Dolomit znikał z hałdy położonej przy budowie A1 między Piekarami Śląskimi a zabrzańską dzielnicą Maciejów. Należał do prywatnej firmy niezwiązanej z budową autostrady.
Kradli go pracownicy firmy, która budowała drogę. CBŚ w nocy zatrzymało ośmioosobową grupę na gorącym uczynku. W procederze brał udział właściciel firmy, która była jednym z podwykonawców na A1. On również został zatrzymany.
– Z nagrania wynika, że takich kursów w ciągu nocy było dziewięć, trwały co najmniej cztery dni – mówi „Rz” Artur Ott, szef Prokuratury Rejonowej w Bytomiu.
Tona dolomitu na rynku kosztuje od 800 do tysiąca złotych. Wywiezienie jednej ciężarówki kruszywa przynosiło złodziejom zysk ok. tysiąca złotych.
Wykop, z którego wywożono kradziony dolomit, miał kilkadziesiąt metrów długości, był szeroki na prawie 10 i głęboki na ok. 20 metrów. Śledztwo ma wyjaśnić, od kiedy działali przestępcy.
Marcin Hadaj, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, zapewnia, że według wewnętrznych ustaleń nie kradziono kruszywa z budowanej drogi. – Ale mimo to sprawdzamy, czy nie doszło do kradzieży materiałów użytych do budowy poszczególnych warstw drogi – mówi.
W piątek wieczorem na bytomski odcinek A1 przyjechali specjaliści Laboratorium Drogowego GDDKiA w Kielcach. Mają zbadać podbudowę nawierzchni autostrady, by sprawdzić, czy kruszywa użyto zgodnie z projektem.
Na teren A1 sprowadzono specjalne samochody wyposażone w specjalistyczny sprzęt. Urządzenia pozwolą zbadać nośność tej warstwy drogi oraz pobiorą próbki gruntu, po którym biegnie budowana autostrada.
Kontrolę zarządzono również w GDDKiA w Katowicach, która jest odpowiedzialna za realizacje tej inwestycji, oraz u inżyniera kontraktu – firmy Arcadis, czy mogła zaniedbać swoje obowiązki.
Policjanci na poczet przyszłych kar zabezpieczyli samochody i maszyny budowlane firmy, której pracownicy kradli kruszywo, o łącznej wartości ponad milion złotych.
Przestępcy usłyszeli zarzuty kradzieży mienia o znacznej wartości.
Prace na budowie A1 nie zostały wstrzymane.