Reklama
Rozwiń
Reklama

Michał Szułdrzyński: przegląd prasy

„Gazeta Wyborcza” i „Rzeczpospolita” – każda w oparciu o własne badania odnotowują spadek poparcia dla PiS. Według PBS od 11 lipca poparcie dla partii Jarosława Kaczyńskiego zmalało z 31 do 24 procent.

Publikacja: 25.08.2010 10:36

Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

W badaniach GfK Polonia to spadek z 40 do 35 proc. I choć wyniki w szczegółach się różnią, trudno nie dostrzec tendencji – zaostrzenie języka zaszkodziło PiSowi. PiSowscy buntownicy muszą czuć gorzką satysfakcję: mieli rację, nowa strategia szkodzi ich partii. Najważniejsze pytanie jednak brzmi: co dalej, bo kierownictwo PiS jest chorobliwie impregnowane na wyniki badań sondażowych i będzie przekonywać, że poparcie nie spada a rośnie.

„Polska The Times” donosi, że Antoni Macierewicz jedzie do USA szukać wsparcia w badaniach katastrofy smoleńskiej. Pewnie patrząc na dzisiejsze sondaże liberałowie w PiS czują pokusę, by sprawić, by został tam jak najdłużej, by w międzyczasie podreperować wizerunek partii.

W „Gazecie Wyborczej” Bogdan Lis narzeka na rząd, że zlekceważył rocznicę porozumień sierpniowych. „Nie mogę zrozumieć, dlaczego rząd odpuścił organizację centralnych obchodów rocznicy.” I wylicza: brak gości zagranicznych, sprowadzenie obchodów do mszy i widowiska. I konkluduje: „Przez takie błędy organizacyjne przegrywamy walkę o pamięć, a Niemcy ugruntowują przekonanie, że obalenie muru berlińskiego było początkiem końca komunizmu.” Poseł Lis oczywiście ma racje. Ale Platforma też ma swoją rację ignorując uroczystości. Dla niej rozumowanie jest proste: po co wspierać rocznicę sierpnia, tryumfu Solidarności, skoro dzisiejsza „S” spiskuje z PiSem. Duże obchody mogłyby jeszcze przydać się politycznym konkurentom.

Poza tym robienie konkurencyjnych obchodów wobec zeszłorocznych uroczystości berlińskich mogłoby popsuć świetne relacje pomiędzy Polską a Niemcami. W dodatku przypominanie upadku komunizmu mogłoby się nie spodobać w Moskwie. Dlatego lepiej siedzieć cicho i tę kłopotliwą rocznicę dyskretnie przemilczeć.

W zamian zaprośmy szefa rosyjskiego MSZ na doroczną odprawę ambasadorów. Niech wiedzą, jak utrwalać nowe dobre relacje z Moskwą w swej codziennej dyplomatycznej pracy.

Reklama
Reklama

„Polska The Times” drukuje piękną rozkładówkę ze zdjęciami z filmu Salt. Piękna Angelina Jolie, a obok Daniel Olbrychski jako rosyjski szpieg. Gdy patrzę na refleksyjne spojrzenie jednego z mych ulubionych polskich aktorów zastanawiam się, czy na planie filmowym trudno mu było się wcielić w rolę tajnego emisariusza Moskwy w USA. Wszak dwa lata temu mówił w RMF: „jestem człowiekiem Rosji w Warszawie (…) oni mnie tam kochają i mówią do mnie nasz Daniel”.

Ciekawy trop w tej sprawie podsuwa Super Express. „Film z Olbrychskim zarobił 216 mln dolarów” - donosi kolorowe pismo.

„Polacy wolą dać zarobić Polakom” – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. „Jesteśmy konsumentami patriotycznymi: chętniej sięgamy po produkty i usługi naszych firm niż zagranicznych. Połowa z nas woli tankować na polskich stacjach, a dwie trzecie trzymać pieniądze w polskich bankach” – dodaje. Z badań SMG/KRC wynika, że 81 proc Polaków woli polską żywność, 65 proc polskie towarzystwa ubezpieczeniowe, zaś najgorętszymi patriotkami są kobiety. Widać więc, że rząd, który chce odkupić od Irlandczyków bank BZ WBK wie co robi. Lata edukacji patriotycznej LPR i PiS nie poszły na marne. Choć gdyby zostały opublikowane za czasów wicepremiera Giertycha alarmowano by, że Polacy są strasznymi ksenofobami. A tak: zwykły patriotyzm.

Ciekaw jestem skądinąd wyników badań za pięć lat, gdy w Polakach utrwalą się „nowoczesne” wzorce wpajane przez Janusza Palikota. Na przykład wtedy wszyscy będą chcieli kupić przebój sezonu: pluszowy miś ukrzyżowany.

„Polityka” zaś przestrzega przed partią pana Boga, która ma realnie rządzić Polską. To ona, zdaniem autora Adama Szostkiewicza, formalnie rządzi Polską. Szczerze mówiąc śmieszą mnie takie ostrzeżenia i dowodzą raczej słabości niż siły oddziaływań Kościoła w dzisiejszej Polsce. Kościół nie jest sobie w stanie poradzić ze sprawą krzyża, więc jak niby rządzi polskim państwem? Kościół, który z lęku przed oskarżeniem o polityczne zaangażowanie podczas kampanii wyborczej powstrzymał się od przypomnienia, że Katolikowi nie wolno mówić, że jest zwolennikiem zapłodnienia in vitro, ponieważ jest ono w rażący sposób niezgodne z Katechizmem, ten Kościół oskarża się o aktywny wpływ na Politykę? Wolne żarty. Ale oskarżenia o to, że hierarchowie trzęsą polityką właśnie dowodzą, jak słaby dziś jest Kościół.

„Super Express” donosi również o tym, jak Internet może człowieka skompromitować. „Jestem w pubie Legii. Jedyne co mam na swoje usprawiedliwienie to fakt, ze kierdy koledzy nie widza podpluwam im do piwa :-)))” – napisał w sieci pewien 23 letni student. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ów jegomość (bliski współpracownik Sławomira Nowaka) jest oficjalnym doradcą minister zdrowia Ewy Kopacz. Ciekawe w czym jej doradza… Zresztą to dobry punkt wyjścia do rozważań o tym, co różni kulturę od kultury politycznej.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama