Proces w sprawie Polaka odroczono do 14 stycznia.
Skrzypskiemu, jeśli zostanie uznany za winnego, grozi nawet 20 lat więzienia - poinformowała prawnik Polaka, Latifah Anum Siregar.
Polak ma odmawiać jedzenia od czasu, gdy przeniesiono go do aresztu w miejscowości Wamena, gdzie ma odbyć się proces. Skrzypski domaga się, by sądzono go w stolicy prowincji Papua, Jayapurze.
- Ma depresję i odmawia stanięcia przed sądem - powiedziała Siregar. - Skarży się na brak dostępu m.in. do czystej wody - dodała.
Adwokat Polaka podkreśla, że jej klient utrzymuje, iż jest niewinny.
- Odrzucamy oskarżenia, jakoby miał on zaangażować się w działania wypełniające znamiona zdrady i że był zaangażowany w działalność grupy separatystycznej.
Siregar podkreśla, że jej klient był podróżnikiem, który odwiedzał rejony objęte walkami na całym świecie, aby poznać ich historię.
Skrzypski wjechał do Indonezji w lipcu, na podstawie wizy turystycznej. Aresztowano go w sierpniu wraz z trzema mieszkańcami Papui.
Tymczasem indonezyjska policja twierdzi, że Polak miał dokumentować dla rebeliantów domniemane akty łamania praw człowieka, jakich miały dopuszczać się indonezyjskie siły porządkowe.
Polak jest również oskarżony o to, że obiecywał dostarczyć broń rebeliantom.
Ruch separatystyczny działa w Papui od lat 60-tych XX wieku.