Booty Call to kolektyw didżejski, który przygotowuje oryginalne imprezy w paryskim Social Club. W trakcie mogą na gramofonach puścić zremiksowaną, electroclashową wersję „Smells Like Teen Spirit” Nirvany. I zapewniam, że jeśli to powtórzą w Warszawie, to wszyscy w Pałacu Kultury powinni oniemieć.

W „piątkach” stawi się połowa składu Booty Call: Marvey Da Pimp i Kesmo.

Tej samej nocy na ul. Konopnickiej wystąpi King Cannibal, który będzie najmocniej w mieście grał swój mroczny dubstep i drum’n’bass.

Jak gra? Jego „Flower of Flesh and Blood” to ostatni kawałek na debiutanckim albumie Cannibala „Let the Night Roar”, właśnie promowanym w Europie. Zważywszy na to, że zazwyczaj jako ostatni numer artyści umieszczają na płytach coś, co zapowiada następne wydawnictwo, aż ślinka cieknie na myśl o tym, co to będzie. To ultraciężka, dubowa i transowa kompozycja.

Nikt więc nie będzie grał ostrzej od Cannibala. Ale muzyk potrafi być też delikatny, gdy tworzy elektroniczne, klubowe reggae, jak „So... Embrace the Minimum”. Sprawdźcie sami.

[i]King Cannibal, Lukid, Koola, Alcay, Dot.Boy, Centralny Basen Artystyczny, ul. Konopnickiej 6, bilety: 30 zł, sobota (7.11), godz. 22; Marvey Da Pimp, Kesmo, Sekta, Kosakot, klub 55, PKiN, pl. Defilad 1, bilety: 20 zł, sobota (7.11), godz. 22 [/i]