W badaniach GfK Polonia to spadek z 40 do 35 proc. I choć wyniki w szczegółach się różnią, trudno nie dostrzec tendencji – zaostrzenie języka zaszkodziło PiSowi. PiSowscy buntownicy muszą czuć gorzką satysfakcję: mieli rację, nowa strategia szkodzi ich partii. Najważniejsze pytanie jednak brzmi: co dalej, bo kierownictwo PiS jest chorobliwie impregnowane na wyniki badań sondażowych i będzie przekonywać, że poparcie nie spada a rośnie.
„Polska The Times” donosi, że Antoni Macierewicz jedzie do USA szukać wsparcia w badaniach katastrofy smoleńskiej. Pewnie patrząc na dzisiejsze sondaże liberałowie w PiS czują pokusę, by sprawić, by został tam jak najdłużej, by w międzyczasie podreperować wizerunek partii.
W „Gazecie Wyborczej” Bogdan Lis narzeka na rząd, że zlekceważył rocznicę porozumień sierpniowych. „Nie mogę zrozumieć, dlaczego rząd odpuścił organizację centralnych obchodów rocznicy.” I wylicza: brak gości zagranicznych, sprowadzenie obchodów do mszy i widowiska. I konkluduje: „Przez takie błędy organizacyjne przegrywamy walkę o pamięć, a Niemcy ugruntowują przekonanie, że obalenie muru berlińskiego było początkiem końca komunizmu.” Poseł Lis oczywiście ma racje. Ale Platforma też ma swoją rację ignorując uroczystości. Dla niej rozumowanie jest proste: po co wspierać rocznicę sierpnia, tryumfu Solidarności, skoro dzisiejsza „S” spiskuje z PiSem. Duże obchody mogłyby jeszcze przydać się politycznym konkurentom.
Poza tym robienie konkurencyjnych obchodów wobec zeszłorocznych uroczystości berlińskich mogłoby popsuć świetne relacje pomiędzy Polską a Niemcami. W dodatku przypominanie upadku komunizmu mogłoby się nie spodobać w Moskwie. Dlatego lepiej siedzieć cicho i tę kłopotliwą rocznicę dyskretnie przemilczeć.
W zamian zaprośmy szefa rosyjskiego MSZ na doroczną odprawę ambasadorów. Niech wiedzą, jak utrwalać nowe dobre relacje z Moskwą w swej codziennej dyplomatycznej pracy.