwal Concerto Köln, a po raz pierwszy przyjedzie Orchestre des Champs-Elysées, którą poprowadzi inna dyrygencka sława – Philippe Herreweghe.