Ministerstwo Sprawiedliwości dopiero planuje wpisanie do kodeksu odrębnego przestępstwa stalkingu, jednak nie oznacza to, że za regularne nagabywanie czy nękanie nie ma kary.
Najlepszy dowód to niedawne skazanie na trzy i pół roku więzienia Sebastiana W., który napastował i prześladował młodą warszawską dentystkę Andżelikę K. Sąd też zakazał mu przez 15 lat kontaktować się z poszkodowaną.
Jak to było możliwe? Otóż jeśli taki proceder rozłoży się na konkretne, pojedyncze czyny, to często okazuje się, że niektóre z nich kwalifikują się jako przestępstwa bądź wykroczenia już zapisane w kodeksach.
Sebastian W. został więc skazany m.in. za: bezprawną groźbę (art. 191 § 1 kodeksu karnego), naruszenie miru domowego (art. 193 k.k.), wywieranie wpływu na policjantów, by odstąpili od czynności kontrolnych (art. 224 § 2 k.k.), porysowanie auta poszkodowanej (art. 288 § 1 k.k.), zmuszanie do tzw. innej czynności seksualnej, za swego rodzaju ocieractwo (art. 197 § 2 k.k.).
Najbliższe stalkingowi jest dziś w prawie wykroczenie złośliwego niepokojenia człowieka (art. 107 kodeksu wykroczeń) zagrożone karą nagany, ograniczenia wolności bądź grzywny do 1500 zł.