Happening ruszył bladym świtem. O godz. 6 na ustawionym murze przypominającym oryginalny ukazały się pierwsze zdjęcia z podzielonego Berlina – uciekinierów z NRD. Od godz. 10 zacznie się malowanie płyt. Gdy będą gotowe, o godz 14. organizatorzy zaplanowali rozmowę z ambasadorem Niemiec. O godz. 15 – wspólne zburzenie ściany, tuż potem wzniesienie toastu szampanem za wolność.

Imprezę w pobliżu pomnika Bolesława Prusa przy skrzyżowaniu ulic Karowej i Krakowskiego Przedmieścia organizują fundacja Schumana i ambasada Niemiec.

– Postawiliśmy tu ścianę, która ma wysokość zbliżoną do oryginalnego muru, osiem metrów – tłumaczy John Reyels, attaché prasowy ambasady. – Zapraszamy do wspólnego świętowania, bo upadek bariery to wydarzenie, które łączy Polaków i Niemców. Bez demokratycznego rządu w Polsce przełom w Berlinie nie byłby możliwy – dodaje.

W stolicy Niemiec zburzony zaś zostanie symboliczny mur ustawiony z tysiąca 2,5-metrowych kostek domina. Upadek zainicjuje Lech Wałęsa.

Dwie kostki zostały pomalowane w Warszawie w trakcie obchodów rocznicy pierwszych wolnych wyborów w czerwcu. Wzory, które znalazły się na sześcianach (m.in. znak „Solidarności” i papież Jan Paweł II) wybrali w plebiscycie czytelnicy „ŻW”. Jeden ze stołecznych kamieni miał stać na początku berlińskiego domina. W ostatniej chwili organizatorzy zmienili zdanie.

Po naszym sobotnim artykule [link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/417694.html]„Berlin się wycofuje, nasze kostki lecą”[/link] i naciskach ambasady Polski w Berlinie organizatorzy twierdzą, że warszawskie kostki staną na „eksponowanych miejscach”.