Reklama

Obrazy magicznej wyobraźni

Wystawa "W stronę Schulza" na zamku lubelskim jest hołdem złożonym przez polskich artystów autorowi „Sklepów cynamonowych”

Publikacja: 30.11.2010 18:38

Edward Dwurnik Ośmiu czytających

Edward Dwurnik Ośmiu czytających

Foto: Archiwum

To kolejna odsłona niezwykłego projektu o bogatej historii. Wystawa była już prezentowana w Gdyni, Krakowie, Gdańsku, Lwowie, Odessie, Pradze, Tel Awiwie, Tarnowie, Szczecinie, Kielcach. Nigdy jednak w tej samej formie. Do kolejnych edycji dołączają kolejni twórcy i aktorzy, zafascynowani twórczością literacką i plastyczną Schulza, którzy proponują własną jej interpretację.

[wyimek][link=http://www.rp.pl/temat/571793-Rzecz-o-Schulzu.html] Czytaj specjalny dodatek - Rzecz o Schuluz[/link][/wyimek]

– Każda edycja jest dla nas samych niespodzianką, bo dochodzą nowe dzieła, a narrację plastyczną przygotowuje inny artysta – mówi nasz redakcyjny kolega Jan Bończa-Szabłowski, pomysłodawca i autor scenariusza pokazu, współzałożyciel Fundacji Republika Marzeń.

[srodtytul]Sekwencja tajemniczych pokoi[/srodtytul]

Inscenizatorem lubelskiego pokazu jest Jerzy Kalina, artysta słynący z przestrzennych instalacji i akcji. Nie miał łatwego zadania, bo wcześniej jej aranżerami byli tak znakomici twórcy, jak Dorota Morawetz i Leszek Mądzik. W tarnowskiej wersji Morawetz tajemniczość świata Schulza potęgowały przyciemnione lustrzane ściany sali wystawowej. Kielecką ekspozycję Mądzik przeobraził w misterium życia i śmierci, bliskie w scenerii wielu jego własnym teatralnym spektaklom – „Wilgoci”, „Szczelinie”, „Bruździe”. Jerzy Kalina w najmniejszym stopniu nie sugerował się pomysłami poprzedników. Poszedł za własną wyobraźnią i stworzył oryginalny, autorski projekt.

Reklama
Reklama

Sale lubelskiego zamku przekształcił w niemal filmową sekwencję tajemniczych pokoi rodem z prozy autora „Sklepów cynamonowych”. Wędrując po tych wnętrzach, ma się wrażenie, że gdzieś zza ścian dobiega jego głos:

„... dostawało się zazwyczaj w prawdziwy labirynt obcych mieszkań, ganków, niespodziewanych wyjść na obce podwórza i zapominało się o początkowym celu wyprawy, ażeby po wielu dniach, wracając z manowców dziwnych i splątanych przygód, o jakimś szarym świcie przypomnieć sobie wśród wyrzutów sumienia dom rodzinny”.

Iluzję niepokojącego przenikania przestrzeni spotęgował Kalina, tworząc wnętrza o umownych ścianach – z przejrzystych zasłon, z powiększonymi reprodukcjami rysunków Schulza z „Xięgi Bałwochwalczej”, pełnych lęków, obsesji i erotycznych marzeń.

[srodtytul]Dialog współczesnych z mistrzem[/srodtytul]

A gdy widz rozsunie zasłonę, wchodzi do współczesnych galerii z dziełami ponad 30 artystów, m.in. Tadeusza Kantora, Jerzego Dudy-Gracza, Zdzisława Beksińskiego, Jerzego Nowosielskiego, Franciszka Maśluszczaka, Ryszarda Horowitza, Rafała Olbińskiego, Krystyny Piotrowskiej, Krystiana Lupy... Zdają się toczyć ze sobą dialog, bo wszystkie poruszają egzystencjalne, schulzowskie tematy.

Najbliżej Schulza sytuują się Tadeusz Kantor, Jan Lebenstein i Franciszek Maśluszczak, który od młodości jest zafascynowany wyobraźnią drohobyckiego pisarza. Niektóre z prac, jak rysunki: Igora Mitoraja, Janusza Kapusty, Stasysa Eidrigeviciusa, powstały specjalnie na tę wystawę. Inne z eksponowanych dzieł są wyborem Jerzego Kaliny. Dzięki niemu odkrywamy na nowo m.in. kolażowe obrazy Władysława Hasiora, przesycone katastroficzną nutą.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Ściana Płaczu[/srodtytul]

W schulzowskie klimaty doskonale wkomponowują się także wielkoformatowe dzieła Edwarda Dwurnika przedstawiające muzyków i pogrążonych w modlitwie pobożnych Żydów. Dzięki nim widz ma wrażenie, że świat, który odszedł w przeszłość, ponownie przed nim ożył. Narrację dynamizują także drapieżne kompozycje – alegorie wszechświata – Franciszka Starowieyskiego zamontowane jak plafony na suficie.

Długi korytarz, prowadzący do galerii Jerzy Kalina zainscenizował tak, aby przypomnieć, że obcowanie z Schulzem naznaczone jest przeczuciem XX-wiecznej zagłady Holokaustu. Fragment tej przestrzeni zamienił w Ścianę Płaczu w Jerozolimie. Z tą różnicą, że w jej szczelinach ukrył nie kartki z modlitwą, ale fragmentami prozy Schulza. Stojące w pobliżu macewy pochodzą z filmowej wersji „Sanatorium pod Klepsydrą” Hasa.

[srodtytul]W cieniu Holokaustu[/srodtytul]

Lustra na ścianach i rozbite szkło na podłodze przywołują pamięć o nocy kryształowej, którą w 1938 roku naziści zapoczątkowali w Niemczech prześladowania Żydów. W gablotach artysta zamknął szklane „łzy”.

Na wernisażu Kalina pokazał także „Lodową ikonę” – wielką topniejącą taflę z autoportretem Schulza – przejmującym symbolem Holokaustu i tragicznej śmierci pisarza.

Reklama
Reklama

Ikona ta odsyłała zarazem do wcześniejszej instalacji Kaliny – z wystawy „I ciągle widzę ich twarze” Gołdy Tencer, gdy wyłożył przestrzeń pod pomnikiem getta w Warszawie taflami lodu z zatopionymi starymi zdjęciami żydowskich rodzin. W Lublinie przypomina ją dokumentacyjna fotografia.

W przestrzeni wystawy napotykamy też postacie zapożyczone z teatru Janusza Wiśniewskiego, ze spektakli ze scenografią Zofii de

Inez oraz filmu „Republika marzeń” Jensa Carla Ehlersa ze scenografią Allana Starskiego. Przywodzą na myśl „Traktat o manekinach” Schulza oraz postacie Bianki i Adeli z jego prozy.

W „Sklepach cynamonowych” w przeczuciu nadciągającej zagłady – spełnionej w XX-wiecznym Holokauście – Schulz pisał: „Cały ten świat jest dawno osądzony”. Wystawa doskonale oddaje katastroficzne nastroje, jak i „stracone” piękno nieistniejącego już świata. A przy tym dowodzi, że wyobraźnia Schulza ma twórczych kontynuatorów.

[ramka][b] Jerzy Kalita[/b]

Reklama
Reklama

Podczas moich podróży zdarza się chwila, której nie oczekuję, ale nadejście której przyjmuję zawsze z zaskoczeniem. Jest to chwila niepewności, czy w drogę ruszam ja czy pociąg, który stał obok.

Taki stan towarzyszy mi teraz właśnie, kiedy ruszam „w stronę Schulza”.

Bruno Schulz – twórcze przesłanie artysty z prowincjonalnego Drohobycza nie potrzebowało salonowego uwiarygodnienia, było nienaruszalnie autonomiczne.

Jego autobiografia zawarta w dziełach literackich i plastycznych onieśmiela autentycznością.

Schulz był kreatorem narastającego, pulsującego świata pełnego nasyconej materii, twórcą czasu zatrzymanego, przemykał niepostrzeżenie z ułudy w świat rzeczywisty i na powrót zatapiał się w snach.

Reklama
Reklama

Świat jego sztuki okazał się tak sugestywny, że do dziś drogi wielu artystów wiodą ich ku jego bytom artystycznym.

Stąd też, kiedy Jan Bończa-Szabłowski zaproponował mi kontynuację kolejnej edycji wystawy „ W stronę Schulza” w salach muzeum Zamku lubelskiego, podjąłem się tego zadania. Dziś, kiedy się trudzę nad kolejną odsłoną schulzowskiej „Republiki marzeń”, mam świadomość, że tu w 2002 r. miała miejsce wspaniała wystawa jego prac zatytułowana „Mityzacja rzeczywistości”.

Dlatego poruszam się ostrożnie w teatrze mistrza, gdzie zacierają się kształty groteskowych postaci, gdzie trwa ciąg transformacji pokoju dziecinnego z okaleczonymi duszami manekinów i zmysłowymi strojnisiami na drohobyckim wybiegu.

Uparcie tkwi we mnie obraz Ojca Brunona Schulza i całe sekwencje z filmu Wojciecha Hasa „Sanatorium pod Klepsydrą”. Mam przed oczami pustynię kurzu, a na niej oazę, gdzie gasi pragnienie karawana roztoczy, słyszę zardzewiałe mechanizmy schorowanych lalek w butwiejących atłasach, cekinach i pluszach, szelest ortalionu, koszul non-iron i garniturów z elanobawełny. Widzę paniczną ucieczkę wkrętów i gwoździ z desek podłóg opuszczonych mieszkań „Ulicy krokodyli”, filmu Braci Quay.

Braciom Quay, niezwykłym pobratymcom Schulza, twórcom świata równoległego do magicznego archipelagu mistrza, jako nielicznym udało się uchylić zasłonę i pokazać, co jest poza... [/ramka]

plakat
Andrzej Pągowski: Trzeba być wielkim miłośnikiem filmu, żeby strzelić sobie tatuaż z plakatem do „Misia”
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Patronat Rzeczpospolitej
Warszawa Singera – święto kultury żydowskiej już za chwilę
Kultura
Kultura przełamuje stereotypy i buduje trwałe relacje
Kultura
Festiwal Warszawa Singera, czyli dlaczego Hollywood nie jest dzielnicą stolicy
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Kultura
Tajemniczy Pietras oszukał nowojorską Metropolitan na 15 mln dolarów
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama